• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora

[Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora
Ulfhednar
a wolf will never be a pet
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Hjalmar mierzy koło metra osiemdziesięciu ośmiu wzrostu i jest dobrze zbudowany dzięki ciężkiej harówce w kuźni. Przeważnie nosi swoje jasne włosy spięte w wikiński warkocz z wygolonymi lub krótko obciętymi bokami. Ma zadbany zarost w postaci wąsa i brody, chyba że akurat złapie go chęć na powrót do Islandzkich korzeni i pozwoli mu żyć własnym życiem. Jak na nordyckiego człowieka przystało - ma niebieskie oczy. Mówi w sposób spokojny i powolny z północnym akcentem - jego głos jest dosyć donośny. Na pierwszy rzut oka wydaje się być przyjemnym rozmówcą, który nie wykazuje agresywnych zachowań chociaż jego aparycja może niektórych pomylić.

Hjalmar Nordgersim
#21
04.02.2024, 22:50  ✶  

Słysząc to co powiedziała Pandora niemal się nie zakrztusił własną śliną. Deniz chciałaby zostać moją żoną? Odchrząknął, łapiąc się za gardło. Całe szczęście, że nie pił ani nie jadł teraz niczego, ponieważ zgon byłby murowany - Zrobiłbym to po stokroć gdyby taka sytuacja się powtórzyła - stwierdził bez żadnej dodatkowej reakcji - zupełnie jakby to był dla niego chleb powszedni nad którym nie musi się za bardzo zastanawiać - Obawiam się, że marzenie Deniz może nie dojść do skutku. Jestem dla niej za stary, a ona dla mnie za młoda. Zresztą ona się jeszcze nie wyszalała za życia, a ja już tak. Także nie wróżę temu świetlanej przyszłości - wzruszył ramionami, rozkładając przy tym lekko ręce - Nie wróżę temu żadnej przyszłości - dodał aby wszystko było jasne. Jedno nazwanie Deniz "złotkiem", nie powodowało, że mieliby wziąć jakikolwiek ślub.

Hjalmar wypuścił powietrze nosem na jej słowa, wręcz komplementu, dotyczące swojego uśmiechu. Z jednej strony były to przyjemne i bardzo miłe słowa ale z drugiej wywoływały olbrzymią chęć podrapania się po karku w bezradności i niemocy na nie. Zrobił jednak wszystko aby nie dać tego po sobie poznać - między innymi nie podrapał się jako, że ten gest zdradziły za dużo. A i Pandora na pewno wiedziała jak to działa w jego przypadku.

- No tak. Masz rację - przyznał ale w głębi duszy miał pewne 'ale' w tej kwestii. Na pewno mogłaby się poddać ale wszystko wskazywało na to, że nie chciała. Nordgersim nie potrafił jednak powiedzieć jej tego prosto w oczy, zwłaszcza kiedy patrzyła się w ten sposób i tymi oczami. Jak miał się z nią nie zgodzić i tym samym wywołać u niej jeszcze większe wyrzuty albo coś gorszego, o czym nie miał jeszcze pojęcia? Czy warto było podjąć takie ryzyko? Nie, nie było warto.

Czy to było szczęśliwe zakończenie? Jeżeli rozpatrywać fakt, że Ivarowi i Njali nic się nie stało, to rzeczywiście - było to prawdziwie szczęśliwe zakończenie. Wrócili cali zdrowi dzięki czemu kilkanaście lat później mogli wziąć ślub na którym Hjalmar był świadkiem ze strony pana młodego. Gdyby jednak wziąć pod uwagę likantropię Islandczyka - którą został "obdarzony" tamtej nocy - to nie poszło tak idealnie, a wręcz tragicznie. Zapytany o to czy zrobiłby to raz jeszcze - odparłby, że tak. Dałby się ugryźć po raz kolejny - nie ważne kogo by to dotyczyło. Na temat odwagi wolał się nie wypowiadać, wszak nie było to coś czym powinno się chwalić na lewo i prawo, zwłaszcza jeżeli często była to szczeniacka odwaga - na przykład do bicia kolegów czy robienia różnych zaczepek. Uratowanie swoich przyjaciół było jednym z nielicznych przypadków szlachetnej odwagi ale to było wszystko.

Kolejna nauczka na przyszłość - nie budzić chaosu kiedy ten jest uśpiony i nie daje o sobie żadnego znaku życia. Ale coś go podkusiło i musiał to zrobić, przebudzić go, aktywować czy zachęcić do działania. Hjalmar go po prostu ściągał do siebie, niemalże na zawołanie - Bo gdy na mnie wpadasz to muszę Cię ratować przed uszczerbkiem na zdrowiu - zauważył, a zarazem przypomniał jakby miała czelność zapomnieć - No chyba, że nagle wolałabyś być szczerbatkiem to nie widzę problemu. Ale wierz mi lub nie... Z pełnym uzębieniem jest Ci dużo lepiej - odparł, zastanawiając się czy to aby na pewno było poprawnego określenie i czy nie powinien po prostu się zamknąć zamiast gadać. Szczerbatkiem? To dopiero dobre... Miał jej jeszcze powtórzyć tysiąc razy, że zrobiła dobrze? Miał wysłać list do Proroka Codzienniego aby go opublikowano na ramach jutrzejszego wydania? - Tak. Potrafię się przemienić ot tak. Potrafię to w pewnym stopniu kontrolować - westchnął ciężko aby po chwili nabrać powietrza do płuc - Kiedy dzieje się coś złego... Czuje zagrożenie to jestem w stanie przemienić się po za pełnią - wytłumaczył, licząc, że zrozumie o co mu chodzi. Gdyby ktoś teraz wparował do mieszkania Pandory i spróbował zrobić jej krzywdę to nie omieszkałby się przemienić w likantropa aby rozerwać go na strzępy, czyniąc jeden wielki harmider w pomieszczeniu.

- Po prostu... Udawaj, że tego nie słyszałaś albo nie pamiętasz... To dużo prostsze niż Ci się może wydawać - oznajmił - Może nie powinienem... Może powinienem... Nie wiem. To już nie ma znaczenia. Nie mam 15 lat aby robiło to na mnie wielkie wrażenie. Po takim czasie podświadomość Ci się zmienia i po prostu akceptujesz to - spróbował rozjaśnić aby mogła to sobie wyobrazić. Widząc jak zdziwiła się na jej słowa pokiwał głową - Zaimponowałaś - powtórzył - Nikt na mnie nie ot tak nie wpada bo wie, że to się może źle skończyć... A Ty po prostu, wpadłaś i... Tak wyszło. Powiedzmy, że tak. Że chciałem Ci pokazać coś w ramach nagrody... No ale chyba nie żałujesz, że postanowiłaś ne mnie wpaść z bara? - zaśmiał się, dopytując. Chciał mieć pewność, że na pewno nie żałowała swoich decyzji. Z drugiej strony mogła po prostu powiedzieć mu "nie" podczas Lithy i zostać z tłumem ludzi, zamiast wyruszyć na dziką przygodę w nieznanym - Zły? Hmm... - zastanowił się, poklepując po podbródku - Na pewno zdziwiony i w szoku. Prawdę mówiąc nie wiem kto był bardziej... Ja czy oni... - przyznał. Gdyby mógł to chętnie cofnąłby się do tamtego czasu tylko po to aby ponownie spojrzeć na te ich zaskoczone mordy...

A co innego miał zrobić niż przeprosić? Miał się kłócić z Pandorą? Pobić ją? A może wynieść i wrzucić do Tamizy? Wszystkie inne opcje, które nie polegały na powiedzeniu "przepraszam", nie wchodziły w rachubę. Prawdę mówiąc przegiął i Prewettówna miała całkowitą rację. Njala gdyby usłyszała takie słowa to najpewniej pękłoby jej serce. Ivar zapewne by to jakoś przeżył ale ruda mogłaby się po tym już nigdy nie podnieść. Jednym słowem czy stwierdzeniem był w stanie zniszczyć lata ich przyjaźni... Przyjaźni nad którą tak dużo pracowali... Przyjaźni, która kosztowała ich setki wyrzeczeń, potu, krwi i łez... I nie było w tym ani słowa przesady. Uderz... Specjalnie tak zrobił z tą dłonią. Wolał aby wyładowała swoją złość na nim, niż parapecie, ścianie czy wazonie z tymi przeklętymi różami, których sam by się pozbył. Wszelkie uderzenia w jego tors byłyby dużo mniej bolesne, niż zderzenie ze ścianą czy drewnem - Nie mog... - spróbował coś powiedzieć ale został ściągnięty kilkanaście centymetrów niżej niż stał dotychczas. Jakaś sztańska czy chaośnicza siła sprawiła, że nie do końca wiedział co się właśnie działo.

Takiego obrotu spraw to nie spodziewałby się nigdy. Prędzej uwierzyłby, że Pandora rzuci w jego kierunku jakimś wazonem albo da mu z pięści w twarz skoro i tak już go ściągnęła na wysokość prawego sierpowego... Ale cios nie nadszedł, a na pewno nie w twarz ani nigdzie w jej okolicy. Czy w takim razie można było to podciągnąć pod zamach (na czyjeś serce)? Szok, niedowierzanie i zdziwienie... A to było tylko kilka określeń, które biegały po głowie Hjalmara, odbijając się od czaszki. Te wszystkie myśli były niczym dzika sfora wilków, szukająca swojej ofiary, którą w tym przypadku był nikt inny jak Nordgersim. Poczuł jak mimowolnie zaczyna mu drżeć wolna dłoń, a nie do końca miał pojęcie co powinien z nią zrobić. Stres, strach, a może jedno i drugie?

Wystarczyło aby Pandora zrobiła cokolwiek nieprzewidzianego, a jego serce biło już młot. Ale od pocałunku to chyba chciało się wyrwać z jego klatki piersiowej, zupełnie ignorując fakt mięśni, które ledwo utrzymywały je na swoim miejscu. Sekundy zamieniały się w godziny lub dni. Gdyby ktoś się go zapytał ile to trwało, uznałby, że wieczność. Nie słyszał nic po za głuchym dudnieniem w uszach, a wilcze stado biegające w te i nazad, wcale nie pomagało. Hjalmar był teraz niczym pod wpływem jakiejś narkozy lub czaru posłuszeństwa - stał niczym posąg ale mięśnie miał luźne, więc nie było najmniejszego problemu aby kierować jego dłonią. Na zachętę - albo rozkaz - aby ją po prostu przytulił, postąpił zgodnie z instrukcją, przerzucając drżącą dłoń przez jej plecy tak, że znajdowała się teraz w jego szponach lub łapach - obydwie wersje były poprawne - Eee.... - wydał z siebie krótki dźwięk, nadal wpatrując się w przestrzeń przed sobą. Sen? Czy koszmar? Ktoś mnie zaraz wybudzi czy mam to zrobić sam? Zastanawiał się, próbując ewidentnie zebrać do kupy. Miał wrażenie, że jednak to był sierpowy, a on sam był w jakimś alternatywnym świecie. Ale z drugiej strony kto byłby w stanie to zrobić? Kto byłby w stanie sprzedać mu taką bombę, żeby dokonał swojego żywota? To nie mógł być żaden sen - Wilk? - powtórzył zdziwionym głosem, ewidentnie nie wiedząc o czym była mowa jako, że był gdzieś tam w swoim świecie. Baza do Hjalmara ale Hjalmar do bazy już nie odpowiadał - Jakimi słowami? Za co przepraszasz? - zmrużył oczy pozostając w dalszym szoku na to co się właśnie wydarzyło. Nie poczuł palców, które Pandora wbijała w jego skórę. Zresztą jak miał poczuć skoro nawet nie wiedział, że kolce róże się w niego wbiły z tego wszystkiego. Jeżeli po upadku Prewettówny był w szoku, to teraz musiał przechodzić zawał serca. I to nie żaden udawany, tylko najprawdziwszy - Nie przepraszaj. Nie masz za co...? - odparł, przenosząc prawą dłoń na jej głowę, którą następnie zaczął powoli głaskać niczym dobry ojciec dla swojego dziecka, chcąc je tym samym uspokoić i powiedzieć, że "nic się nie stało". No bo w końcu nic tak nie uspokajało jak bliskość drugiej osoby, czyż nie? Czasem gesty mówiły dużo więcej, niż słowa ale potrafiły wyrządzić równie dużo szkody.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (12395), Pandora Prewett (18051)




Wiadomości w tym wątku
[Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 10.08.2023, 21:21
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 13.08.2023, 00:17
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 15.08.2023, 20:12
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 15.08.2023, 20:57
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 16.08.2023, 19:15
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 16.08.2023, 19:46
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 18.08.2023, 13:32
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 19.08.2023, 22:42
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 02.09.2023, 23:26
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 03.09.2023, 00:20
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 12.09.2023, 22:55
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 08.10.2023, 21:26
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 26.10.2023, 22:23
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 30.10.2023, 00:21
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 15.11.2023, 22:40
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 21.11.2023, 00:02
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 03.12.2023, 22:34
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 08.01.2024, 01:12
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 14.01.2024, 22:23
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 22.01.2024, 22:14
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 04.02.2024, 22:50
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 12.02.2024, 21:22
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 12.02.2024, 22:18
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 26.02.2024, 19:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa