• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
« Wstecz 1 2
1972/lato/lipiec/5 - Muzeum Rodina

1972/lato/lipiec/5 - Muzeum Rodina
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#2
05.02.2024, 08:52  ✶  
Miały za mało czasu.
Celem ich wycieczki nie był w końcu urlop, a szukanie wiedzy - i choć tę znalazły, to odpowiedzi zrodziły tylko kolejne pytania, a niektóre słowa specjalisty wciąż odbijały się w głowie Brenny echem i wywoływały nieprzyjemny skręt w żołądku. Odwróci się to lub umrą, szanse mniej więcej pięćdziesiąt na pięćdziesiąt...
Mimo to uśmiechała się i paplała. I podczas nocnego spaceru ulicami Paryża, bo przecież szkoda spać, gdy jest się we Francji, i skoro świt, płacąc za bilety w jednym z muzeów. Bo jak tu nie wpaść do jednego z nich, gdy jest się w stolicy sztuki, a Mavelle uwielbiała tego typu rzeczy? Później czekała je jeszcze wycieczka po sklepach, po francuskich cukierniach i butikach, i może gdzieś że smakiem makaroników, z dotykiem jedwabi i satyny, na moment chociaż uda się nie myśleć o niczym innym: tylko o tej wycieczce. Jeszcze tego wieczora zaś miały wsiąść na prom, a z angielskiego wybrzeża teleportować się bezpośrednio do Doliny Godryka.
- Na pewno masz rację - przytaknęła bez oporów, bo jej wiedza o rzemiośle pozwalała akurat na powiedzenie "ładne', gdy spoglądała na niewielką rzeźbę. - Naprawdę bardzo kochasz takie rzeczy - dodała.
Nie doceniała eksponatów w takim stopniu jak Mavelle, ale nie dało się powiedzieć, żeby była obojętna. Brenna miała w zwyczaju ekscytować się niemal wszystkim i jeśli jej entuzjazm nie był teraz ogromny, to tylko z uwagi na okoliczności. Odsunęła się od gablotki i przeszła ku największej rzeźbie, najbardziej zwracającej uwagę: Pocałunkowi Rodina, parze splecionej w miłosnym uścisku.
- Może się uda - skwitowała słowa Mav o dłuższym urlopie, ale w duchu wiedziała, że nie, nie uda się, a przynajmniej nie jej. Nie mogła opuścić Anglii na dłużej, by wypoczywać: oszalałaby chyba. Nie chodziło tylko o pracę, bo w tej gdyby bardzo się uprzeć, mogłaby wziąć wolne, ale i o obawę o bliskich o wreszcie Zakon. Co gdyby była potrzebna właśnie wtedy, gdy zwiedzałaby Luwr?
- A jak o kochaniu, to miłość ma chyba w zwyczaju bardzo inspirować artystów. Chociaż nie jestem pewna, czemu wszyscy zachwycają się tak akurat tą rzeźbą. Za bardzo rozpieściły moje oczy Hogwarckie posągi? - spytała, zerkając na Bones, bo może ona potrafiła lepiej wskazać, co sprawiło, że akurat ta rzeźba stała się tak kultową, jak wspomniano im przy wejściu: najbardziej znanym eksponatem w tym muzeum, a przecież mieli coś nawet Van Gogha, o którym słyszała i Brenna, choć był mugolem.
Okrążyła powoli posąg: był ładny, na tej samej zasadzie, na której ładne wydawały się jej inne rzeźby w muzeum. Nie umiała jednak w pozycji czy mimice pary - niewidocznej niemal zresztą - wyczuć emocji, ani czułości, ani pożądania, ani miłości. Może była za mało wrażliwa, a może posągi z magicznego świata nadto przyzwyczaiły ją do czegoś zupełnie innego, bo przecież zdarzało się jej patrzyć na jakąś rzeźbę, także zakochanych, i od razu czuć, co artysta chciał przekazać.
- A może jestem po prostu absolutnie za mało romantyczna - dodała jeszcze, z uśmiechem czającym się w kącikach ust.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1615), Mavelle Bones (2011)




Wiadomości w tym wątku
1972/lato/lipiec/5 - Muzeum Rodina - przez Mavelle Bones - 05.02.2024, 00:21
RE: 1972/lato/lipiec/5 - Muzeum Rodina - przez Brenna Longbottom - 05.02.2024, 08:52
RE: 1972/lato/lipiec/5 - Muzeum Rodina - przez Mavelle Bones - 05.02.2024, 22:22
RE: 1972/lato/lipiec/5 - Muzeum Rodina - przez Brenna Longbottom - 06.02.2024, 14:51
RE: 1972/lato/lipiec/5 - Muzeum Rodina - przez Mavelle Bones - 06.02.2024, 22:22
RE: 1972/lato/lipiec/5 - Muzeum Rodina - przez Brenna Longbottom - 09.02.2024, 15:43
RE: 1972/lato/lipiec/5 - Muzeum Rodina - przez Mavelle Bones - 11.02.2024, 12:24
RE: 1972/lato/lipiec/5 - Muzeum Rodina - przez Brenna Longbottom - 16.02.2024, 19:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa