@Atreus Bulstrode ♦ Wygrawszy całkiem niezłą sumkę, nie potrafiłeś powstrzymać drzemiącej w tobie chęci zakręcenia kołem jeszcze raz. Nie trzeba było być szczególnie spostrzegawczym, aby zorientować się, że po wydaniu nagrody goblin nie wyglądał na szczególnie zadowolonego z twojego wyniku. Możliwe, że nie udał mu się jakiś przekręt. Kiedy odszedłeś na kilka kroków, widziałeś, jak majstruje coś przy kole i klnie pod długim, szpiczastym nosiskiem na absolutnie wszystko - na złą pogodę (chociaż dzięki czarom Macmillanów słońce wręcz paliło cię właśnie w czoło), na obecną Ministrę magii, na poprzedniego Ministra Magii, a nawet na Longbottomów, których egzystencję musiał uważać za największe zło tego świata, bo nie szczędził im niepochlebnych epitetów. W twojej głowie mógł zrodzić się pomysł zakręcenia się obok i przekonania do tego, abyś mógł zakręcić kołem raz jeszcze.
Udany rzut na przekonywanie (charyzma) zinterpretuję jako możliwość dodatkowego rzutu w loterii.
@Faye Longbottom ♦ Wizyta celebrytki w tak zatłoczonym miejscu była aż zbyt mile widziana. Od samego początku czułaś, że ludzie zatrzymują się przy tobie bez większego powodu. Wzbudzałaś ciekawość, niektórzy szeptali o tym, co robisz do osób, z którymi przybyli na sabat. Ściągnęłaś też istne zamieszanie wokół stołów. Kiedy tylko zatrzymałaś się na dłużej, zgraja dzieci otoczyła cię z każdej możliwej strony. Docierały do ciebie głosy. Kilka małych rączej odważyło się dotknąć twoich włosów.
- Pani jest FAYE LONGBOTTOM?
- Widzi mnie pani? Nie widzi? TO PRAWDA, że pani NIE WIDZI.
- ZAŚPIEWA COŚ PANI?
- Jeju, na sabacie... pięknie pani wygląda, ale bym chciała panią zobaczyć w Lithę...
- No zaśpiewaj coś no...
- Taktak, niech pani zaśpiewa.
- Ja to bym chciała być jak pani, tylko widzieć.
- To zaśpiewasz czy nie?[/Poszukiwania]
@Nora Figg @Fergus Ollivander ♦ Kiedy Mabel dojrzała Fergusa i obie zaczęłyście iść w jego stronę, drogę zagrodziła wam Szeptucha. Przerażająca kobieta wpatrywała się w was złowieszczo, a czarne włosy opadające na zabrudzoną skórę zaczęły unosić się do góry, chociaż nie wiał wcale żaden wiatr. Wreszcie, niezależnie od waszej reakcji poczyniła kilka kroków w waszym kierunku.
- Słodka, słodka Mabel...
Słyszałaś w głowie zniekształcony głos, chociaż Szeptucha nie poruszała ustami.
- Widzę je wyraźnie. Widzę skrzydła. Niedługo zostanie ci przekazana wiadomość, która wywróci twoim życiem do góry nogami. - Przekręciła głowę w bok w wyjątkowo nienaturalny sposób. - To nie będzie zła wiadomość, prawda, Noro? Ale twoje kłamstwa przybrały w tej historii formę kota. Zabiją tego ptaka, wyrwą mu wszystkie pióra. Przełknij ślinę kobieto, nie czeka cię z tytułu niedopowiedzeń nic dobrego.
Szeptucha wygięła się jeszcze dziwniej, jakby zaraz miała się złamać. A kiedy widząc to mrugnęłaś - stała przy tobie. Szeptała ci do ucha. Twoja córka ciągnęła cię za rękaw zdezorientowana.
- Mamo?
Najwyraźniej widziałaś to wszystko jedynie ty.
Fergusie, jeżeli spojrzałeś w ich kierunku, widziałeś jedynie, jak Szeptucha podchodzi do Nory i szepcze jej coś szybko na ucho - góra jedno słowo, być może dwa. A później zniknęła w tłumie.
@Layla Bell @Seraphina Prewett ♦ Chociaż nie udało wam się wylosować trzech jeży, to udało wam się wylosować łącznie cztery malutkie, słodziutkie, piszczące, pręgowane kotki. Sally dała wam pobawić się z nimi chwilę, a następnie umieściła je w koszyku.
@Cameron Lupin @Fernah Slughorn @Menodora Crawley ♦ Bawiliście się dobrze i waszego nastroju pewnie nie zepsuły nieudane próby złapania wędrujących gdzieś w czeluściach zaklętego koszyka jeży. Słodziutkie kotki, które przymilał się do waszych rąk, były przecież wystarczającą nagrodą, prawda? Jedyną osobą, której udało się wylosować aż trzy jeże, był Cameron. Za bycie wyjątkowo pociętym kolcami, otrzymał od odrobinę zniesmaczonej takim obrotem spraw Sally karykaturalnie wielki kapelusz.
- Przyda ci się, zobaczysz. W maju ma cholernie wiać.
@Geraldine Yaxley @Theseus Fletcher @Timothy Fletcher ♦ Kiedy Geraldine zakręciła mocno kołem, usłyszeliście głośny zgrzyt. Goblin poczerwieniał wielce, jakby z jego uszu miało zacząć dymić się jak po skosztowaniu najgorszych fasolek Bertiego Botta. Kiedy wygrał Theseus - z irytacji ściągnął kaszkiet i wgryzł się w niego, tupiąc małą nóżką. Nagrody wydał wam bez entuzjazmu, kazał wam stąd znikać, a później wrócił do majstrowania przy swoim kole. Nie sprawił wam jednak problemów. Sally - owszem. Pierwszy losował Timothy - zachęcający chichot i trafienie na trzy kolorowe jeże mogły wzbudzić myśl, że losowanie pójdzie gładko. Myliliście się jednak.
- JAK TO TRZY...?! To znaczy...
Szalona Sally prychnęła.
- Skarrrbeńku, ale z ciebie szczęściarz - powiedziała do Fletchera, przygryzając brudne paznokcie, a następnie uszczypnęła go w polik. - Niech będzie, mam coś dla ciebie - to mówiąc, założyła na jego głowę czarodziejski kapelusz z wielkim, zakrzywionym rondem - a wy losssujcie, widzę, że chcecie...
Geraldine udało się trafić dwa jeże, ale kiedy sięgnęła po trzeciego - na jej dłoń wskoczyła jaszczurka. Wprawione oko pozwoliło dostrzec, że było to stworzenie wyjątkowo dziwaczne, z pewnością nietutejsze i najpewniej cenne. Syknęło na łowczynię, a następnie wskoczyło Sally we włosy, dzięki czemu mogło obserwować tragedię, która wydarzyła się po chwili.
@Theseus Fletcher (i wszyscy stojący wokół Szalonej Sally, czyli wszyscy, którzy losowali w tej turze jeże) ♦ Sally spoglądała ci prosto w oczy. Dostrzegałeś w niej jakąś zmianę - wyraz twarzy szalonej kobiety zmienił się na taki, który sugerował, że rzucała ci wyzwanie. Kiedy wsadziłeś rękę do koszyka, nie udało ci się złapać nic. Sięgnięcie głębiej nie pomogło, a kiedy to zrobiłeś - coś chwyciło cię za rękaw i zaczęło ciągnąć do środka. Po krótkiej szarpaninie, podczas której Sally śmiała się obłąkańczo, udało ci się wyrwać, kosztem podartego rękawa i pociętej pazurami skóry. Bolało, ale przynajmniej nie stałeś się karmą... czegokolwiek, co znajdowało się w środku.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Udany rzut na przekonywanie (charyzma) zinterpretuję jako możliwość dodatkowego rzutu w loterii.
@Faye Longbottom ♦ Wizyta celebrytki w tak zatłoczonym miejscu była aż zbyt mile widziana. Od samego początku czułaś, że ludzie zatrzymują się przy tobie bez większego powodu. Wzbudzałaś ciekawość, niektórzy szeptali o tym, co robisz do osób, z którymi przybyli na sabat. Ściągnęłaś też istne zamieszanie wokół stołów. Kiedy tylko zatrzymałaś się na dłużej, zgraja dzieci otoczyła cię z każdej możliwej strony. Docierały do ciebie głosy. Kilka małych rączej odważyło się dotknąć twoich włosów.
- Pani jest FAYE LONGBOTTOM?
- Widzi mnie pani? Nie widzi? TO PRAWDA, że pani NIE WIDZI.
- ZAŚPIEWA COŚ PANI?
- Jeju, na sabacie... pięknie pani wygląda, ale bym chciała panią zobaczyć w Lithę...
- No zaśpiewaj coś no...
- Taktak, niech pani zaśpiewa.
- Ja to bym chciała być jak pani, tylko widzieć.
- To zaśpiewasz czy nie?[/Poszukiwania]
@Nora Figg @Fergus Ollivander ♦ Kiedy Mabel dojrzała Fergusa i obie zaczęłyście iść w jego stronę, drogę zagrodziła wam Szeptucha. Przerażająca kobieta wpatrywała się w was złowieszczo, a czarne włosy opadające na zabrudzoną skórę zaczęły unosić się do góry, chociaż nie wiał wcale żaden wiatr. Wreszcie, niezależnie od waszej reakcji poczyniła kilka kroków w waszym kierunku.
- Słodka, słodka Mabel...
Słyszałaś w głowie zniekształcony głos, chociaż Szeptucha nie poruszała ustami.
- Widzę je wyraźnie. Widzę skrzydła. Niedługo zostanie ci przekazana wiadomość, która wywróci twoim życiem do góry nogami. - Przekręciła głowę w bok w wyjątkowo nienaturalny sposób. - To nie będzie zła wiadomość, prawda, Noro? Ale twoje kłamstwa przybrały w tej historii formę kota. Zabiją tego ptaka, wyrwą mu wszystkie pióra. Przełknij ślinę kobieto, nie czeka cię z tytułu niedopowiedzeń nic dobrego.
Szeptucha wygięła się jeszcze dziwniej, jakby zaraz miała się złamać. A kiedy widząc to mrugnęłaś - stała przy tobie. Szeptała ci do ucha. Twoja córka ciągnęła cię za rękaw zdezorientowana.
- Mamo?
Najwyraźniej widziałaś to wszystko jedynie ty.
Fergusie, jeżeli spojrzałeś w ich kierunku, widziałeś jedynie, jak Szeptucha podchodzi do Nory i szepcze jej coś szybko na ucho - góra jedno słowo, być może dwa. A później zniknęła w tłumie.
@Layla Bell @Seraphina Prewett ♦ Chociaż nie udało wam się wylosować trzech jeży, to udało wam się wylosować łącznie cztery malutkie, słodziutkie, piszczące, pręgowane kotki. Sally dała wam pobawić się z nimi chwilę, a następnie umieściła je w koszyku.
@Cameron Lupin @Fernah Slughorn @Menodora Crawley ♦ Bawiliście się dobrze i waszego nastroju pewnie nie zepsuły nieudane próby złapania wędrujących gdzieś w czeluściach zaklętego koszyka jeży. Słodziutkie kotki, które przymilał się do waszych rąk, były przecież wystarczającą nagrodą, prawda? Jedyną osobą, której udało się wylosować aż trzy jeże, był Cameron. Za bycie wyjątkowo pociętym kolcami, otrzymał od odrobinę zniesmaczonej takim obrotem spraw Sally karykaturalnie wielki kapelusz.
- Przyda ci się, zobaczysz. W maju ma cholernie wiać.
@Geraldine Yaxley @Theseus Fletcher @Timothy Fletcher ♦ Kiedy Geraldine zakręciła mocno kołem, usłyszeliście głośny zgrzyt. Goblin poczerwieniał wielce, jakby z jego uszu miało zacząć dymić się jak po skosztowaniu najgorszych fasolek Bertiego Botta. Kiedy wygrał Theseus - z irytacji ściągnął kaszkiet i wgryzł się w niego, tupiąc małą nóżką. Nagrody wydał wam bez entuzjazmu, kazał wam stąd znikać, a później wrócił do majstrowania przy swoim kole. Nie sprawił wam jednak problemów. Sally - owszem. Pierwszy losował Timothy - zachęcający chichot i trafienie na trzy kolorowe jeże mogły wzbudzić myśl, że losowanie pójdzie gładko. Myliliście się jednak.
- JAK TO TRZY...?! To znaczy...
Szalona Sally prychnęła.
- Skarrrbeńku, ale z ciebie szczęściarz - powiedziała do Fletchera, przygryzając brudne paznokcie, a następnie uszczypnęła go w polik. - Niech będzie, mam coś dla ciebie - to mówiąc, założyła na jego głowę czarodziejski kapelusz z wielkim, zakrzywionym rondem - a wy losssujcie, widzę, że chcecie...
Geraldine udało się trafić dwa jeże, ale kiedy sięgnęła po trzeciego - na jej dłoń wskoczyła jaszczurka. Wprawione oko pozwoliło dostrzec, że było to stworzenie wyjątkowo dziwaczne, z pewnością nietutejsze i najpewniej cenne. Syknęło na łowczynię, a następnie wskoczyło Sally we włosy, dzięki czemu mogło obserwować tragedię, która wydarzyła się po chwili.
@Theseus Fletcher (i wszyscy stojący wokół Szalonej Sally, czyli wszyscy, którzy losowali w tej turze jeże) ♦ Sally spoglądała ci prosto w oczy. Dostrzegałeś w niej jakąś zmianę - wyraz twarzy szalonej kobiety zmienił się na taki, który sugerował, że rzucała ci wyzwanie. Kiedy wsadziłeś rękę do koszyka, nie udało ci się złapać nic. Sięgnięcie głębiej nie pomogło, a kiedy to zrobiłeś - coś chwyciło cię za rękaw i zaczęło ciągnąć do środka. Po krótkiej szarpaninie, podczas której Sally śmiała się obłąkańczo, udało ci się wyrwać, kosztem podartego rękawa i pociętej pazurami skóry. Bolało, ale przynajmniej nie stałeś się karmą... czegokolwiek, co znajdowało się w środku.
W domyśle ekipa z pechowcem losowała ostatnia. Mam nadzieję, że nie przeszkadza wam posortowanie was w ten sposób, ale wszyscy chcieliście losować te jeże od razu i przyszło mi improwizować. Musiałam też ułożyć wasze efekty tak, żeby Theseus był na końcu ze względu na efekt rzutu i zawady. Jeżeli coś aż za mocno pokręciłam - kopnijcie mnie poprzez moduł prywatnej wiadomości.
Rzuty Mistrza Gry do tego posta znajdują się tutaj.
Kolejny post MG w niedzielę po godzinie 20.
Kapelusze dopiszę do waszych skrytek wraz z opisami za chwilę.
Rzuty Mistrza Gry do tego posta znajdują się tutaj.
Kolejny post MG w niedzielę po godzinie 20.
Kapelusze dopiszę do waszych skrytek wraz z opisami za chwilę.