• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that?

[27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
05.02.2024, 10:59  ✶  
Brenna nie miała szansy dojrzeć ani uśmiechów posyłanych dziewczętom, ani spojrzenia w jej stronę, ani wreszcie tego, że nie tylko ona niepokoiła się w swojej paranoi, bo patrzyła absolutnie wszędzie, tylko nie na Atreusa. Zdawało się, że jej uwagę skupiły chwilowo głównie Mabela oraz pies - ta pierwsza wskazała krzesło w pobliżu siebie, zachęcając, by usiadła, a ten drugi podszedł nieco bliżej i merdał nieśmiało ogonem, zaciekawiony gościem.
- Lubi głaskanie, czy lepiej zostawić go w spokoju?
- Straszny z niego pieszczoch, za odrobinę drapania za uchem sprzedałby całą rodzinę - roześmiała się Mabela.
- To wstrętne insynuacje. Wcale nie sprzedałbym rodziny i ani trochę nie zależy mi na głaskaniu. Ale możesz trochę posmerać mnie za uchem - oświadczył pies, takim tonem, jakby robił jej wielką łaskę, sprawiając, że Mabela zachichotała, a Brenna zamarła na moment, niepewna, czy się nie przesłyszała. Ale nie: z pewnością głos dobiegł z psiej paszczy, i chart nadstawił łeb do głaskania. Brenna podrapała go za uchem odruchowo, dość szybko biorąc się w garść wobec tego fenomenu.
Skoro Nora Figg miała mówiącego kota, dlaczego gdzieś na świecie nie miało być mówiących psów?
- Przepraszam? Czy kominek jest podłączony do sieci Fiuu? - zapytała, uznając, że skoro na żadnym z domowników nie robiło wrażenia, że zwierzak gada, prawdopodobnie są czarodziejami. Jeśli działałaby sieć Fiuu, mogliby się stąd zabrać. A przynajmniej ona chętnie by się zabrała, bo chociaż siostry Binns były bardzo miłe, to wciąż w jej głowie tkwiła myśl, że od jakiegoś czasu na ich pojawienie się czekał pewien Brygadzista.
Jej aura, jedyna widoczna w pomieszczeniu, poza swoimi zwykłymi kolorami barwiła się odrobiną niepokoju. Z jednej strony sytuacją, bo jednak niemożność teleportacji i anomalie źle się jej kojarzyły, z drugiej, bardziej, myślą o tym, jak szybko Brygadzista znudzi się czekaniem i jak prędko ktoś uzna, że coś jest nie tak.
Erik, wrodzony optymista, prawdopodobnie, zaniepokoiłby się jej nieobecnością dopiero, kiedy szykowałoby się jakieś przyjęcie, a jej wciąż by nie było - w innym wypadku uważałby pewnie, że postanowiła kogoś odwiedzić albo zająć się jakąś pilną sprawą. Mavelle i Patricka jednak raczej zaalarmuje informacja pt. "dotknęła świstoklika i nie pojawiła się w punkcie docelowym, nie wraca".
- Oj, niestety, proszek Fiuu się nam skończył - wyznała Flosie, chociaż wcale nie wyglądała na zmartwioną tym faktem. Na dowód nawet wstała i wspięła się na palce, by zdjąć wazonik z gzymsu, a potem zademonstrowała im, że jest pusty w środku. - Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, prawda? Dzięki temu mamy więcej czasu, żeby bliżej się poznać.
A potem usiadła z powrotem, niby przypadkiem nieco bliżej Atreusa niż wcześniej. Przez moment nawet zetknęły się ramiona: nie mógł być całkowicie pewny, czy to nie dlatego, że jego koszula była przemoczona, ale... nie czuł od niej ciepła: a przecież właściwie każdy był teraz cieplejszy od Zimnego.
– Dziękuję – powiedziała Brenna, przyjmując ręcznik i posyłając uśmiech Colette. Blade policzki Binnsówny pokryły się czerwienią, po czym drugi z ręczników położyła na oparciu kanapy. Brenna, uznając, że skoro towarzystwo okazało się czarodziejami, to właściwie wszystko jedno, wyciągnęła różdżkę, by za jej pomocą pozbyć się błota ze spodni i butów.
Ledwo chwilę później do środka weszła Luna, z tacą z filiżankami. Popatrzyła nieco krzywo na Flosie, siedząca tuż obok mężczyzny, nim podsunęła mu herbatę.
- Napij się koniecznie, to moja specjalność, z miodem, imbirem i domowym sokiem, po niej na pewno unikniesz zapalenia płuc. Zapalenie płuc to bardzo poważna choroba - zachęciła. - Dla ciebie też mam - dodała szybko, odwracając się do Brenny, jakby właśnie przypomniała sobie o istnieniu drugiego gościa i dotarło do niej, że jest niegrzeczna.
- Dziękuję, ale nie jestem spragniona - skłamała Brenna odruchowo. Nawet nie dlatego, że naprawdę spodziewałaby się jakiejś trucizny. Po prostu wyobrażała sobie, jak wielki ochrzan dostałaby od Alka, gdyby wypiła jakąś pełną dodatków herbatkę, podaną obcą ręką, nocą, w posiadłości na krańcu świata, trochę zdana na łaskę gospodarzy. Spojrzała w stronę kanapy po raz pierwszy, odkąd weszli, posyłając Lunie uśmiech, ot w ramach łagodzenia odmowy.
W chwili, gdy spojrzała ku Lunie, Flosie i Atreusowi, gdzieś w tył głowy uderzyła ją jednak kolejna myśl, zabarwiona podejrzliwością. Przesunęła spojrzenie pomiędzy Colette i Flosie: mogłaby przysiąc, że ta starsza nie ma mniej niż dwadzieścia pięć lat i nie więcej niż dwadzieścia dziewięć, a ta druga wyglądała na jakieś dwadzieścia cztery - dwadzieścia pięć. Jeżeli zaś faktycznie były czarodziejkami, Brenna powinna przynajmniej kojarzyć twarz przynajmniej jednej z nich z hogwarckich korytarzy. Rok czy dwa różnicy wieku, inny Dom, nie były tu problemem, bo Brenna miała dobrą pamięć do twarzy, a kręciła się w różnych miejscach - przy stole Slytherinu u boku Victorii i Cynthii, przy stoliku Hogsmeade, gdzie siedzieli głównie Puchoni, bo wypatrzyła tam Norę i Dani lub Castiela czy pod wieżą Ravenclawu, czekając na kogoś ze znajomych. Tymczasem teraz w głowie nie dzwoniły żadne dzwonki. Charłak? Francuska szkoła? Porzucona wcześniej edukacja? Nauka domowa? Zasadniczo charłactwo wydało się jej niezłym wyjaśnieniem, bo przyglądając się kobietom nie dostrzegła różdżek, wystających z kieszeni. Żadna nie leżała też na blacie. Inna sprawa, że nie każdy zawsze trzymał różdżkę przy sobie (co Brennę po opuszczeniu Hogwartu bardzo zdumiało, bo w jej domu od zawsze traktowano takie postępowanie niemal jak zbrodnię).


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (4055), Brenna Longbottom (4990)




Wiadomości w tym wątku
[27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 02.01.2024, 05:43
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 10.01.2024, 03:57
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 10.01.2024, 04:38
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 23.01.2024, 20:59
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 23.01.2024, 22:03
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 05.02.2024, 03:39
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 05.02.2024, 10:59
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 07.02.2024, 05:45
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 07.02.2024, 09:54
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 08.02.2024, 06:39
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 08.02.2024, 10:08
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 09.02.2024, 06:05
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 09.02.2024, 16:08
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 13.02.2024, 00:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa