26.11.2022, 02:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2023, 20:02 przez Trevor Yaxley.)
Przez wzgląd na swoją sytuację i pewną popularność wśród przedstawicieli Brygady Uderzeniowej może powinien odpuścić sobie ten sabat. Czasy, w których chodził z rodziną na takie wydarzenia minął bezpowrotnie. Przynajmniej w jego mniemaniu. Może gdyby udało mu się oczyścić swoje dobre imię i uwolnić się od ciążących na nim zarzutów. Nie bawiło go szukanie jaj. Przebywanie wśród ludzi, w skupisku których dostrzegł kilka umundurowanych postaci, skłoniło go do utrzymywania większej czujności i gotowości do ukrycia twarzy za kapturem, w grupie uczestników zabawy czy teleportowania się, gdy ktoś z nich jednak go zauważy i okaże się wyjątkowym służbistą chcącym aresztować go podczas jednego z sabatów zamiast cieszyć się względnym spokojem. Stanowił znikome zagrożenie dla porządku publicznego. O wiele bardziej, niż jego zakłócanie interesowały go stragany z dobrym jedzeniem. Pewną odmianą było to, że nie musiał upolować zwierzyny, oprawić jej i przygotować posiłku. Słodyczami też nie pogardzi. I piwem.
Mijając kram prowadzony przez trzy przepiękne wile przystanął na chwilę, ulegając czarowi tych istot i tańcząc z nimi przez chwilę. Koszmarny z niego tancerz, ale może z tym wiankiem trochę bardziej wtapia się w otoczenie. Ruszył jednak dalej, ciesząc się względnym spokojem. Póki co. Kierując się w stronę straganów suto zastawionych jedzeniem po pierwsze miał nadzieję, że jakiś Brygadzista w tym momencie nie nabierze ochoty na pączka, wchodząc mu w drogę. A po drugie, że uda mu się znaleźć coś dobrego. Gdy tak przechodził, zaczepił go tajemniczy goblin. Stał przy wielkim kole i mamił go niesamowitymi nagrodami za symboliczną opłatą. Był na tyle przekonujący, że dał mi te kilka monet by zagrać. Pewnie nic nie wygra, w końcu ma pecha. Najwyżej będzie tego żałować. Zakręcił mocno kołem, nawet jeśli Fortuna nie była jego przyjaciółką.
Słowa: 281
Efekt: Wygrywam 8PD
Mijając kram prowadzony przez trzy przepiękne wile przystanął na chwilę, ulegając czarowi tych istot i tańcząc z nimi przez chwilę. Koszmarny z niego tancerz, ale może z tym wiankiem trochę bardziej wtapia się w otoczenie. Ruszył jednak dalej, ciesząc się względnym spokojem. Póki co. Kierując się w stronę straganów suto zastawionych jedzeniem po pierwsze miał nadzieję, że jakiś Brygadzista w tym momencie nie nabierze ochoty na pączka, wchodząc mu w drogę. A po drugie, że uda mu się znaleźć coś dobrego. Gdy tak przechodził, zaczepił go tajemniczy goblin. Stał przy wielkim kole i mamił go niesamowitymi nagrodami za symboliczną opłatą. Był na tyle przekonujący, że dał mi te kilka monet by zagrać. Pewnie nic nie wygra, w końcu ma pecha. Najwyżej będzie tego żałować. Zakręcił mocno kołem, nawet jeśli Fortuna nie była jego przyjaciółką.
Słowa: 281
Loteria
Rzut 1d6 - 5
Efekt: Wygrywam 8PD
Loteria rozliczona