05.02.2024, 21:34 ✶
Irlandczyk zamrugał kilkukrotnie, a potem spojrzał na Roberta podejrzliwie.
- Mówiłeś, że ci coś ukradł, nie? Założyłem, że to zorganizowana akcja - powiedział, a w jego oczach odbiła się konsternacja. Robert miał na myśli coś innego? Najpewniej. Devin machnął ręką i przewrócił oczami. - Mam nadzieję, że wiesz co robisz. Jakby co - mnie nie widziałeś.
Rudobrody sięgnął po pióro i nabazgrał kilka wyrazów na wyrwanej kartce. Nie zamierzał bawić się w kaligrafię, zadbał tylko o to, by adres był czytelny.
- Tu masz adres. Z tego co wiem, o tej porze będzie się tam kręcić niewiele osób. Może dwie oprócz niego samego? Góra cztery, ale z reguły mają swoje zadania, które realizują o różnych porach dnia i nocy. Wczoraj kogoś przerzucali, ale nie wiem gdzie dokładnie. Wiem tylko, że im się spieszyło, powinieneś więc mieć szansę na to, by złapać Carrowa. On nigdy nie brudzi sobie rąk tego typu robotą - możliwe, że Irlandczyk mówił o sprawie Henrietty, ale nie wyglądało na to, że wiedział coś ponad to, że kogoś gdzieś szmuglowali. Nie interesował się tym, chyba że dostał wyraźną informację o tym, że taki przerzut może mu bezpośrednio zaszkodzić. Rudy przesunął kartkę po blacie biurka i dmuchnął w górę dymem. - Nie daj się zabić z powodu głupiej kradzieży, co?
Nadal był przekonany o tym, że to nie osoba zginęła, a Robertowi ktoś po prostu coś ukradł. Pasowało mu to logicznie do historii, a i Mulciber nie wyprowadzał go z błędu.
- Mówiłeś, że ci coś ukradł, nie? Założyłem, że to zorganizowana akcja - powiedział, a w jego oczach odbiła się konsternacja. Robert miał na myśli coś innego? Najpewniej. Devin machnął ręką i przewrócił oczami. - Mam nadzieję, że wiesz co robisz. Jakby co - mnie nie widziałeś.
Rudobrody sięgnął po pióro i nabazgrał kilka wyrazów na wyrwanej kartce. Nie zamierzał bawić się w kaligrafię, zadbał tylko o to, by adres był czytelny.
- Tu masz adres. Z tego co wiem, o tej porze będzie się tam kręcić niewiele osób. Może dwie oprócz niego samego? Góra cztery, ale z reguły mają swoje zadania, które realizują o różnych porach dnia i nocy. Wczoraj kogoś przerzucali, ale nie wiem gdzie dokładnie. Wiem tylko, że im się spieszyło, powinieneś więc mieć szansę na to, by złapać Carrowa. On nigdy nie brudzi sobie rąk tego typu robotą - możliwe, że Irlandczyk mówił o sprawie Henrietty, ale nie wyglądało na to, że wiedział coś ponad to, że kogoś gdzieś szmuglowali. Nie interesował się tym, chyba że dostał wyraźną informację o tym, że taki przerzut może mu bezpośrednio zaszkodzić. Rudy przesunął kartkę po blacie biurka i dmuchnął w górę dymem. - Nie daj się zabić z powodu głupiej kradzieży, co?
Nadal był przekonany o tym, że to nie osoba zginęła, a Robertowi ktoś po prostu coś ukradł. Pasowało mu to logicznie do historii, a i Mulciber nie wyprowadzał go z błędu.