26.11.2022, 13:49 ✶
Podjęła się pracy trochę z obowiązku, czując, że przydadzą się dodatkowe dłonie do pomocy i że mogłaby być użyteczna. Widziała się tu bardziej w roli narzędzia, czegoś, co można było wykorzystać do pomocy innym. Część z niej chciała chyba również odpokutować za wszystkie błędy rodziny, za każdego Greybacka, który gdzieś tam wyrządzał krzywdę innym. Spojrzenie na siebie z dystansu dawało jej pewnie odcięcie emocjonalne, ale jednocześnie, nie oznaczało, że sama nie miała opinii. I tak jak w relacjach z ludźmi czuła się bardzo niezręcznie, tak w pracy czy wykonując obowiązki miała silne opinie.
- W sumie to przyznam, trochę nie. Znaczy, nie to, że nie wierzę pani, bo zdecydowanie wierzę, ale zastanawiam się, kto normalny by rzucał jajkiem. Przecież… - chciała chyba powiedzieć coś mocniejszego na temat takich osób, ale jednak wypadać nie wypadało tak z marszu kogokolwiek wyzywać przy w sumie obcej osobie. Zwłaszcza jeżeli mówiła teraz do graczki jej ulubionej drużyny Quidditcha. Mimo to, teraz wydawało się, że weszły w pogawędkę, a Ash czuła, że mimo wszystko, nie był to najlepszy moment do pytania jej o autograf. Zresztą, gdzie miałaby go zachować, na ulotce?
- Nigdy nie uczyłam się latać poza zajęciami, mimo wszystko wybierając stąpanie po ziemi. Odruchowo jakoś wybieram bieganie… - Gdyby była bardziej złośliwa, mogłaby dodać komentarz, że to pewnie część psa w niej samej sprawiała, że wolała biegać niż latać, a że miotła mogła być dużym, latającym patykiem…nie, lepiej nie było iść w tym kierunku, dlatego odchrząknęła. Nie dość, że teraz mówiła o sobie, spotykając kogoś, kto wydawał się przynajmniej teraz zainteresowany rozmową, to jeszcze kogoś, kto był znawcą w temacie, a ona zwracała uwagę na siebie. Dobra robota, Ashling, postaraj się nie zanudzić tej pani na śmierć. – Ale oglądanie tam w powietrzu to…czysta przyjemność. – Szukała jakiegoś innego tematu, na który mogłaby przeskoczyć, tak aby nie czuć już więcej niesmaku z gadania o głupotach.
- Z tego, co widziałam, głównie spotyka się pani z pozytywnym odbiorem? – Tak jak Heather, tak i Ashling uważnie śledziła prasę, dlatego poza politycznymi sprawami wiedziała, co dzieje się również w sporcie. Oczywiście, pojawiały się jakieś plotki, ale przeważnie chyba wszystko wybrzmiewało raczej na korzyść Heather. A może też nie czytała tych najbardziej plotkarskich sekcji? Cóż, nie mogła zaradzić na to, co mówili ludzie, ale mogła sobie wyrobić opinię odnośnie panny Wood i dla niej to chyba było najlepszym rozwiązaniem. A póki co, mogła powiedzieć, że była bardzo uprzejmą i kulturalną rozmową. Nawet się nieco zarumieniła, starając się jednak utrzymać poważną minę.
- Ludzie gotowi są pociągnąć na dno każdego, kto nie będzie odpowiadał im oczekiwaniom, nawet jeżeli byłby najlepszą osobą do tego, którą można wybrać na stanowisko. – Wiedziała, co najbardziej jest problemem. Wiedziała, że to nie miało nic wspólnego z polityką ale potem się na nią przekładało. Nie wiedziała, jak można było tak kurczowo trzymać przekonań i dawnych czasów. Nic to nie dawało i z niczym się już nie liczyło.
- Jestem tego pewna. Wolą zawsze kogoś ze swoim nazwiskiem, tak aby móc machać nim przed ludźmi których to obchodzi. – Nie miała w sumie pojęcia, jakie poglądy na tę sprawę ma rozmówczyni, może właśnie miała się przekonać. – Powinnam w końcu zapobiegać takim rzeczom, plotkom….wydarzeniom które by podburzały ludzi, z rąk tych, którzy wolą widzieć chaos na świecie. – Podjęła się pracy bo miała ona cel. Więc jeżeli celu nie spełniała, czy była w ogóle dobrym człowiekiem w tym, co robiła?
- W sumie to przyznam, trochę nie. Znaczy, nie to, że nie wierzę pani, bo zdecydowanie wierzę, ale zastanawiam się, kto normalny by rzucał jajkiem. Przecież… - chciała chyba powiedzieć coś mocniejszego na temat takich osób, ale jednak wypadać nie wypadało tak z marszu kogokolwiek wyzywać przy w sumie obcej osobie. Zwłaszcza jeżeli mówiła teraz do graczki jej ulubionej drużyny Quidditcha. Mimo to, teraz wydawało się, że weszły w pogawędkę, a Ash czuła, że mimo wszystko, nie był to najlepszy moment do pytania jej o autograf. Zresztą, gdzie miałaby go zachować, na ulotce?
- Nigdy nie uczyłam się latać poza zajęciami, mimo wszystko wybierając stąpanie po ziemi. Odruchowo jakoś wybieram bieganie… - Gdyby była bardziej złośliwa, mogłaby dodać komentarz, że to pewnie część psa w niej samej sprawiała, że wolała biegać niż latać, a że miotła mogła być dużym, latającym patykiem…nie, lepiej nie było iść w tym kierunku, dlatego odchrząknęła. Nie dość, że teraz mówiła o sobie, spotykając kogoś, kto wydawał się przynajmniej teraz zainteresowany rozmową, to jeszcze kogoś, kto był znawcą w temacie, a ona zwracała uwagę na siebie. Dobra robota, Ashling, postaraj się nie zanudzić tej pani na śmierć. – Ale oglądanie tam w powietrzu to…czysta przyjemność. – Szukała jakiegoś innego tematu, na który mogłaby przeskoczyć, tak aby nie czuć już więcej niesmaku z gadania o głupotach.
- Z tego, co widziałam, głównie spotyka się pani z pozytywnym odbiorem? – Tak jak Heather, tak i Ashling uważnie śledziła prasę, dlatego poza politycznymi sprawami wiedziała, co dzieje się również w sporcie. Oczywiście, pojawiały się jakieś plotki, ale przeważnie chyba wszystko wybrzmiewało raczej na korzyść Heather. A może też nie czytała tych najbardziej plotkarskich sekcji? Cóż, nie mogła zaradzić na to, co mówili ludzie, ale mogła sobie wyrobić opinię odnośnie panny Wood i dla niej to chyba było najlepszym rozwiązaniem. A póki co, mogła powiedzieć, że była bardzo uprzejmą i kulturalną rozmową. Nawet się nieco zarumieniła, starając się jednak utrzymać poważną minę.
- Ludzie gotowi są pociągnąć na dno każdego, kto nie będzie odpowiadał im oczekiwaniom, nawet jeżeli byłby najlepszą osobą do tego, którą można wybrać na stanowisko. – Wiedziała, co najbardziej jest problemem. Wiedziała, że to nie miało nic wspólnego z polityką ale potem się na nią przekładało. Nie wiedziała, jak można było tak kurczowo trzymać przekonań i dawnych czasów. Nic to nie dawało i z niczym się już nie liczyło.
- Jestem tego pewna. Wolą zawsze kogoś ze swoim nazwiskiem, tak aby móc machać nim przed ludźmi których to obchodzi. – Nie miała w sumie pojęcia, jakie poglądy na tę sprawę ma rozmówczyni, może właśnie miała się przekonać. – Powinnam w końcu zapobiegać takim rzeczom, plotkom….wydarzeniom które by podburzały ludzi, z rąk tych, którzy wolą widzieć chaos na świecie. – Podjęła się pracy bo miała ona cel. Więc jeżeli celu nie spełniała, czy była w ogóle dobrym człowiekiem w tym, co robiła?