Czy mu się wydawało, czy Rodolphus wyglądał jakoś nieobecnie? Zdziwiony? Zaskoczony? Nie miał pojęcia co tutaj robił? To się Nicholasowi nie podobało. Od razu zamknął drzwi na zamek. Wyjął różdżkę i zabezpieczył dodatkowo mieszkanie. Nie wiadomo czy wpadł w jakieś towarzystwo. Po zranionej dłoni Nicholas mógł wywnioskować, że wdał się w bójkę? Uderzył coś lub kogoś? Innych ran nie dostrzegał, kiedy wrócił z apteczką, po dodatkowym zabezpieczeniu mieszkania.
Nicholas nie domagał się przeprosin. Wpuścił Lestrange’a, gdyż pracowali razem w Departamencie Tajemnic, a także mieli wspólnego znajomego, z którym współpracowali i o nim kilka dni temu rozmawiali. Czy miałoby z nim coś wspólnego? Oby nie.
Na jego odpowiedź w sprawie zapowiadania się, Nicholas westchnął. Nie domagał się jakichkolwiek przeprosin. Sam rzadko używał takich słów. Lestrange teraz wyglądał jakby zagubił się w terenie? W sobie?
Nie chciał od razu pozwolić sobie opatrzyć rany. Ale Nicholas był nieugięty pod tym względem. Chociaż prowizorycznie mu założy opatrunek, aby zobaczyć też jak poważna jest rana. Najlepiej dla niego byłoby wtedy udać się do kogoś ze swojej rodziny, żeby mu podleczyli.
Siedząc już przy stole w części jadalnej, Travers zaczął przemywać mu ranę, nie reagując na jego grymasy na twarzy. Jest facetem to zniesie ból. Chyba że był mięczakiem i zacznie mu płakać bo boli.
- Nigdy nie żartuję.Odparł w odpowiedzi na temat gustów, skupiając się na dokładnym obmyciu dłoni kolegi. Zabrudzony ręcznik odłożył na bok, wziął bandaż i zaczął owijać mu okaleczoną dłoń. Nie był gwałtowny, a robił to odpowiednio, spokojnie, z ostrożnością, nie zaciskał zbyt mocno, aby nie sprawiać mu dodatkowego bólu, jeżeli czuł jakieś szczypanie rany. Skóra u knykci była rozdarta. Nic poważniejszego. Na całe szczęście.
Całe mieszkanie mogło sprawiać wrażenia tajemniczego, pustego, zimnego ale i kontrastującego w barwach jasnych i ciemnych. Mówiące o tajemniczości samego właściciela. Trudno więc można było stwierdzić, czy miał jakieś pasje, zainteresowania, czy to mieszkanie pełniło mu tylko rolę samego noclegu.
- Co pamiętasz jako ostatnie? Nie padłeś czasem ofiarą jakiegoś uroku? Imperiusa? Hipnozy?Zapytał bezpośrednio. Bowiem to nie było normalne, że ten zjawia się przed jego mieszkaniem, nie mając pojęcia dlaczego. Nie mógł pomylić ze swoim. Może i to była ta sama ulica, ale przecież inna kamienica.