• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge

[7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge
Keeper of Secrets
I am not actually tired, but numb and heavy, and can't find the right words.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 182cm wzrostu Cain jest przeciętnej budowy osoby, która coś tam ćwiczy - nie chudy, nie wielce umięśniony. Ma ciemnobrązowe włosy i oczy barwy burzowych chmur, tak ciemne, że z daleka mogą wydawać się czarne. Jego zainteresowane otoczeniem spojrzenie podkreślone jest wiecznymi worami pod oczami.

Cain Bletchley
#35
06.02.2024, 02:09  ✶  

Chciał myśleć, że zaakceptowałby Flynna. Oszukiwał się, że by to zrobił. Oszukiwał się, że będzie mu w pełni dobrze, kiedy ta relacja będzie taka, a nie inna, że niczego nie trzeba zmieniać. Skoro tyle lat oszukiwał samego siebie, że może trzymać emocje na całkowicie wyrównanej płaszczyźnie, gdzie nie sięgnie cię zaślepiona ich przebłyskiem ocena sytuacji i ludzi, to mógł teraz poszukiwać siebie samego, że tutaj będzie happy end. Budząc się rano mógł spoglądać w lustro, żeby przeczesać grzebieniem włosy, zastanowić się, czy dziś zielonooka śmierć zajrzy w jego okienko i zastuka, żeby jej otworzyć, a potem przejść z tej obojętności do uśmiechu i myśli, że może dzisiaj przyjdzie Flynn i znowu będzie mówił wszystkie te dziwne rzeczy. Będzie go zachwycał swoją wiedzą i tym, jakie głupoty potrafił mówić. Jaki był słodki, jak gdzieś się motał i jak wymagał przytulenia do piersi, kiedy robiło mu się źle. Widział każdą z tych scen - scen przeszłości. Korzystał jednak z wyobraźni, by pomalować świat. I będzie się znowu zastanawiał, w głębi ducha kręcąc głową, czemu nie potrafił sobie poradzić z tym człowiekiem i dawał się tak omamiać. Ku własnej przyjemności i ku jego! Nie miał co do tego wątpliwości. Jego wątpliwości czasem dotyczyły tego, czy na pewno to wszystko jest... prawdziwe. I gdzieś w tym punkcie wpadał w koło, w którym przekonywanie samego siebie, że rzeczywistość może być rozjaśniona dobrymi uczuciami, zamieniało się we wrażenie, że to kłamstwo. Że jeśli zrobi zły krok to wszystko pęknie. Mógłby dziś powiedzieć sobie samemu: miałem rację! Nie, nie miał. To było bardziej jak samospełniająca się przepowiednia i tego również był świadom. Łatwo było opisywać ludzi ołówkowym szkicem, kiedy spoglądało się na ich akcje jako osoba trzecia. Kiedy sam uczestniczyłeś w tym spektaklu nic nie było już takie proste.

Teraz już sam wręcz pociągnął Flynna do sypialni, zaciskając palce na jego dłoni za mocno, ale sam tego nie czuł. Ten zacisk był impulsem przechodzącym przez ciało, raz mocniejszy, raz słabszy. Ciągnął swój Narkotyk, kiedy Narkoty ciągnął jego. Ten krótki wycinek z dwóch wizyt był irracjonalny. Wbijał się w rzeczywistość, ale Cain już nie potrafił nawet zachowywać się, jakby to w pełni rejestrował. Za to rejestrował, że już nie chciał żadnych gości, żadnych pytań i żadnych kłopotów. Chciał do łóżka. Bardzo chciał do łóżka. I chciał przytulić ten Narkotyk, żeby chociaż teraz nie zniknął z jego życia. Ta smutna mina, smutny, samotny uśmiech Flynna uderzył w jego serce. Puścił jego dłoń, rozluźnił te palce. Brakowało temu ruchowi płynności, bo trochę średnio kontrolował teraz napięcie własnych mięśni. A jednak przesunął się tak, by Flynna objąć całym ramieniem, przycisnąć go do swojego boku i ułożyć głowę na moment na jego głowie.

- No już, już... - Tyle płakał, miał takie czerwone oczy, był taki zmęczony na twarzy, a on miałby pozostać wobec tego obojętny? Powinien teraz czuć wyrzuty sumienia, że w ogóle doprowadził go do tego stanu i wiedział, że one przyjdą, ale rano. Och, zgrozo... potrafił rzucać zaklęcia Zauroczeń na Brennę, nie ufając jej zachowaniom przy emocjach, żeby zrobiła to, co on sam uważał za słuszne, ale zupełnie nie potrafiłby zachować się tak w stosunku do Flynna. Miał dla niego zupełnie oddzielną dawkę swojego umysłu, serca i ducha. - Przepraszam, Flynn. - Pocałował go w czubek ciągle wilgotnych włosów, które zaczynały robić co chciały. Och, naprawdę podobały mu się te włosy. Normalnie zamarudziłby, że może jednak Flynn by się przebrał, ale sam był tak skrajnie wykończony, że nie powiedział nawet słowa. A wręcz chętnie uwalił się razem z nim na to łóżko i tylko na moment się uniósł, żeby poprawić pościel, cienką, ale ciagle otworzone okno wychłodziło mieszkanie. Nakrył nią nogi Flynna, jakby to była najważniejsza czynność tego świata, swoje, a potem objął mężczyznę jak pluszowego misia, w którego można się wcierać i tulić do niego, ile tylko się tego zapragnie. Bo kto ci zabroni?

- Mhmmm... - Potwierdził, że owszem, nie odpowiedział. I fakt, Cain bardzo lubił hasło "zapomniałem", tutaj prawie też je powiedział, czysto automatycznie. Słowo "zapomniałem" było wygodne. Ale Flynn zdecydowanie na nie nie zasługiwał. - Idę nic nie robić o 8... - Pracoholizm. Cain nie powiedziałby tak o sobie, a jednak gdyby ktoś mu to wytknął to w zasadzie... nie miał linii obrony. Kiedy ostatni raz brał wolne w innych sprawach, niż po to, żeby pracować na boku, dla Zakonu? Albo żeby w kryzysie pomóc krewnym? Tutaj mógłby powiedzieć: nie pamiętam! Pamiętał. Trochę za dawno jak na zdrowe funkcjonowanie. Bo przecież jeśli nie pracujesz to możesz albo się wyłączyć, albo pozwolić, żeby dogoniła cię twoja własna głowa. A na to sobie Cain nie chciał pozwalać. - Dobrze. Wezmę dwa dni wolnego. - Nawet nie było w tym zająknięcia, zastanowienia dłuższego. Rozchylił powieki, żeby spojrzeć na twarz Flynna. - Wiesz Flynn, czego najbardziej bym chciał? - I to chyba było to, czego nie dało się przynieść w zębach. - Żebyś był szczęśliwy, gdziekolwiek byś nie był. Nie ma nic gorszego niż twoja smutna, zapłakana twarz. - To gniotło serce. Tylko, no właśnie, czasem szczęście było prawdziwie nieosiągalną ideą. Szczególnie, kiedy ktoś nie mógł tego szczęścia osiągnąć twoim kosztem. - Mogę cię jeszcze obcałować przed snem, słyszałem, że ślina dobrze robi na karnacje. - I właściwie nie czekając na odpowiedź ucałował jego czoło i policzki, które były słone od łez.



• • •
Sarkazm (rzeczownik) - środek przeciw idiotom. Dostępny bez recepty.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cain Bletchley (14318), The Edge (14098)




Wiadomości w tym wątku
[7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 02.12.2023, 19:09
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 03.12.2023, 01:43
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 04.12.2023, 18:19
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 07.12.2023, 02:04
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 13.12.2023, 23:49
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 17.12.2023, 02:06
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 18.12.2023, 20:52
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 23.12.2023, 03:56
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 31.12.2023, 13:58
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 31.12.2023, 20:04
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 01.01.2024, 13:30
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 01.01.2024, 15:40
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 02.01.2024, 14:29
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 02.01.2024, 17:30
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 05.01.2024, 22:01
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 16.01.2024, 02:14
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 17.01.2024, 14:08
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 21.01.2024, 20:33
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 24.01.2024, 01:18
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 28.01.2024, 20:19
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 29.01.2024, 01:06
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 29.01.2024, 04:01
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 29.01.2024, 04:43
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 29.01.2024, 21:31
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 30.01.2024, 20:20
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 31.01.2024, 18:44
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 31.01.2024, 19:23
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 31.01.2024, 21:51
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 01.02.2024, 00:22
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 01.02.2024, 02:09
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 01.02.2024, 14:31
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 01.02.2024, 19:56
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 03.02.2024, 02:22
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 06.02.2024, 00:38
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez Cain Bletchley - 06.02.2024, 02:09
RE: [7.06.1972] Nikotyna, kofeina, Ty. | Cain & the Edge - przez The Edge - 06.02.2024, 03:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa