Przy takiej ilości indywiduów w jednym miejscu bardzo trudno było o to, żeby wszystko przebiegało bez żadnych drobnych problemów. Tu się ktoś z kims pokłóciły, tutaj ptak Ateny na kogoś nasrał, Jim przypadkowo podpalił czyjąś przyczepę, tak to już było w tym cyrku, zawsze coś się działo. Nie mogli narzekać na nudę.
Beast wpatrywała się w nich bez słowa. Może to i dobrze, że się znali, pani bum bum mogłaby przymknąć nieco oko na niedociągnięcia, bo tych w cyrku na pewno było co niemiara, pozostawało mieć nadzieję, że nie była służbistką, bo to mogło przynieść spore problemy. Stała więc sobie całkiem grzecznie, uśmiechnięta od ucha do ucha, aby robić dobre wrażenie, z tym nie powinna mieć problemu.
Ach, Owen, robił teraz karierę jako kierowca Błędnego Rycerza, trochę szkoda, że ich opuścił. Zawsze szkoda brata, a może nie był prawdziwym bratem, skoro zdecydował się na ten krok, coś w tym było. Rodziny się nie opuszcza, jest się z nią na dobre i na złe, a on tak po prostu zniknął.
- Niech więc trafi do tego, któremu została przeznaczona, da? - Odpowiedziała Brennie jeszcze, co do tej kawy, którą tutaj przyniosła.
Ruszyła w stronę niewielkiego stolika, który ktoś ułożył tutaj z jakiejś skrzynki, znajdowały się przy nim trzy taboerty, najprawdopodobniej chłopcy wczoraj grali tutaj w karty, czy coś innego. Idealne miejsce na to, aby zająć się papierologią.
- Oczywiście, na pewno będą zachwycone wizytą kogoś takiego. - Odparła z uśmiechem, to miłe, że ktoś chciał zajrzeć do jej braci, wierzyła, że się ucieszą widząc zupełnie nieznajomą twarz, powinna im szepnąć na uszko, żeby zachowywali się odpowiednio, a jak Brenna przyklepie kontrolę, to może i pokażą jej jakąś wyjątkową sztuczkę.