06.02.2024, 18:21 ✶
- E tam. Gdyby zostawili mnie na lodzie, po prostu zaopatrzyłabym się w łyżwy - zażartowała, a potem uśmiechnęła się nieco szerzej, kiedy wspomniał o tym całym świeceniu przykładem. - Nie wątpię, że świecisz nim niczym różdżka lumos w ciemną noc. Nie martw się, twój blask ani trochę nie przygaśnie, mam wszystkie potrzebne zgody, podpisane przez sędziego i papę Bonesa. Mugolska policja by się ze mną nie zgodziła, ale nie będziemy ich pytać o zdanie, prawda? - oświadczyła, po swojemu gadając nieco zbyt dużo tam, gdzie dałoby się to wszystko streścić w zaledwie paru słowach. - I oczywiście, że ja napiszę raport.
Mimo całego chaosu, który niekiedy ją otaczał, pod pewnymi względami była aż nazbyt uporządkowana i to była jedna z nich. Jej raporty były małymi dziełami sztuki, pełnymi odnośników, odnośników do odnośników, punktów, list załączników i tak dalej, i tak dalej. Znała Aidana Parkinsona dostatecznie długo, aby za żadne skarby nie być gotową powierzyć mu raportu ze sprawy, w którą się angażowała. Denerwowała się rzadko, jego maniery i te zachowania pokazujące, że on wcale nie chciał tu być, zwykle więc obserwowała z nieodgadnioną miną, nie zdradzając, co o tym wszystkim myśli… ale taki raport zdecydowanie wolała od początku napisać sama.
Kiedy wstał, odwróciła się, kierując do wyjścia. Z charakterystycznego munduru Brygady pozostały spodnie i koszula, bo wybierali się do mugolskiego Londynu, i choć panowała noc, nie chciała ryzykować, że zwróci na siebie uwagę. Na korytarzu skręciła ku atrium, skąd mogli się bezpiecznie teleportować.
- Mogę ci szepnąć nawet teraz, chociaż to cios prosto w serce, że nie piszesz się ze mną na każdy włam, jaki zechciałabym wymyślić... Mary Reed, mugolka, lat dwadzieścia. Zamordowana dwa dni temu, w wynajmowanej kawalerce. Dała nam cynk czarodziejka, której brat, mugol, pracuje w policji. Sprawa jest dziwna, dziewczyna i jej brat podejrzewają, że maczał w tym palce ktoś z naszych - wyjaśniła przyciszonym głosem, gdy zbliżyli się do atrium, o tej porze właściwie opustoszałego. - Uduszona, więc prawdopodobnie nie czarna magia, ale drzwi i okna były pozamykane od wewnątrz. Zabójca nie zostawił absolutnie żadnych śladów. To jeszcze nic takiego, ale jej sąsiadka przysięga, że tamtego dnia wyjrzała przez wizjer i widziała, jak ktoś stoi przed drzwiami Mary, po czym usłyszała trzask i dosłownie rozpłynął się w powietrzu. Co więcej podejrzewano przez chwilę mieszkającego w pobliżu chłopaka, bo stał przed kamienicą i dziwnie się zachowywał, ale okazało się, ze ktoś widział go tam w chwili, w której Mary zginęła.
To mogła być nadmiernie bujna wyobraźnia sąsiadki i bardzo sprytny przestępca, który jakoś wydostał się z mieszkania. W takim wypadku, niezależnie od tego, jak smutna nie byłaby śmierć Mary Reed, nie była to ich sprawa. Nie mogli nagle zacząć ścigać mugoslkich przestępców, naruszałoby to z dziesięć punktów ustawy tajności.
Jeżeli jednak ktoś zaklęciami zamknął i otworzył drzwi, teleportował się spod mieszkania, a wcześniej potraktował jakimś zaklęciem kogoś, kto zobaczył za wiele... to już było coś w obszarze ich zainteresowań, zwłaszcza że...
- Dwa tygodnie temu uduszono inną dziewczynę. Obie pracowały na ulicy. Niewykluczony ten sam sprawca. Ostatnia rzecz, jakiej potrzebujemy, to nieuchwytny, czarodziejski, seryjny morderca w mugolskim świecie. Mamy sprawdzić jej mieszkanie pod kątem magii. Może pogadać z tą sąsiadką, jeżeli uznamy, że to konieczne.
Pomijając sam fakt, że ich zadaniem było wyłapywanie takich gnid, jak szybko mugole zaczęliby tworzyć teorie spiskowe... będące blisko prawdy? Brennę bolała głowa na samą myśl.
Wyciągnęła z kieszeni karteczkę z koordynatami i podała ją Aidanowi.
– Widzimy się na miejscu czy masz jakieś pytania?
Mimo całego chaosu, który niekiedy ją otaczał, pod pewnymi względami była aż nazbyt uporządkowana i to była jedna z nich. Jej raporty były małymi dziełami sztuki, pełnymi odnośników, odnośników do odnośników, punktów, list załączników i tak dalej, i tak dalej. Znała Aidana Parkinsona dostatecznie długo, aby za żadne skarby nie być gotową powierzyć mu raportu ze sprawy, w którą się angażowała. Denerwowała się rzadko, jego maniery i te zachowania pokazujące, że on wcale nie chciał tu być, zwykle więc obserwowała z nieodgadnioną miną, nie zdradzając, co o tym wszystkim myśli… ale taki raport zdecydowanie wolała od początku napisać sama.
Kiedy wstał, odwróciła się, kierując do wyjścia. Z charakterystycznego munduru Brygady pozostały spodnie i koszula, bo wybierali się do mugolskiego Londynu, i choć panowała noc, nie chciała ryzykować, że zwróci na siebie uwagę. Na korytarzu skręciła ku atrium, skąd mogli się bezpiecznie teleportować.
- Mogę ci szepnąć nawet teraz, chociaż to cios prosto w serce, że nie piszesz się ze mną na każdy włam, jaki zechciałabym wymyślić... Mary Reed, mugolka, lat dwadzieścia. Zamordowana dwa dni temu, w wynajmowanej kawalerce. Dała nam cynk czarodziejka, której brat, mugol, pracuje w policji. Sprawa jest dziwna, dziewczyna i jej brat podejrzewają, że maczał w tym palce ktoś z naszych - wyjaśniła przyciszonym głosem, gdy zbliżyli się do atrium, o tej porze właściwie opustoszałego. - Uduszona, więc prawdopodobnie nie czarna magia, ale drzwi i okna były pozamykane od wewnątrz. Zabójca nie zostawił absolutnie żadnych śladów. To jeszcze nic takiego, ale jej sąsiadka przysięga, że tamtego dnia wyjrzała przez wizjer i widziała, jak ktoś stoi przed drzwiami Mary, po czym usłyszała trzask i dosłownie rozpłynął się w powietrzu. Co więcej podejrzewano przez chwilę mieszkającego w pobliżu chłopaka, bo stał przed kamienicą i dziwnie się zachowywał, ale okazało się, ze ktoś widział go tam w chwili, w której Mary zginęła.
To mogła być nadmiernie bujna wyobraźnia sąsiadki i bardzo sprytny przestępca, który jakoś wydostał się z mieszkania. W takim wypadku, niezależnie od tego, jak smutna nie byłaby śmierć Mary Reed, nie była to ich sprawa. Nie mogli nagle zacząć ścigać mugoslkich przestępców, naruszałoby to z dziesięć punktów ustawy tajności.
Jeżeli jednak ktoś zaklęciami zamknął i otworzył drzwi, teleportował się spod mieszkania, a wcześniej potraktował jakimś zaklęciem kogoś, kto zobaczył za wiele... to już było coś w obszarze ich zainteresowań, zwłaszcza że...
- Dwa tygodnie temu uduszono inną dziewczynę. Obie pracowały na ulicy. Niewykluczony ten sam sprawca. Ostatnia rzecz, jakiej potrzebujemy, to nieuchwytny, czarodziejski, seryjny morderca w mugolskim świecie. Mamy sprawdzić jej mieszkanie pod kątem magii. Może pogadać z tą sąsiadką, jeżeli uznamy, że to konieczne.
Pomijając sam fakt, że ich zadaniem było wyłapywanie takich gnid, jak szybko mugole zaczęliby tworzyć teorie spiskowe... będące blisko prawdy? Brennę bolała głowa na samą myśl.
Wyciągnęła z kieszeni karteczkę z koordynatami i podała ją Aidanowi.
– Widzimy się na miejscu czy masz jakieś pytania?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.