06.02.2024, 23:49 ✶
Druga część miłosnego Atreuska Chytruska: [część I] W następnym poście fabularnym kichasz tak mocno, że dochodzi do niespodziewanej teleportacji... Cały czas wydaje ci się, że ulegniesz rozszczepieniu i myślisz o osobie najbliższej twojemu sercu, po czym cały i zdrowy pojawiasz się naprzeciwko niej. (To musi być osoba - odpadają miejsca, przedmioty i tak dalej.)
Bulstrode był zdania, że dobre kichnięcie było niemal jak dobre przeciągnięcie się. W pewien sposób było cholernie satysfakcjonujące, szczególnie jeśli było z rodzaju takich, do których człowiek przymierzał się i przymierzał. Z powodzeniem to właśnie mógłby zaliczyć do kategorii takowych, gdyby nie pewien drobny detal, którego zwyczajnie się nie spodziewał.
Atreus miał tę cholerną nieprzyjemność rozszczepić się parę razy w swoim życiu. Za każdym razem uczucie było to obrzydliwe wręcz i kiedy tak zniknął sobie z przyjemnego salonu rodzinnej rezydencji, poczuł dokładnie to samo. Jakby jego ciało miało rozerwać się na kawałki, nie będąc w stanie w stabilny sposób przemieścić się z miejsca na miejsce i cholera, przez głowę przeszło mu przede wszystkim, że mógł tę Brennę pocałować na tym statku, kiedy śnili ten cudzy sen i nikt nie mógłby go potem pociągnąć do odpowiedzialności, bo przecież to nie był wtedy on, tylko ten inny Atreus.
A potem wszystko się skończyło i poczuł pod nogami stabilny grunt. Na Matkę, jakie szczęście - Bulstrode poczuł, jak ogarnia go ulga, że jednak żadna jego kończyna nie pulsuje paraliżującym, rozdzierającym bólem. Zamiast tego jednak, szybko poczuł jak jego twarz spotyka się z czyjąś pięścią i chyba mu coś nawet chrupnęło w tym nosie.
- KURWAAA - dołączył się do zawodzenia Heather, której szczerze, to nawet nie zdążył jeszcze w pełni zarejestrować w tym całym bałaganie. Odruchowo przycisnął do siebie dłoń w której trzymał szklankę, bo powiedzmy sobie szczerze - alkohol to była rzecz święta i nie można było go marnować (zapominając w sumie, że chyba przed chwilą tę szklankę osuszył). Zaraz też zamachnął się, automatycznie chcąc oddać cios osobie, która go zaatakowała i nie do końca jeszcze rozumiejąc, że stojąca przed nim kobieca sylwetka wydawała się znajoma przede wszystkim dlatego, że należała do Brenny.