26.11.2022, 19:54 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.11.2022, 03:03 przez Alice Selwyn.)
Na obchody Ostary przybyła na swojej miotle. Dawno nie miała okazji do dłuższego lotu i to poza miasto. Nie była przesadną fanką dzikiej natury czy angielskich krajobrazów wiejskich, zwyczajnie czuła się niepewnie nawet w środku dusznego ogrodu zimowego, który należał do jej siostry i był położony na dachu kamienicy w środku Londynu, a więc zawsze było widać smog i dym. Mimo wszystko święto było organizowane przez kowen, więc na pewno było wszystko zabezpieczone. Prawda?
Swoją barkę miotłę pozostawiła na brzegu polany przy jednym ze straganów pod opieką znajomej kapłanki, poza tym nie był to żaden najnowszy model, choć zadbany, to raczej nikt i tak by się nie połaszczył. Zanim zagłębiła się między stoiska z poczęstunkiem to wybrała się na poszukiwania jajek, do tej tradycji miała duży sentyment, gdy za dzieciaka biegała za jajkami wraz z rodzeństwem, czasem również je podkradała z koszyczków innych.
Alice przywitała się z panią Isobel i z koszykiem zagłębiła między drzewa.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Z początku nic nie rzucało jej się w oczy, być może przez głębokie skoncentrowanie się na otoczeniu, żeby nie paść ofiarą dzikiej natury, która pewnie tyko czekała z całą swoją mocą podstępnych i śliskich kamieni, przyczajonych splątanych korzeni oraz krwiożerczych owadów. W końcu pod krzakiem jakiegoś jałowca czy tui, Alice się nie zna, ale gałąź, którą musiała podnieść by dostać się do jajka, podrapała ją po nadgarstku zostawiając przy tym różowy ślad.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Być może Matka Ziemia albo Natura uznała jej ofiarę w postaci zadrapania, więc dość szybko natrafiła na kolejne jajko, prawie leżało na wierzchu tuż na skraju leśnej ścieżki.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Alice szła chwilę niczym nie niepokojona, dała się nawet poddać sielance chwili, las był spokojny, pogoda zaskakująca piękna, najwyraźniej Macmillanowie tańczyli ostatni tydzień, aby odpowiednio oczarować aurę. Lekko zaczęła sobie machać koszykiem, co jedno ze znalezionych jajek postanowiło wykorzystać i wyskoczyło z koszyka uciekając w dzicz. Selwynówna stanęła w miejscu oglądając się w kierunku, w którym zniknęło jajko.
- Żegnaj przyjacielu, oby cię zżarło jakieś wielkie zwierzę. Albo lepiej małe, będzie trwało dłużej - dodała po chwili refleksji.
Nie zraziła się, szła dalej, co najwyżej co jakiś czas rzucała podejrzliwe spojrzenie temu jednemu, jedynemu jajku, które pozostało w koszyczku.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Blisko incydentu ucieczkowego jednego z jajek, natrafiła na kolejne, które było częściowo przykryte zeschniętymi liśćmi jeszcze z ubiegłego roku. Czarownica odgarnęła z jego powierzchni pozostałość leśnego runa, by potem bezceremonialnie wytrzeć swoją dłoń w bok materiałowych spodni o szerokich nogawkach.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Poczuła się już całkiem pewnie, ba miała wrażenie, że może polubić wypady za miasto. Rozglądała się uważnie, przeszukiwała wzrokiem głownie podłoże, więc chwilę jej zajęło natrafienie na następne jajko, które było zawieszone na jednej z niższych gałęzi mijanego dębu. Szczęśliwie złożyło się, że było one umieszczone mniej więcej na poziomie jej oczu.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Po tym, jak znalazła jajko powyżej poziomu gruntu, jej wzrok zaczął przeskakiwać od krzaków, po mijane drzewa, znowu na skraj ścieżki, a że szła dłuższą chwilę bez żadnego efektu, to Alice przestała uważać, gdzie stawia kroki, więc w pewnym momencie poślizgnęła się na śliskim kamieniu. Co prawda próbowała jeszcze się ratować, ale stopa poleciała dalej, wpadła między kolejne kamienie i tym samym zaklinowała się na tyle skutecznie, że noga została w tej samej pozycji, gdy reszta jej cała obróciła się i ten dynamiczny ruch wyładował swój efekt na jej kostce w postaci nienaturalnego wykręcenia i nieprzyjemnego dźwięku, które być może tylko jej się wydało, że go słyszy. Dodatkowo wylądowała na plecach, co poskutkowało, że tuż za jej głową w zasięgu oczu wyłoniło się kolejne czekoladowe jajko. Alice roześmiała się głośno, zapewne za moment, gdy dosięgnie ją czucie bólu po pierwszej znieczulającej fali adrenaliny, to będzie jej mniej do śmiechu. Na chwilę leżała dalej na plecach patrząc na przebijające się pomiędzy gałęziami drzew bezchmurne niebo. Dopiero, gdy nabrała sił i onieśmieliła się na tyle, by ruszyć biedną nogą, którą mogła ruszać, ale budziło to fale pulsującego bólu. Na całe szczęście zaraz nadszedł kolejny uczestnik, który obiecał szybko sprowadzić kogoś, kto pomoże Alice dostać się do namiotu uzdrowicieli.
4 jajka w sumie, chyba, że minięcie różowego pola anuluje ostatnie, to 3
postać przechodzi do lokacji z uzdrowicielami
Swoją barkę miotłę pozostawiła na brzegu polany przy jednym ze straganów pod opieką znajomej kapłanki, poza tym nie był to żaden najnowszy model, choć zadbany, to raczej nikt i tak by się nie połaszczył. Zanim zagłębiła się między stoiska z poczęstunkiem to wybrała się na poszukiwania jajek, do tej tradycji miała duży sentyment, gdy za dzieciaka biegała za jajkami wraz z rodzeństwem, czasem również je podkradała z koszyczków innych.
Alice przywitała się z panią Isobel i z koszykiem zagłębiła między drzewa.
Rzut 1d10 - 7
Pomarańczowe pole - znajdujesz jajko, jeżeli masz percepcję na poziomie ◉◉◉○○ lub wyższym, Alice ma percepcję na trzy kropki, więc +1 jajko
Z początku nic nie rzucało jej się w oczy, być może przez głębokie skoncentrowanie się na otoczeniu, żeby nie paść ofiarą dzikiej natury, która pewnie tyko czekała z całą swoją mocą podstępnych i śliskich kamieni, przyczajonych splątanych korzeni oraz krwiożerczych owadów. W końcu pod krzakiem jakiegoś jałowca czy tui, Alice się nie zna, ale gałąź, którą musiała podnieść by dostać się do jajka, podrapała ją po nadgarstku zostawiając przy tym różowy ślad.
Rzut 1d10 - 3
Zielone pole - znajdujesz jajko +1 jajko/ 2 jajka w sumie
Być może Matka Ziemia albo Natura uznała jej ofiarę w postaci zadrapania, więc dość szybko natrafiła na kolejne jajko, prawie leżało na wierzchu tuż na skraju leśnej ścieżki.
Rzut 1d10 - 4
Czerwone pole - jajko wyskakuje ci z koszyka i ucieka (jeżeli nie posiadasz żadnego, nie gubisz nic). Jeżeli postać jest pechowcem, gubi wszystkie jajka, więc -1 jajko / 1 jajko w sumie
Alice szła chwilę niczym nie niepokojona, dała się nawet poddać sielance chwili, las był spokojny, pogoda zaskakująca piękna, najwyraźniej Macmillanowie tańczyli ostatni tydzień, aby odpowiednio oczarować aurę. Lekko zaczęła sobie machać koszykiem, co jedno ze znalezionych jajek postanowiło wykorzystać i wyskoczyło z koszyka uciekając w dzicz. Selwynówna stanęła w miejscu oglądając się w kierunku, w którym zniknęło jajko.
- Żegnaj przyjacielu, oby cię zżarło jakieś wielkie zwierzę. Albo lepiej małe, będzie trwało dłużej - dodała po chwili refleksji.
Nie zraziła się, szła dalej, co najwyżej co jakiś czas rzucała podejrzliwe spojrzenie temu jednemu, jedynemu jajku, które pozostało w koszyczku.
Rzut 1d10 - 1
Zielone pole - znajdujesz jajko, +1 jajko/ 2 jajka w sumie
Blisko incydentu ucieczkowego jednego z jajek, natrafiła na kolejne, które było częściowo przykryte zeschniętymi liśćmi jeszcze z ubiegłego roku. Czarownica odgarnęła z jego powierzchni pozostałość leśnego runa, by potem bezceremonialnie wytrzeć swoją dłoń w bok materiałowych spodni o szerokich nogawkach.
Rzut 1d10 - 5
Zielone pole - znajdujesz jajko +1 jajko/ 3 jajka w sumie
Poczuła się już całkiem pewnie, ba miała wrażenie, że może polubić wypady za miasto. Rozglądała się uważnie, przeszukiwała wzrokiem głownie podłoże, więc chwilę jej zajęło natrafienie na następne jajko, które było zawieszone na jednej z niższych gałęzi mijanego dębu. Szczęśliwie złożyło się, że było one umieszczone mniej więcej na poziomie jej oczu.
Rzut 1d10 - 8
Pomarańczowe pole - znajdujesz jajko, jeżeli masz percepcję na poziomie ◉◉◉○○ lub wyższym +1 jajko/ 4 jajka w sumie. Dodatkowa zwada miastowy, czyli po minięciu jasnoróżowego pola musi się dostawać do jego efektu, czyli skręcona kostka
Po tym, jak znalazła jajko powyżej poziomu gruntu, jej wzrok zaczął przeskakiwać od krzaków, po mijane drzewa, znowu na skraj ścieżki, a że szła dłuższą chwilę bez żadnego efektu, to Alice przestała uważać, gdzie stawia kroki, więc w pewnym momencie poślizgnęła się na śliskim kamieniu. Co prawda próbowała jeszcze się ratować, ale stopa poleciała dalej, wpadła między kolejne kamienie i tym samym zaklinowała się na tyle skutecznie, że noga została w tej samej pozycji, gdy reszta jej cała obróciła się i ten dynamiczny ruch wyładował swój efekt na jej kostce w postaci nienaturalnego wykręcenia i nieprzyjemnego dźwięku, które być może tylko jej się wydało, że go słyszy. Dodatkowo wylądowała na plecach, co poskutkowało, że tuż za jej głową w zasięgu oczu wyłoniło się kolejne czekoladowe jajko. Alice roześmiała się głośno, zapewne za moment, gdy dosięgnie ją czucie bólu po pierwszej znieczulającej fali adrenaliny, to będzie jej mniej do śmiechu. Na chwilę leżała dalej na plecach patrząc na przebijające się pomiędzy gałęziami drzew bezchmurne niebo. Dopiero, gdy nabrała sił i onieśmieliła się na tyle, by ruszyć biedną nogą, którą mogła ruszać, ale budziło to fale pulsującego bólu. Na całe szczęście zaraz nadszedł kolejny uczestnik, który obiecał szybko sprowadzić kogoś, kto pomoże Alice dostać się do namiotu uzdrowicieli.
4 jajka w sumie, chyba, że minięcie różowego pola anuluje ostatnie, to 3
postać przechodzi do lokacji z uzdrowicielami