• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that?

[27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
07.02.2024, 09:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2024, 09:56 przez Brenna Longbottom.)  
Pozostawała niepomna na te błagania. Ale może i dobrze, bo gdyby zaczął wysyłać jej jakieś znaki, za żadne skarby nie pojęłaby, o co chodzi. Miała drobne sygnały ustalone z rodziną i przyjaciółmi, z Mav umiały sporo sobie przekazać samym spojrzeniem, uściskiem ręki i spojrzeniem, ale wybałuszanie oczu, poruszanie brwiami i tym podobne w wykonaniu Bulstroda zapewne tylko bardzo by ją skonfundowały.
Oczywiście, że się niepokoiła. Już pomijając wrodzoną podejrzliwość - bo panny mogły być charłaczkami albo ostatecznie przyjechać z Francji, mimo braku akcentu - wiedziała, że rano zostanie zamordowana.
To jeszcze nie było najgorsze. Myśl o panice kilku osób (ehem, ehem, Mavelle) za to mocno ją uwierała. Gdyby Patrick dotknął świstoklika i przepadł, a Brenna się o tym dowiedziała, najpierw szukałaby go sama z Mav, a potem postawiła na nogi pół Zakonu. Dobrze, że on był zwykle mniej skory do drastycznych działań niż ona I pewnie nie będzie od razu zakładał najgorszego.
Za to Mavelle...
- Fale? - zapytała, gdy i pomysł Atreusa z sową został odrzucony. Mówiła bez nadziei, a jej twarz przybrała wyraz rezygnacji. Musiała pogodzić się z losem. Wyrok zapadł. Jutro będzie gęsto się tłumaczyć i myśl o tym przede wszystkim zaprzątała umysł Brenny. Przy optymalnym rozwoju wydarzeń, tylko Mav. Przy najbardziej drastycznym, zafundowała paskudną noc rodzinie i sporej części zakonników. Oby jak najpóźniej zorientowali się, że świstoklik nawalił.
Binns, oczywiście, pokręcił głową.
- Nie przedrą się podczas takiej ulewy. Przykro mi.
Westchnęła tylko z rezygnacją i znów pochyliła się, by pogłaskać psa. Przez kolejne parę minut wymieniała drobne uwagi z Mabelą, bardzo skorą do żartów, i odpowiadała na pytania Colette, która przysiadła w pobliżu, podczas gdy Flosie i Luna rozsiadły się po obu stronach Atreusa, zabawiając go rozmową, i zerkając to na niego, to posyłając krzywe spojrzenia sobie nawzajem.
I wciąż padało. Nie zanosiło się, że przestanie. Wciąż nie mogli się teleportować. Utknęli, może nie na wieczność, ale na pewno do rana.
- Pewnie jesteście zmęczeni - stwierdziła w końcu Colette, spoglądając na wielki, zabytkowy zegar ścienny, którego ciche, monotonne uderzenia powoli odmierzały czas. Mała wskazówka minęła już jedenastą. Brenna spojrzała na to z pewnym zdumieniem, bo przyszli tu późno, już po zmroku, a ten zapadał w lipcu koło dwudziestej pierwszej, ale nie zdawała sobie sprawy z tego, ile czasu minęło. - Pościelę wam na górze. Luno, pomożesz mi?
- Naprawdę, trzeba już się zbierać? - jęknęła Flosie. - Tak rzadko mamy gości!
- Północ to godzina duchów i opadających czarów - stwierdziła Mabela, obejmując ręką szyję gadającego psa. - O północy wszyscy powinni być w łóżkach. Tata tak zawsze mówił, gdy nie chciałam się położyć, prawda?
Pan Binns odchrząknął, trochę chyba zakłopotany metodą, którą najwyraźniej zaganiał do łóżka najmłodszą córkę.
- Nasi goście pewnie są zmęczeni, a po tym jak przemokli, dobrze im zrobi odrobina odpoczynku, Mabelo - wybrnął. - My zresztą też niedługo powinniśmy stąd znikać, późno już
- Dajcie nam pięć minut i przyjdźcie na górę, wszystko naszykuję - powiedziała Colette do Brenny i Atreusa. - Od dawna nie mieliśmy gości, więc muszę poszukać kilku rzeczy.
Brenna uśmiechnęła się do niej i kiwnęła głową, chociaż miała dziwne wrażenie, że raczej tutaj nie zaśnie. Siostry były przemiłe, pan Binns wyglądał absolutnie niegroźnie, w atmosferze dworku nie kryło się nic mrocznego. Nie czuła zapachu czarnej magii, nie wyłapała niczego podejrzanego w rozmowach, gestach ani mimice, nie miała niedobrych przeczuć, że stało się tu coś strasznego, które wynikały czy to z intuicji, czy z talentu widmowidza. A jednak nie umiała tak całkiem wyzbyć się podejrzeń. Mroczne wizje w rodzaju "zakłócili teleportacje tak jak tamten czarnoksiężnik i nocą mordują gości" nie chciały opuścić jej głowy.
– To był bardzo miły wieczór. Może jeszcze kiedyś nas odwiedzisz? To znaczy... może jeszcze kiedyś któreś z was nas odwiedzi. Mieszkającym na tym pustkowiu dziewczyna łatwo zaczyna czuć się samotna – stwierdziła Flosie, na moment kładąc rękę na dłoni Atreusa. I tym razem zyskał pewność. Skórę miała dziwnie chłodną: tak, że nawet on to wyczuwał. Wrażenie było takie, jakby dotknął lodowatej wody, a przecież nosił w sobie zimno Limbo. A może tylko mu się zdawało? Kontakt trwał zaledwie ułamek sekundy, bo dziewczyna zaraz cofnęła rękę, jakby spłoszona własną śmiałością i odwróciła wzrok, choć po ustach błąkał się jej psotny uśmieszek, świadczący o tym, że było w tym geście sporo kalkulacji.
- Jeszcze raz bardzo dziękuję za schronienie. - Brenna po raz ostatni pogłaskała psa i podniosła się z miejsca. Kiwnęła głową na pożegnanie domownikom, nim ruszyła do drzwi, by postąpić zgodnie z prośbą Colette. - Dobrej nocy.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (4055), Brenna Longbottom (4990)




Wiadomości w tym wątku
[27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 02.01.2024, 05:43
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 10.01.2024, 03:57
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 10.01.2024, 04:38
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 23.01.2024, 20:59
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 23.01.2024, 22:03
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 05.02.2024, 03:39
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 05.02.2024, 10:59
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 07.02.2024, 05:45
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 07.02.2024, 09:54
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 08.02.2024, 06:39
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 08.02.2024, 10:08
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 09.02.2024, 06:05
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 09.02.2024, 16:08
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 13.02.2024, 00:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa