07.02.2024, 11:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2024, 14:47 przez Samuel McGonagall.)
Podoba mi się wszędzie tam, gdzie Ty jesteś… miał już powiedzieć, ale nie powiedział ogłuszony zachwytem, z zaciśniętym gardłem nie wierząc w to, że wciąż trzymają się za ręce. Nie, żeby to był ich pierwszy raz, już zeszłego lata i jeszcze zeszłego, już zdarzało im się przecież biec gdzieś, ciągnąć się nawzajem, czy to w miasteczku, czy w na rubieżach kniei.
Ale teraz to trzymanie rąk było inne, niosło ze sobą znaczenia, które spijał ze słów pisanych przez nią w ciągu roku, znaczenia, które jeszcze nigdy nie padły między nimi, a które, och jak byłoby to miłe, mogły paść.
Nie mógł mówić, z trudem pamiętał o oddychaniu. Skinął głową w odpowiedzi na pytanie, które nie padło.
– Prowadź – zdołał wydusić, modląc się do wszystkich leśnych bogów, by ciepło jej dłoni nie opuszczało go, by przez jeszcze chwile mógł czuć ją tak blisko. Był gotów iść wszędzie, gdzie wskaże, tej nocy była jego królową.
O słodka ironio, nie był świadomy, że w głowie dziewczęcia podobne myśli się kłębiły i jakoś żadne najwidoczniej nie chciało przejmować inicjatywy, wydawać tych słodkich rozkazów, kierować drugim ciałem podług własnej woli. Ciągnął ich jednak ku sobie magnetyzm, prawa starsze niż magia.
Ale teraz to trzymanie rąk było inne, niosło ze sobą znaczenia, które spijał ze słów pisanych przez nią w ciągu roku, znaczenia, które jeszcze nigdy nie padły między nimi, a które, och jak byłoby to miłe, mogły paść.
Nie mógł mówić, z trudem pamiętał o oddychaniu. Skinął głową w odpowiedzi na pytanie, które nie padło.
– Prowadź – zdołał wydusić, modląc się do wszystkich leśnych bogów, by ciepło jej dłoni nie opuszczało go, by przez jeszcze chwile mógł czuć ją tak blisko. Był gotów iść wszędzie, gdzie wskaże, tej nocy była jego królową.
O słodka ironio, nie był świadomy, że w głowie dziewczęcia podobne myśli się kłębiły i jakoś żadne najwidoczniej nie chciało przejmować inicjatywy, wydawać tych słodkich rozkazów, kierować drugim ciałem podług własnej woli. Ciągnął ich jednak ku sobie magnetyzm, prawa starsze niż magia.