• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent

[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#23
08.02.2024, 01:25  ✶  

Skinął głową twierdząco na słowa, że błądzić - to nie grzech. Święta prawda. Nie było niczego złego w pomyleniu drogi, jeśli przychodziła refleksja. I jeśli był ktoś, kto mógł ci pomóc, kiedy zaszedłeś za daleko. Kiedy wpadałeś w dziurę, kiedy dramat ciągnął twoje łydki i drapał skórę do krwi. Przeszłość nie była elementem bez znaczenia, nie była pustą kartką, tylko właśnie kartą zapisaną> To nasze jutro było puste. Laurent miał nadal plany, bo musiał je mieć. Musiał odpowiedzialnie dbać o dobro New Forest i robił to nawet, jeśli wolał zostać na plaży i wsłuchiwać się w szmer Matki Wody. Zarządzanie ludźmi przychodziło mu tak naturalnie jak oddychanie, choć każdy potem się dziwił - jakim cudem ten łatwy do poskładania koleś radzi sobie z takimi rzeczami? Ano - radził. Bo co innego ktoś bliski, a co innego obca osoba, do której podchodził profesjonalnie i z dystansem. Bardzo się starał nie mieszać jednego z drugim. Na ile Guinevere o to dbała? Czy ta linia się przetarła, ponieważ poznali się w takich, a nie innych okolicznościach? To chyba było ważne, żeby potrafić się odciąć od ludzi, którzy powiążą cię z pracą. Żeby istniała granica między tym, co robisz w jednym i drugim, oraz jak tam traktujesz ludzi. Laurent obawiał się tego, że ta wizyta jego jest mętna. W zasadzie przyszedł z wizytą towarzyską, ale w sumie skoro to związane z wróżbami to powinien to traktować jako czas jej pracy? Nie pieniądz był problemem, skąd! Zwyczajnie to, że sam ton rozmowy byłby inny. Tak wypadało. Guinevere jednak szybko przetarła tą pytającą linię wyrysowaną kredą. Tutaj jest dobrze. Tutaj jest bezpiecznie. Tutaj możesz czuć się swobodnie, a jeśli nie poczujesz, to ci pomogę. To wszystko można było wyczytać między wierszami, obejrzeć w jej oczach, poznać po jej gestach. Czy każdego tak traktowała - nie wiedział. Z tym, ile miał z nią do czynienia, to na pewno była wyczulona na ludzi wokół siebie, ale to nie był ten przewrażliwiony stopień. Osiągnęła pułap, który dla niego był ciężki do utrzymania. I nawet nie wiedział dlaczego. Jedni rodzili się z mocnym charakterem, inni mieli słabszy - możesz nad sobą pracować, ale nie obrócisz się o 180 stopni. I kto wie, kim byłbyś, gdyby coś w twoim życiu poszło jednak lepiej.

- Zatrzymanie cię na siłę to byłby grzech. - Dawało do myślenia, że Ginny fruwała - wolna jak ptak, którego częściowo zaprezentowała. Nie widział na jej palcu obrączki, a nawet jakby widział to jakoś nie pasowała mu ona do charakterystyki kogoś, kto przyprawiałby rogi. Grzeczna? Nie, na pewno nie. Ale myśl o tym, że coś mogłoby ją uwiązać była tą, która kończyła się na zerwaniu kajdan. Nawet nie sprawiało jej to w tym wyobrażeniu wysiłku. Nie chciał sprawdzać, ile mogłyby udźwignąć jej barki, zanim zrobiłoby jej się naprawdę ciężko. Każdy miał ten limit. Zdrowo było myśleć, że problemy innych nie są twoimi problemami. Nie w kontekście, że się nimi przestajesz interesować i olewasz. Angażujesz się, tylko na bezpieczniej dla ciebie samego płaszczyźnie, bo nie możesz zniszczyć samego siebie przez osobę drugą. Pomagaj ile możesz, ale nie wpadnij z nią w dół. Wtedy ktoś będzie musiał pomóc wam obu, a przecież to nie o to chodzi. - Czego więc pragnie serce tego Klejnotu? - Zainteresował się z subtelnym uśmiechem. Subtelnym, ale dość sugestywnym. - Jaspis. Uważam, że byłby to jaspis. - Kojarzyła mu się z tym kolorem, ale nie mogła być barwą zwykłą, nudną, prostą. Musiała być przecięta innymi kolorami. Tęcza? Nie, nie tęcza. Coś bardziej dystyngowanego, godnego. Potrafiła przybrać się w boskie piórka, nie zasługiwała na coś banalnego i nazbyt ludzkiego. Jaspis nie był zbyt popularnym kamieniem, a z tego co się orientował to również miał bardzo starą tradycję swojego używania. Może jadeit byłby blisko, ale zieleń to zupełnie nie była barwa, w którą by ubrał Guinevere. Otoczyć ją zielenią - tak. Lecz nie ubrać. Zbyt był też egzotyczny w zupełnie winnym kierunku - kojarzony z Chinami przede wszystkim, więc nie. Jaspis - to było coś, co przyszło mu do głowy, a jak powiedziała w przypadku wróżby - jeśli coś było pierwsze... Był za to ciekaw, czy jej samej się spodoba ten dobór. Bo prawdę mówiąc to zupełnie nie wiedział, co ten kamień mógł oznaczać. Więc - będzie zadowolona? Dowie się, jaka magia kryje się za jego znaczeniem?

Nieco zdziwiony uniósł brwi, kiedy usłyszał o tej wrażliwości na magię. Już mu tak powiedzieli w Hogwarcie. I dlatego został przyuczony do kontrolowanego kontaktu z duchami. Czy to była magia zaś? Ta prawdziwa? To był komplement z jej strony, dlatego zaraz zniknęło zdziwienie, że ustąpiło mu miejsce wdzięczny uśmiech, nieme podziękowanie. Mógł sobie pozwolić na ten bardziej poufały okaz podziękowań. Tak, taki chciał być. Dobry, miły, kochany. To chciał też odbierać od świata. Ginny miała tego chyba z naddatkiem, ale jednak nie. Dawała tyle, ile ktoś potrzebował, ale nie drylowała siebie z życia przez to. Rozsądek - to był ten sekret? Kierowała się głową, która współpracowała z sercem?

- Bardzo ciekawe. - Powiedział z nutką ekscytacji w głosie, światło słońca zagrało iskrami w jego oczach. Wygląda na to, że bardzo niewiele osób miało dostęp do takiej magii, czy tylko jej rodzina? Na to wyglądało. Bardzo też przydatne, bo od razu powstawało pytanie - czy obie formy były zarejestrowane? Pytanie, którego nie zadał, chociaż wątpił, żeby miała z tym kłopot, nawet gdyby faktycznie nie rejestrowała drugiej. Tak jak niektóre rzeczy były zagadkami do odkrycia, które pociągały go koniecznością szukania odpowiedzi na "dlaczego?", tak były takie, którym do twarzy było w tajemnicach. Jak to chociażby. Ginny nosiła ją teraz jak korale z gwiazd. - Wiem, że już to mówiłem, ale regularnie mi imponujesz swoją wiedzą i mądrością. - Oraz talentami. Nie zdziwiłoby go, gdyby Ginny wyciągnęła kiedyś z rękawa kolejne zdolności, całkowicie nietypowe, jak... obsługa mugolskiego pojazdu! Tak z braku laku podając przykład pierwszy z wierzchu.

- Hahaha, wyglądałabyś pięknie. Pięknej kobiecie jednak we wszystkim będzie ładnie. - Nawet w najgorszych łachmanach. A wianek? I bajkowa różdżka? Laurent potrafił sobie to wyobrazić i był to iście słodki obrazek. - Ach tak? - Uśmiechnął się odrobinę filuternie, ale zaraz skupił się na drabinie. Upewnił się, że jest ona dobrze ułożona w ziemi i dobrze oparta na drzewie, żeby zapewnić stabilność. - Gdybym był aniołem to zostawiłbym ci przynajmniej jedno pióro na pamiątkę. - Jego próżność była zawsze łechtana tym porównaniem, które utwierdzało go w przekonaniu spojrzenia (powierzchownego) ludzi na jego osobę. Ostatnimi czasy potrafiło go zarówno wepchnąć w złe samopoczucie, jak i te dobre, ale nadal górowało dopieszczenie swojego ego. Opieranie własnego mniemania o sobie na podstawie tego, jak inni na ciebie spojrzą. Był na to łasy. Czerpał z tego energię na więcej. - Zawiesisz sobie koszyk na gałęzi? - Bo tak, jak najbardziej zamierzał potrzymać, więc jej przytaknął. Nie zamierzał stać i patrzeć, jak mogłoby się jej coś stać. - Swoją drogą sądzisz, że magia pozwala na to, by sny stawały się bardziej rzeczywiste? - Oczywiście był temat tego mordercy... i kto jak kto mógłby więcej wiedzieć o takim śnieniu, jeśli nie ona? Może Dolohov? Bo u kogo czegoś takiego szukać? U tych, którzy potrafili opuszczać ciało? Ale oni wtedy nie wpływali na otoczenie. Dziwne.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (18323), Laurent Prewett (16327)




Wiadomości w tym wątku
[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 11.01.2024, 00:34
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 12.01.2024, 11:34
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 13.01.2024, 17:30
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 13.01.2024, 21:54
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 15.01.2024, 21:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 16.01.2024, 20:55
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 18.01.2024, 12:44
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 18.01.2024, 16:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 20.01.2024, 21:38
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 22.01.2024, 01:49
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 25.01.2024, 01:14
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 25.01.2024, 15:14
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 28.01.2024, 22:57
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 29.01.2024, 01:07
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 30.01.2024, 16:39
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 30.01.2024, 23:24
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 01.02.2024, 01:42
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 01.02.2024, 19:36
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 02.02.2024, 23:46
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 04.02.2024, 04:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 05.02.2024, 15:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 05.02.2024, 21:38
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 08.02.2024, 01:25
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 08.02.2024, 20:27
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 09.02.2024, 17:28
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 11.02.2024, 13:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 12.02.2024, 15:43
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 13.02.2024, 22:59
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 14.02.2024, 19:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 14.02.2024, 23:58
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 20.02.2024, 20:19
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 21.02.2024, 23:16
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 24.02.2024, 17:30
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 25.02.2024, 13:53
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 29.02.2024, 21:35
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 01.03.2024, 20:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa