08.02.2024, 02:27 ✶
Wzdrygnął się na powitanie i natychmiast spojrzał na jego nadawcę. Blady facet, z laską i czymś w siatce.
-Tak... Dobry.-wydukał, już czując, jak oblatuje go wstyd za takie stanie. Szybko skojarzył, że przypadkowa osoba by się tak nie witała, do musiał być albo zatroskany sąsiad albo sam właściciel domu.-E... Tak, znaczy nie bardzo, to jest...-zerknął na dom, na faceta.-Słyszałem, że jest to ten... psychiatra.-dodał ostatnie słowo szeptem, bo jak to kto niby się chodzi leczyć do takich miejsc. Wariatem przecież nie jest. To było głupie.-Nie to, że chcę, po prostu, widziałem ulotki i ciekaw byłem czy to prawda.-tłumaczył się uciekając wzrokiem, widocznie speszony.-Teraz sobie myślę, że to by było niezręczne, jakby sąsiad wiedział o wszystkich moich brudach.-zaśmiał się.-Bo ja mieszkam niedaleko, ale chyba się nie poznaliśmy. Jakoś rzadko chodzę tu po okolicy.-gadał dalej. Po co się mu tłumaczy.-A Pan to właściwie kto?-no tak, podstawowe pytanie, co to za koleś, niech się sprawa wyjaśni, bo jeszcze wypapla obcemu jakieś swoje tajemnice, a tego na pewno nie chciał, już wystarczająco się spowiadał ostatnio, choć... Problemy i tak miał w głowie, a nikogo, żeby porozmawiać. Chociaż płacić za to, żeby ktoś go słuchał? To głupie i bez sensu, to już a mamą porozmawia. Znaczy porozmawiałby gdyby wiedział, że nie ukręci mu karku przy samych nogach na wieść, że jej porządny synek kocha się w jakimś dużo starszym facecie. Oj by chory ojciec z łóżka wstał, jak przy magicznym ozdrowieniu i by pasem złoił. Już to widział. Lepiej nie, no i tek psychiatra, psycholog, co za różnica to też był głupi pomysł. Pewnych rzeczy nie powinno się wynosić poza mury domu.
-Tak... Dobry.-wydukał, już czując, jak oblatuje go wstyd za takie stanie. Szybko skojarzył, że przypadkowa osoba by się tak nie witała, do musiał być albo zatroskany sąsiad albo sam właściciel domu.-E... Tak, znaczy nie bardzo, to jest...-zerknął na dom, na faceta.-Słyszałem, że jest to ten... psychiatra.-dodał ostatnie słowo szeptem, bo jak to kto niby się chodzi leczyć do takich miejsc. Wariatem przecież nie jest. To było głupie.-Nie to, że chcę, po prostu, widziałem ulotki i ciekaw byłem czy to prawda.-tłumaczył się uciekając wzrokiem, widocznie speszony.-Teraz sobie myślę, że to by było niezręczne, jakby sąsiad wiedział o wszystkich moich brudach.-zaśmiał się.-Bo ja mieszkam niedaleko, ale chyba się nie poznaliśmy. Jakoś rzadko chodzę tu po okolicy.-gadał dalej. Po co się mu tłumaczy.-A Pan to właściwie kto?-no tak, podstawowe pytanie, co to za koleś, niech się sprawa wyjaśni, bo jeszcze wypapla obcemu jakieś swoje tajemnice, a tego na pewno nie chciał, już wystarczająco się spowiadał ostatnio, choć... Problemy i tak miał w głowie, a nikogo, żeby porozmawiać. Chociaż płacić za to, żeby ktoś go słuchał? To głupie i bez sensu, to już a mamą porozmawia. Znaczy porozmawiałby gdyby wiedział, że nie ukręci mu karku przy samych nogach na wieść, że jej porządny synek kocha się w jakimś dużo starszym facecie. Oj by chory ojciec z łóżka wstał, jak przy magicznym ozdrowieniu i by pasem złoił. Już to widział. Lepiej nie, no i tek psychiatra, psycholog, co za różnica to też był głupi pomysł. Pewnych rzeczy nie powinno się wynosić poza mury domu.