08.02.2024, 16:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2024, 14:47 przez Samuel McGonagall.)
Odpowiedziała w nocną przestrzeń, pachnącą nagrzanym czerwcowym słońcem jeziorem. Tafala wody była tylko lekko zmierzwiona jej pojawieniem się, ale już po chwili milczenia chlupot zza niej oznajmił, że nie tylko Nora uznała za dobry pomysł całkowite zanurzenie się.
Samuel ochłodzony wodą również nie mógł zgasić płomienia młodzieńczego uczucia, które pochłaniało kolejne połacie lasu jego spokojnego dotąd leśnego żywota. Mieć jej myśli na papierze w listach to jedno, mieć ją teraz obok, gdzie ledwie kilka skrawków mokrego materiału oddzielało go od...
...zachłysnął się własnymi myślami i chwile trwali w milczeniu, patrząc na siebie w świetle niebieskich ciał, w których liczni upatrywali zapisany los. I kłamstwem byłoby uznanie, że to był ostateczny punkt, po którym nie będzie powrotu, że chwila gdy runął ku niej silnymi ramionami była tą chwilą, przed którą dałoby radę się skryć i oszczędzić obojgu wielkiej zgryzoty.
Nie, on był już w jej sieci od dawna, od lat, od wszystkich wspólnych letnich momentów wysyconych śmiechem i docinkami. Był w jej sieci, gdy zbierał zbierał kwiaty na jej powitanie i rzeźbił kolejnego, być może teraz doskonałego niedźwiadka, by mogła mieć w Hogwarcie coś, co będzie przypominało... Był jej za każdym razem, gdy czytał książkę z baśniami, gdy wyobrażał sobie, jakby to było, gdyby czytała mu je swoim ochrypłym po całym dniu dokazywania głosem. Musieliby nigdy się nie spotkać, musieliby być winnej dolinie, w innej kniei, wszystko bowiem grawitowało do tego momentu.
Oplótł ją chłodnymi ramionami, jak bluszcz opiekuńczo wtapia się w elewację domu. Zapragnął nagle zapuścić w bieli jej skóry korzenie, by już na zawsze byli tak połączeni. By mógł rosnąć latami, wspierać się na jej wspaniałości i niezłomności, by mógł czuć pod sobą nieskończoną miękkość.
Nagle pozostała w jego głowie już tylko jedna myśl i tak jak w dotyku Nora okazała się najwspanialszym doświadczeniem jego niedługiego życia, tak nie mogło zniknąć jedno pytanie:
Czy tak samo nieziemsko smakuje?
Samuel ochłodzony wodą również nie mógł zgasić płomienia młodzieńczego uczucia, które pochłaniało kolejne połacie lasu jego spokojnego dotąd leśnego żywota. Mieć jej myśli na papierze w listach to jedno, mieć ją teraz obok, gdzie ledwie kilka skrawków mokrego materiału oddzielało go od...
...zachłysnął się własnymi myślami i chwile trwali w milczeniu, patrząc na siebie w świetle niebieskich ciał, w których liczni upatrywali zapisany los. I kłamstwem byłoby uznanie, że to był ostateczny punkt, po którym nie będzie powrotu, że chwila gdy runął ku niej silnymi ramionami była tą chwilą, przed którą dałoby radę się skryć i oszczędzić obojgu wielkiej zgryzoty.
Nie, on był już w jej sieci od dawna, od lat, od wszystkich wspólnych letnich momentów wysyconych śmiechem i docinkami. Był w jej sieci, gdy zbierał zbierał kwiaty na jej powitanie i rzeźbił kolejnego, być może teraz doskonałego niedźwiadka, by mogła mieć w Hogwarcie coś, co będzie przypominało... Był jej za każdym razem, gdy czytał książkę z baśniami, gdy wyobrażał sobie, jakby to było, gdyby czytała mu je swoim ochrypłym po całym dniu dokazywania głosem. Musieliby nigdy się nie spotkać, musieliby być winnej dolinie, w innej kniei, wszystko bowiem grawitowało do tego momentu.
Oplótł ją chłodnymi ramionami, jak bluszcz opiekuńczo wtapia się w elewację domu. Zapragnął nagle zapuścić w bieli jej skóry korzenie, by już na zawsze byli tak połączeni. By mógł rosnąć latami, wspierać się na jej wspaniałości i niezłomności, by mógł czuć pod sobą nieskończoną miękkość.
Nagle pozostała w jego głowie już tylko jedna myśl i tak jak w dotyku Nora okazała się najwspanialszym doświadczeniem jego niedługiego życia, tak nie mogło zniknąć jedno pytanie:
Czy tak samo nieziemsko smakuje?