08.02.2024, 23:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.02.2024, 23:19 przez Erik Longbottom.)
Akurat ja nie mam prawa tego oceniać, skomentował w myślach. Erik, który przebudzi się następnego dnia, powinien być mu wdzięczny, że akurat tę myśl zachował dla siebie. Gdyby znali jego historię z Selwynem... Nie powinien rozsądzać, co było moralne i akceptowalne w kwestii różnic wieku w związkach. Zdecydowanie nie.
— Nie byłby to jakiś wieeelki skandal. — Pokręcił powoli głową, zarzucając jedną rękę za ramię Nory, obejmując ją na wpół. — Poza tym Nora ma z nimi doświadczenie. Zaliczyła już przemianę w bobra i pogryzienie czyjejś laski przy dziesiątkach gości. Ślub ze starszym facetem, sam w sobie, a nie z tobą konkretnie to byłoby jak splunąć. — Zaczął co rusz zaciskać i rozprostowywać palce, jedną dłonią bębniąc o krawędź stołu, a drugą o ramię blondynki. — Porównując oczywiście poziomy stresu, co nie?
Odchylił się na stołku, przykładając w oburzeniu otwartą dłoń do swojej klatki piersiowej. Nic mu do tego? Nic mu do tego!? Cóż to była za zniewaga! Mógł śmiało kandydować do tytułu jej najlepszego przyjaciela i naczelnej przylepy, biorąc pod uwagę, że trzymali się ze sobą od dziecka, a ona... Ona sugerowała mu, że nie powinien się interesować jej sprawami? Oburzające! Musiał znać jej preferencje. Jedną randkę jej załatwił, gdy posłał jej zgłoszenie do Randki w Ciemno, która odbywała się w Dziurawym Kotle. I co? Koniec końców chyba się dobrze bawiła na tym występie, więc nie powinno mu teraz grozić tym paluchem!
— W pewnym momencie zaczynasz to akceptować. Chociaż kwestionujesz też, dlaczego inni dorośli tego nie robią. A potem orientujesz się, że to najlepszy przykład starszego brata łamane na wuja, jaki możesz mieć. Naastępnie z wiekiem wręcz wyczekujesz tych przemów. Nie licząc takich nocy, kiedy się pije, aby pić. To wtedy nie — zastrzegł, gadając jak najęty, co by mu przypadkiem nie przerwano.
Zamrugał parę razy i zrobił pauzę, co by upewnić się, że Nora wszystko zrozumiała. Na moment jego zaszklone, przekrwione od alkoholu oczy zalśniły niczym kryształ, a policzki nabierały kolorytu.
— Mam teorię, że trzeba dojrzeć do tego, aby chcieć do niego w tym dołączyć. — Zerknął kątem oka na Morfeusza, który obecnie buszował po szafkach. — Wiesz w moim przypadku — wskazał na siebie palcami wskazującymi obu dłoni — ten czas już nadchodzi. Trzydziestka za parę miesięcy. Trzeba myśleć o tym, żeby duszy się dobrze wiodło w innym świecie. A ten gość... On chyba ogarnie te tematy. Wstawiennictwo u bóstw i tak dalej. Prawda, Morfeuszu?
Nawet nie odwrócił wzroku od Nory, automatycznie zakładając, że podczas swoich poszukiwań wuj słuchał ich rozmowy. Poza tym, gdy Erik już się rozgadał, jego głos stawał się coraz głośniejszy. Alkohol mącił mu coraz mocniej w głowie, sprawiając, że potrzebował mocniejszych impulsów. Aby skupić się na rozmowie, po prostu musiał mówić głośniej, aby jego własne słowa przebiły się przez warstwę marazmu pokrywającą jego szare komórki.
Kiedy to Morfeusz przejął (hihi) pałeczkę pierwszeństwa w kwestii mówienia, Erik zamienił się w słuch. W końcu Nora wypiła prawie tyle, co i on, więc mogła wszystkiego nie zrozumieć! Ewidentnie potrzebowała kogoś, kto w razie czego sparafrazuje jej słowa wuja. Liczył na jakąś zabawną puentę, jednak takowej się nie doczekał. Mimowolnie parsknął śmiechem, gdy panna Figg porównała starszego Longbottoma do pięknej kobiety. Gdzieś z tyłu głowy zaświtała mu też niejasna myśl, że... Ech, i umknęła mu. Niefajnie!
— Jeszcze raz, jaka jesteś? — Na jego twarz wdarł się grymas niezrozumienia, a usta Erika rozchyliły się, odkrywając jego przednie zęby. — Kto ci takich głupot naopowia...
Zaklaskał głośno, gdy wuja oznajmił, że udało mu się znaleźć kolejną butelkę. Gdy dźwięk poniósł się jednak w stronę korytarza, momentalnie skulił się i przyłożył dłoń do ust. Na Merlina, ale Morfeuszowi dobrze dzisiaj szło! Może powinien go namówić, żeby rzucił tę całą robotę w Departamencie Tajemnic i po prostu przeniósł się do Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów?
No przecież to był urodzony detektyw. I to już któryś w rodzinie! Bones byłby zadowolony, że w końcu ma w Brygadzie kogoś nie tylko z rodziny, ale też na poziomie, a Godryk mógłby chwalić się wszem wobec, że syn wrócił na prawidłową drogę. Kto wie, może nawet wyprawiłby z tego powodu przyjęcie? Erik zdjął powoli rękę z ramienia Nory, aby przenieść ją na blat.
— Ekhm... To co? — zagaił, stukając paznokciem o szyjkę butelki pełnej płynnej błogości. — Gramy w butelkę? — Zagryzł dolną wargę, jednak figlarny uśmiech i tak przedarł się przez tę linię obrony, jakby była niczym. Zaśmiał się w głos. — Nie mówię, że taką niegrzeczną, ale no wieeeecie...
Zaczął kiwać się na prawo i lewo, jak wskazówka metronomu. O bogowie, zdecydowanie będzie musiał wlać w siebie jeszcze więcej alkoholu. Wolał dodatkowo cierpieć i nic nie pamiętać z tego wieczora, niż przepracowywać przez następne dni zażenowanie po swoich propozycjach.
— Nie byłby to jakiś wieeelki skandal. — Pokręcił powoli głową, zarzucając jedną rękę za ramię Nory, obejmując ją na wpół. — Poza tym Nora ma z nimi doświadczenie. Zaliczyła już przemianę w bobra i pogryzienie czyjejś laski przy dziesiątkach gości. Ślub ze starszym facetem, sam w sobie, a nie z tobą konkretnie to byłoby jak splunąć. — Zaczął co rusz zaciskać i rozprostowywać palce, jedną dłonią bębniąc o krawędź stołu, a drugą o ramię blondynki. — Porównując oczywiście poziomy stresu, co nie?
Odchylił się na stołku, przykładając w oburzeniu otwartą dłoń do swojej klatki piersiowej. Nic mu do tego? Nic mu do tego!? Cóż to była za zniewaga! Mógł śmiało kandydować do tytułu jej najlepszego przyjaciela i naczelnej przylepy, biorąc pod uwagę, że trzymali się ze sobą od dziecka, a ona... Ona sugerowała mu, że nie powinien się interesować jej sprawami? Oburzające! Musiał znać jej preferencje. Jedną randkę jej załatwił, gdy posłał jej zgłoszenie do Randki w Ciemno, która odbywała się w Dziurawym Kotle. I co? Koniec końców chyba się dobrze bawiła na tym występie, więc nie powinno mu teraz grozić tym paluchem!
— W pewnym momencie zaczynasz to akceptować. Chociaż kwestionujesz też, dlaczego inni dorośli tego nie robią. A potem orientujesz się, że to najlepszy przykład starszego brata łamane na wuja, jaki możesz mieć. Naastępnie z wiekiem wręcz wyczekujesz tych przemów. Nie licząc takich nocy, kiedy się pije, aby pić. To wtedy nie — zastrzegł, gadając jak najęty, co by mu przypadkiem nie przerwano.
Zamrugał parę razy i zrobił pauzę, co by upewnić się, że Nora wszystko zrozumiała. Na moment jego zaszklone, przekrwione od alkoholu oczy zalśniły niczym kryształ, a policzki nabierały kolorytu.
— Mam teorię, że trzeba dojrzeć do tego, aby chcieć do niego w tym dołączyć. — Zerknął kątem oka na Morfeusza, który obecnie buszował po szafkach. — Wiesz w moim przypadku — wskazał na siebie palcami wskazującymi obu dłoni — ten czas już nadchodzi. Trzydziestka za parę miesięcy. Trzeba myśleć o tym, żeby duszy się dobrze wiodło w innym świecie. A ten gość... On chyba ogarnie te tematy. Wstawiennictwo u bóstw i tak dalej. Prawda, Morfeuszu?
Nawet nie odwrócił wzroku od Nory, automatycznie zakładając, że podczas swoich poszukiwań wuj słuchał ich rozmowy. Poza tym, gdy Erik już się rozgadał, jego głos stawał się coraz głośniejszy. Alkohol mącił mu coraz mocniej w głowie, sprawiając, że potrzebował mocniejszych impulsów. Aby skupić się na rozmowie, po prostu musiał mówić głośniej, aby jego własne słowa przebiły się przez warstwę marazmu pokrywającą jego szare komórki.
Kiedy to Morfeusz przejął (hihi) pałeczkę pierwszeństwa w kwestii mówienia, Erik zamienił się w słuch. W końcu Nora wypiła prawie tyle, co i on, więc mogła wszystkiego nie zrozumieć! Ewidentnie potrzebowała kogoś, kto w razie czego sparafrazuje jej słowa wuja. Liczył na jakąś zabawną puentę, jednak takowej się nie doczekał. Mimowolnie parsknął śmiechem, gdy panna Figg porównała starszego Longbottoma do pięknej kobiety. Gdzieś z tyłu głowy zaświtała mu też niejasna myśl, że... Ech, i umknęła mu. Niefajnie!
— Jeszcze raz, jaka jesteś? — Na jego twarz wdarł się grymas niezrozumienia, a usta Erika rozchyliły się, odkrywając jego przednie zęby. — Kto ci takich głupot naopowia...
Zaklaskał głośno, gdy wuja oznajmił, że udało mu się znaleźć kolejną butelkę. Gdy dźwięk poniósł się jednak w stronę korytarza, momentalnie skulił się i przyłożył dłoń do ust. Na Merlina, ale Morfeuszowi dobrze dzisiaj szło! Może powinien go namówić, żeby rzucił tę całą robotę w Departamencie Tajemnic i po prostu przeniósł się do Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów?
No przecież to był urodzony detektyw. I to już któryś w rodzinie! Bones byłby zadowolony, że w końcu ma w Brygadzie kogoś nie tylko z rodziny, ale też na poziomie, a Godryk mógłby chwalić się wszem wobec, że syn wrócił na prawidłową drogę. Kto wie, może nawet wyprawiłby z tego powodu przyjęcie? Erik zdjął powoli rękę z ramienia Nory, aby przenieść ją na blat.
— Ekhm... To co? — zagaił, stukając paznokciem o szyjkę butelki pełnej płynnej błogości. — Gramy w butelkę? — Zagryzł dolną wargę, jednak figlarny uśmiech i tak przedarł się przez tę linię obrony, jakby była niczym. Zaśmiał się w głos. — Nie mówię, że taką niegrzeczną, ale no wieeeecie...
Zaczął kiwać się na prawo i lewo, jak wskazówka metronomu. O bogowie, zdecydowanie będzie musiał wlać w siebie jeszcze więcej alkoholu. Wolał dodatkowo cierpieć i nic nie pamiętać z tego wieczora, niż przepracowywać przez następne dni zażenowanie po swoich propozycjach.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞