• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that?

[27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#13
09.02.2024, 16:08  ✶  
- ...albo jeśli to wampirzyca, chodziła do Hogwartu, po prostu z naszymi dziadkami - podsunęła Brenna usłużnie, mimo sytuacji przez moment prawie tą myślą rozbawiona: że oto z Atreusem pół wieczora flirtowały pilnie dwie koleżanki z ławy jego babci. Rozbawienie minęło jednak dość szybko, bo możliwość wampirów za ścianą nie podobała się jej ani trochę, bo na ręku wciąż nosiła blizny po ostatnim takim spotkaniu. Jasne, taki Cody Brandon wydawał się… bardzo ludzki, ale Brenna nie mogła oprzeć się myśli, że Dolores też potrafiła ukrywać swoją prawdziwą twarz za maską człowieczeństwa. - Nie powiedziałabym, że "znam". Raczej każdego mniej więcej kojarzę.
Zakładała, że on jej samej raczej w ogóle nie pamięta, niezbyt świadoma, że owszem, chociaż jedynie dlatego, że pokpiwali pewnie regularnie z kumpla. Dla niej Anthony był kiedyś po prostu młodszym kolegą, który dostawał od niej idiotyczne listy w rodzaju "czy wiedziałeś, że wydali limitowaną edycję kart czekoladowych żab"? A teraz, odkąd najpierw parę lat temu poznała całą historię Crawleyów, a dwa lata temu zaczęła się wojna... potencjalnym niebezpieczeństwem.
- Och, to też mam. I aurowidza przy stole również. Jest pełny pakiet. Szkoda tylko, że nikt dzisiaj przy śniadaniu nie zobaczył w filiżance "nie dotykaj żadnych świstoklików ani butelek" - stwierdziła, wzruszając ramionami, bo w domu Longbottomów właściwie było wszystko, a przynajmniej prawie wszystko. Wilkołak? Jest! Jasnowidz? Mamy to. Aurowidz? Tutaj. Widmowidz? Jestem! Animagia? Nawet w kilku odsłonach. Podróże w czasie? Wujku Morpheusie! Nowa twarz? Załatwiamy od ręki. Eliksiry albo kompletna nienamierzalność? Trzeci pokój od lewej na pierwszym piętrze. Chcesz kogoś, kto potrafi wkradać się jak pod peleryną niewidką? Chaaaarlie, wybieram cię! (Między innymi zresztą dzięki dorastaniu z Danielle Brenna wiedziała, jak ładnie pomijać prawdę, nie kłamiąc, w rozmowach z aurowidzem.)
- Stanie na czele plutonu, ale raczej nie przez ciebie - westchnęła po prostu. Bo jasne, Mavelle nie cierpiała Atreusa całym sercem i duszą, Brenna doskonale o tym wiedziała i nawet nie zamierzała przekonywać Bulstrode’a, że jest inaczej, ale tutaj raczej chodziło o samo zniknięcie, nie o to, że przepadli razem. - Skandaliczne oszczerstwa – stwierdziła, chociaż gdyby miała być absolutnie szczera, musiałaby przyznać, że pakowała się w kłopoty, dość często z własnej, nieprzymuszonej woli i gdy wcale nie musiała. Ale tym razem to przecież był przypadek!!! Równie dobrze to mogła być jego wina, że tutaj trafili. Kto wie, może nawet koledzy naprawdę chcieli mu zrobić na złość ze świstoklikiem, tylko nie przewidzieli, że utknie! – Może to ty przyciągnąłeś kłopoty – mruknęła.
Gdy on sam poszedł palić przy oknie, ona po prostu ułożyła się na skraju łóżka. I chociaż nie zasnęła dość długo, wciąż dręczona wizjami zakradających się nocą wampirzyc oraz własnymi myślami, to wreszcie pokonało ją zmęczenie.
*

W dachu ziała dziura, przez którą do środka sączyły się krople deszczu, padające prosto na policzek Brenny. Właśnie to uczucie, woda spadająca na twarz, ją obudziło. Koce, naszykowane poprzedniego wieczora przez Colette, okazały się zrzeszałe, z pewnością nieużywane od przynajmniej kilkunastu lat. W nozdrza uderzały zapachy wilgoci. W pomieszczeniu panował chłód, tak dotkliwy, że po kilku godzinach snu zdawał się przenikać ciało Brenny aż do kości. Jej ubranie było wilgotne, wcale nie wyschło przy żadnym kominku i tylko potęgowało wrażenie chłodu, zamiast przed nim chronić.
Wciąż dało się rozpoznać pokój, w którym ich położono. Był tym samym pomieszczeniem, w którym poszła spać. Tylko dużo bardziej zniszczonym i bez wątpienia od dawna opuszczonym.
Wszystko było złudzeniem?
Na domu ciążyły jakieś czary?
Ktoś bawił się jej umysłem?
Gdyby nie to, że w pokoju nie była sama, chyba w pierwszej chwili pomyślałaby, że kompletnie oszalała.
Za oknem – drewnianym, wypaczonym, o szybach pokrytych rysami – wstawał świt. Ulewa minęła, zamieniając się w przemijający szybko deszczyk.
Choć Brenna trzęsła się wręcz z zimna, a dłonie miała skostniałe, poderwała się z miejsca, sięgając po różdżkę, którą przez całą noc trzymała w zasięgu ręki.
– Szlag – podsumowała. – Lepiej wstawaj.
Ruszyła do drzwi, mocno zaciskając palce na różdżce. Podłoga zaskrzypiała, a drzwi, trzymające się dosłownie na słowo honoru, otworzyły, ledwo ich dotknęła. Korytarz i schody, wiodące na parter, nie wyglądały ani trochę lepiej. To było to samo miejsce, do którego trafili wczoraj, a zarazem…
Jakby w innym czasie.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (4055), Brenna Longbottom (4990)




Wiadomości w tym wątku
[27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 02.01.2024, 05:43
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 10.01.2024, 03:57
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 10.01.2024, 04:38
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 23.01.2024, 20:59
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 23.01.2024, 22:03
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 05.02.2024, 03:39
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 05.02.2024, 10:59
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 07.02.2024, 05:45
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 07.02.2024, 09:54
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 08.02.2024, 06:39
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 08.02.2024, 10:08
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 09.02.2024, 06:05
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Brenna Longbottom - 09.02.2024, 16:08
RE: [27.07.72, wieczór] Stupid cupid, why'd you do me like that? - przez Atreus Bulstrode - 13.02.2024, 00:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa