09.02.2024, 17:11 ✶
– Edukacja domowa? – zdumiała się Brenna szczerze, bo nie, nie słyszała o nikim, kto nie uczyłby się w Hogwarcie. Tam w końcu dzieci były pod okiem specjalistów w różnych dziedzinach, mogły zdobyć kompleksową edukację, nie wspominając już o zawarciu znajomości, w czarodziejskim świecie bardzo istotnych. A i Ministerstwo niezbyt chętnie patrzyło na takie rzeczy… Chociaż zaraz. Zamyśliła się nieco nad tym zagadnieniem: wprawdzie nie do końca ogarniała, co dzieje się dokładnie w cyrku Bellów, ale było tam chyba dwoje czy troje dzieci, które powinny chodzić do Hogwartu, a tego nie robiły.
Brenna miała wewnętrzne poczucie, że jest w tym coś niewłaściwego, ale nie próbowała nigdy tego komentować, czując podskórnie, że nie zostałoby to dobrze przyjęte. Teraz też postanowiła więc sobie darować.
– W sumie to pierwszy raz, prawie wszyscy chodzą do Hogwartu. Kto cię uczy? To musi być ktoś naprawdę świetny w transmutacji – powiedziała, z trudem hamując kolejne słowa i pytania, które cisnęły się jej na język. Przywykła, że niektórzy czasem są jej gadulstwem przytłoczeni i chyba tak było z tym dziwnym chłopcem z Kniei, więc chociaż zaciekawiona była bardzo, postanowiła zostawić część dopytywani na później.
Gdy on zaczął schodzić, westchnęła – ledwo co tu przecież wlazła! – ale i sama zeskoczyła z powrotem na niższą gałąź, a potem opadła na trawę, w lekkim przyklęku, tak, jak uczył tata, by zamortyzować siłę uderzenia.
– Piekarka dzieci? Taką znam tylko z bajki o Babie Jadze – przyznała, a jakoś wątpiła, aby chłopiec był synem Baby Jagi. I tej legendarnej, z czarodziejskiego świata, i tej z mugolskiej bajeczki, którą Brenna przeczytała – bo odkąd trzy lata temu zabrała Thomasowi Władcę Pierścieni, bardzo zafascynowały ją mugolskie opowieści. Zwłaszcza te traktujące o magii.
Brenna miała wewnętrzne poczucie, że jest w tym coś niewłaściwego, ale nie próbowała nigdy tego komentować, czując podskórnie, że nie zostałoby to dobrze przyjęte. Teraz też postanowiła więc sobie darować.
– W sumie to pierwszy raz, prawie wszyscy chodzą do Hogwartu. Kto cię uczy? To musi być ktoś naprawdę świetny w transmutacji – powiedziała, z trudem hamując kolejne słowa i pytania, które cisnęły się jej na język. Przywykła, że niektórzy czasem są jej gadulstwem przytłoczeni i chyba tak było z tym dziwnym chłopcem z Kniei, więc chociaż zaciekawiona była bardzo, postanowiła zostawić część dopytywani na później.
Gdy on zaczął schodzić, westchnęła – ledwo co tu przecież wlazła! – ale i sama zeskoczyła z powrotem na niższą gałąź, a potem opadła na trawę, w lekkim przyklęku, tak, jak uczył tata, by zamortyzować siłę uderzenia.
– Piekarka dzieci? Taką znam tylko z bajki o Babie Jadze – przyznała, a jakoś wątpiła, aby chłopiec był synem Baby Jagi. I tej legendarnej, z czarodziejskiego świata, i tej z mugolskiej bajeczki, którą Brenna przeczytała – bo odkąd trzy lata temu zabrała Thomasowi Władcę Pierścieni, bardzo zafascynowały ją mugolskie opowieści. Zwłaszcza te traktujące o magii.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.