Przepychanie przez tłum okazało się wcale nie być takie proste. Były dosyć blisko Fergusa, kiedy drogę zagrodziła im Szeptcha. Elelonora chciała ją ominąć, nie sądziła jednak, że to nie będzie takie proste. Kobieta się w nie wpatrywała, a ten wzrok nie wróżył nic dobrego. Odruchowo mocniej złapała córkę, najważniejsze, aby jej się nic nie stało, kto wie, czego można się spodziewać po takiej wariatce?
Szeptucha się do nich zbliżyła, Figg nie pozostawało nic innego, jak konfrontacja. Zimny dreszcz przeszedł jej po plecach. Kobieta mówiła do niej, chociaż nie ruszyła ustami. Kot, skrzydła. Norka starała się zapamiętać to, co do niej mówiła. Poczuła się niepewnie, kłamstwa, jej kłamstwa. Przecież zrobiło wszystko po to, aby chronić Mabel, nie zamierzała nikogo skrzywdzić, dlaczego więc ta wariatka mówiła, że będzie inaczej. Skąd w ogóle mogła wiedzieć, przecież nikomu nigdy nie powiedziała prawdy. Ostatnio zastanawiała się, czy może powinna porozmawiać z kimś o tym wszystkim, w końcu mogła umrzeć i zabrać ze sobą ten sekret do grobu, jednak nie wydawało jej się, żeby to był przekonywujący argument. Nie spotka Cię nic dobrego. Niby dlaczego? Przecież nie zrobiła nic złego, nigdy nikogo nie skrzywdziła. - Nie wiem o co Ci chodzi...- Powiedziała jeszcze do Szeptuchy.
- Mabel, nie słuchaj jej, to jakaś wariatka, gada głupoty...- Pociągnęła córkę za rękę, aby jak najszybciej się stąd oddalić. Czuła się niepewnie, a miał to być taki miły i przyjemny dzień. -Mamo, ale ona nic nie mówiła...- Dziewczynka wpatrywała się w Norę, jakby zupełnie nie wiedziała o co jej chodzi.
Może zaczynała wariować? Ostatnio bardzo dużo pracowała, do tego wszystkiego ten bal, zamieszanie, czuła, że zaczyna tracić panowanie nad swoim życiem, a Norka uwielbiała kontrolę. Zbledła, widać było, że ruszyły ją słowa tej kobiety, będzie musiała na spokojnie się nad tym wszystkim zastanowić, może wreszcie z kimś porozmawiać? Nie był to jednak odpowiedni czas na takie myśli. Miały szukać czekoladowych żab, świętować Ostarę, jak zawsze wszystko musiało nie pójść po jej myśli. Znajdowała się już przy Ollivanderze, widać było, że coś ją gryzie, jednak wolała jeszcze o tym nie mówić.