Gdy tylko zobaczył Olivię, podszedł do niej i wręczył różę, a potem pocałował, nie mógł pozbyć się uśmiechu szczęścia ze swojej twarzy. Nadal nie mógł uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Był gotów do poświęceń dla miłości, jaką ją darzył. Nawet, jeżeli w grę wchodziły jej głupie pomysły, do których zaczynał i raczej musiał się przyzwyczajać. Co zatem wymyśliła dla nich na dzisiaj?
Często gesty i czyny mówią więcej niż słowa. A tych, w chwili obecnej nie potrzebował. Czy był gotowy? Musiał. Skoro tutaj przyszedł. Potwierdził skinieniem głowy a także z uśmiechem, jaki chciała dość często widzieć na jego twarzy. Skoro obiecywała, że tym razem będzie spokojniej, postarał się jej zaufać. Gdyż w związku, zaufanie także jest bardzo ważne.
Kiedy wspomniała o łódce i ich przewodniku, spojrzał w tamtejszym kierunku. Na wieść o jakiejś plaży, nie miał pojęcia, więc jego odpowiedź była przecząca, nawet mimika twarzy na to wskazywała, że nie miał pojęcia. Widocznie nie znał aż tak dobrze tego miasta.
Mężczyźnie, który będzie ich przewodnikiem po rzece, w przywitaniu także skinął głową. Kiedy się zbliżyli, Tristan stwierdził, że pierw sam wejdzie do łódki a następnie pomoże wejść dziewczynie, podając jej dłoń. Najpewniej mieli zająć odpowiednie miejsca i tak, aby nie zaważyć na ciężkości. Inaczej wpadną do zimnej wody i tyle będzie w przygody niespodzianki.