09.02.2024, 23:38 ✶
- Okej! - odkrzyknęła, stopień po stopniu schodząc na parter; ostrożnie, żeby przypadkiem się nie potknąć i nie polecieć ze swoim mało przyjemnym bagażem. W końcu zaklęcie nie trwało wiecznie, a naprawdę nie chciała użerać się z tymi gadami, skoro jej własna bariera już zdążyła przepaść. A nie daj Matko jeszcze Brenna, niczego się nei spodziewając, wypełznie ze "swojej" piwnicy i z zaskoczenia zapozna się bliżej z tymi zębami...
... zatem, czekała cierpliwie, pogrążając się chwilowo we własnych myślach. Wieczności to nie trwało, bo mimo wszystko kuzynka pojawiła się w miarę szybko.
- Cudownie - skwitowała, gdy okazało się, iż obraz nie jest jedyną magiczną rzeczy w domu - Na górze znalazłam obraz, który zdaje się reagować na magię, więc skoro już mamy dwie magiczne rzeczy, to może być jednak tego więcej - skwitowała z westchnięciem. Ech, Fawley, Fawley, taka zapominalska byłaś czy może jednak złośliwa...?
- Żadna, wyczułam, że coś jest, więc... - nie dokończyła, ale raczej było wiadomo, co miała na myśli, prawda? Ostrożność i stosowna reakcja, skoro nie została użarta i nie potrzebowała antidotum w trybie natychmiastowym. I o ile wcześniej nie skojarzyła zapachu z zasłonami, to jednak majaczył jej w łepetynie wygląd tych szkaradztw. Dobre i to...
- Tak, to wyjaśnia i zapewne właśnie tak było - przytaknęła cicho - No nic, zbierajmy się na razie i pozbądźmy się tych paskudztw, potem trzeba będzie jeszcze się tu wrócić, żeby przetrzepać ten dom. A nuż Fawley zostawiła tu więcej niespodzianek - mruknęła, kierując się w stronę wyjścia. Jeszcze tylko zatrzeć ślady po wizycie - i można się było wynieść w cholerę.
Razem z burzą, której pomruki na zewnątrz stawały się coraz cichsze.
... zatem, czekała cierpliwie, pogrążając się chwilowo we własnych myślach. Wieczności to nie trwało, bo mimo wszystko kuzynka pojawiła się w miarę szybko.
- Cudownie - skwitowała, gdy okazało się, iż obraz nie jest jedyną magiczną rzeczy w domu - Na górze znalazłam obraz, który zdaje się reagować na magię, więc skoro już mamy dwie magiczne rzeczy, to może być jednak tego więcej - skwitowała z westchnięciem. Ech, Fawley, Fawley, taka zapominalska byłaś czy może jednak złośliwa...?
- Żadna, wyczułam, że coś jest, więc... - nie dokończyła, ale raczej było wiadomo, co miała na myśli, prawda? Ostrożność i stosowna reakcja, skoro nie została użarta i nie potrzebowała antidotum w trybie natychmiastowym. I o ile wcześniej nie skojarzyła zapachu z zasłonami, to jednak majaczył jej w łepetynie wygląd tych szkaradztw. Dobre i to...
- Tak, to wyjaśnia i zapewne właśnie tak było - przytaknęła cicho - No nic, zbierajmy się na razie i pozbądźmy się tych paskudztw, potem trzeba będzie jeszcze się tu wrócić, żeby przetrzepać ten dom. A nuż Fawley zostawiła tu więcej niespodzianek - mruknęła, kierując się w stronę wyjścia. Jeszcze tylko zatrzeć ślady po wizycie - i można się było wynieść w cholerę.
Razem z burzą, której pomruki na zewnątrz stawały się coraz cichsze.
Koniec sesji