Gerry nie miała szczęścia, udało jej się wylosować jedynie dwa jeże, za to przy trzecim losie na jej dłoń wskoczyła jaszczurka, przyglądała się jej uważnie, nie spodziewała się jednak, że będzie to tak agresywne stworzenie. Syknęło na nią , Yaxley odruchowo odskoczyła, nie dałaby się pogryźć takiej małej jaszczurce. Była w końcu potężnym łowcą potworów. Stworzenie przeskoczyło na Sally, Geraldine przyglądała się mu uważnie.
Wtedy Theseus wsadził łapska do koszyka. Może on będzie miał więcej szczęścia? Yaxley powinna wiedzieć, że nie będzie kolorowo, Fletcher coś ostatnio nie miał szczęścia. Widziała, jak walczy z zawartością koszyka, postanowiła go złapać, żeby przypadkiem to coś nie zjadło go w całości. - Co jest kurwa?- Czy to wszystko w ogóle przestrzegało jakieś normy bezpieczeństwa?
Z pomocą Theseusowi przyszedł również jego kuzyn, na całe szczęście udało im się jakoś powstrzymać zawartość koszyka od zeżarcia mężczyzny w całości. Udało im się oddalić w bezpieczne miejsce. - Pokaż rękę.- Powiedziała do przyjaciela. Nie miała pojęcia, co się dzieje, w ogóle nad Fletcherem ostatnio wisiało jakieś fatum. - Co to było? Dlaczego ona łazi z tym koszykiem, kiedy jego zawartość może zeżreć Cię żywcem?- Postanowiła głośno zadać pytanie, które pierwsze przyszło jej na myśl. - Potrzebujesz medyka?- Znowu? Miała nadzieję, że nie krwiożerczy koszyk nie poturbował go przesadnie. Przydadzą im się przecież jeszcze jego ręce. - Bardzo boli- Może faktycznie powinni się rozejrzeć za jakimś wsparciem, w końcu lepiej, żeby to zobaczył profesjonalista i jak najszybciej naprawił, dobrze by było, żeby nie odpadła mu ta ręka.
Ogólnie w ogóle to nie powinno dojść do takiej sytuacji, ktoś powinien zająć się tymi wystawcami, żeby więcej nie doprowadzano do takiej sytuacji, kto to widział, żeby podczas sabatu niewinnym czarodziejom działa się krzywda? To nie było normalne. Nie mogli pozwolić na to, aby to się powtórzyło kiedykolwiek.
Jej przyjaciel cierpiał, zamierzała coś z tym zrobić, najgorsze było to, że nie potrafiła mu w żaden sposób pomóc, bo zupełnie nie znała się na pierwszej pomocy. Gdyby tylko gdzieś tutaj znalazła pannę Bulstrode, ona na pewno wiedziałaby, jak pomóc Theseusowi. Yaxley czasem żałowała, że nie przywiązywała wagi do takich rzeczy jeszcze w szkole, dzięki temu teraz mogłaby mu się przydać do czegokolwiek, a tak co? Tak to musiała spoglądać na to jak krwawił. Bezsilnośc była naprawdę okropnym uczuciem, którego nie znosiła. Smutne, ale prawdziwe. Może to będzie zew do tego, aby zacząć pobierać nauki związane chociaż z podstawowymi umiejętnościami związanymi z medycyną? Mogła bardziej podglądać swojego byłego podczas pracy, a tak to nie pozostała jej po tym związku nawet podstawowa wiedza. Czasem żałowała, że nie przywiązywała wagi do tej dziedziny magii. Mogłaby pomóc od ręki Theseusowi.