10.02.2024, 02:21 ✶
— Miło, że się rozumiemy.
Uniósł żartobliwie brwi. W normalnych warunkach traktował takie rozmowy jak wyzwanie, pozwalające lepiej poznać rozmówcę. Na głębokie poznanie morałów i poglądów Laurenta była jednak zdecydowanie lepsza pora niż środek urodziny Nory, gdy to praktycznie wszyscy byli zmęczeni i dalej przeżywali wydarzenia minionego dnia.
— Tak? No tak, oczywiście! Wszystko gra i buczy. — Nie do końca rozumiał, co też zwróciło uwagę Laurenta, że zadał takowe pytanie. Zaczął słyszeć przyjemne szumienie, przypominające mu fale obmywające piaszczysty brzeg plaży w środku lata. W jego oczach zabłyszczały iskierki błogości. — O nie, chyba alkohol zaczyn działać, a leki przestają. — Uśmiechnął się, jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę, że mieszanie mikstur wiggenowych z autorskimi drinkami Nory mogło nie być najlepszym pomysłem. — Och, to się źle skończy. Jak Brenny ledwo wyszła, a ja się zaczynam kiwać...
Obym tylko nie zaliczył powtórki z rozrywki, pomyślał przelotnie, starając się skupić przede wszystkim na tym, aby powstrzymać natłok myśli, próbujących się wedrzeć na jego język. Czasem lepiej było powściągnąć jadaczkę i dwa razy pomyśleć za nim się cokolwiek powiedziało, nawet jeśli nie miało się złych intencji. Alkohol, przyjazne usposobienie i dobre towarzystwo mogło przynieść beztroskę, ale...
Nagle z odmętów przeszłości do Erika zaczęło nawoływać dawne wspomnienie. Zabawa pośród młodych, pot lejący mu się po plecach, odgłosy czegoś musującego, może jakichś pastylek witaminowych z Apteki? Mówił ci ktoś kiedyś, że jesteś bardzo fotograficzny? Masz świetny... Profil. Mężczyzna wyprostował się momentalnie, obracając w dłoniach naczynie z wybranym wcześniej drinkiem.
Te dwa zdania rozgościły się w jego umyśle wraz z losowym zbiorem obrazów, których nie potrafił w żaden sposób dopasować do żadnego konkretnego zdarzenia, czy osoby. Czyżby alkohol wydobył na wierzch wspomnienie dawnej imprezy? Och, nie. To lepiej było zostawić w spokoju. To nie był dobry moment na wspominki. Odsunął mętną wizję na bok, pozwalając, aby ta zniknęła na wieki wieków pośród szumu fal w jego głowie.
— Może usiądziemy? — rzucił z nadzieją, przesuwając się w stronę jednego ze stolików. — Chyba muszę chwilę odsapnąć, jeśli mam dziś wrócić do Doliny. A jak jeszcze trochę wypije, to po tym dniu nawet powrót Błędnym Rycerzem może być ryzykowny.
Jakimś cudem udało mu się zachować resztki poczucia odpowiedzialności. Nie wlał w siebie następnej kolejki, ani też nie podążył na parkiet, aby spróbować odbić Patrickowi Norze w tańcu. Ba, nawet czekał cierpliwie, aż Elliot znajdzie czas i do niego podejdzie. Oczywiście, mógł go uprzedzić, ale nie chciał być natarczywy... Poza tym nawet nie wiedział, od czego winien był zacząć rozmowę. Tyle się wydarzyło, mieli tyle do omówienia, że niezobowiązująca rozmowa wydawała się, jak ucieczka od problemów wiszących nad ich głowami. Problemów, które sam sprowadził na Malfoya i Figg, gdy przyjął od nich wianek na Beltane.
— Więc... To twój pierwszy raz tutaj, czy wpadałeś wcześniej do Nory? — zagaił, pozwalając, aby impreza toczyła się dalej bez ich bezpośredniego udziału.
Wraz z kolejnymi wymienianymi między mężczyznami historiami, sala pustoszała, informując ich, że część gości zdecydowanie nie zamierzała (lub nie mogła) balować do rana. Erik został nieco dłużej od innych, poniekąd zmuszając Laurenta do tego, aby dotrzymał mu towarzystwa. Miał wrażenie, że gdyby nagle został sam na kilka minut, to położyłby się na podłodze i zasnął. A Nora zdecydowanie nie chciała mieć na porannej zmianie połamanego po walkach na ''Perle Morza'' Longbottoma, który na dodatek wymieszał eliksiry lecznice z alkoholem. Gdy nadszedł czas, Longbottom opuścił lokal, żegnając się z Norą i Thomasem i udając się do najbliższej uliczki, co by wezwać swój transport do domu. Może przeżyje podróż Błędnym do Doliny Godryka w jednym kawałku.
Uniósł żartobliwie brwi. W normalnych warunkach traktował takie rozmowy jak wyzwanie, pozwalające lepiej poznać rozmówcę. Na głębokie poznanie morałów i poglądów Laurenta była jednak zdecydowanie lepsza pora niż środek urodziny Nory, gdy to praktycznie wszyscy byli zmęczeni i dalej przeżywali wydarzenia minionego dnia.
— Tak? No tak, oczywiście! Wszystko gra i buczy. — Nie do końca rozumiał, co też zwróciło uwagę Laurenta, że zadał takowe pytanie. Zaczął słyszeć przyjemne szumienie, przypominające mu fale obmywające piaszczysty brzeg plaży w środku lata. W jego oczach zabłyszczały iskierki błogości. — O nie, chyba alkohol zaczyn działać, a leki przestają. — Uśmiechnął się, jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę, że mieszanie mikstur wiggenowych z autorskimi drinkami Nory mogło nie być najlepszym pomysłem. — Och, to się źle skończy. Jak Brenny ledwo wyszła, a ja się zaczynam kiwać...
Obym tylko nie zaliczył powtórki z rozrywki, pomyślał przelotnie, starając się skupić przede wszystkim na tym, aby powstrzymać natłok myśli, próbujących się wedrzeć na jego język. Czasem lepiej było powściągnąć jadaczkę i dwa razy pomyśleć za nim się cokolwiek powiedziało, nawet jeśli nie miało się złych intencji. Alkohol, przyjazne usposobienie i dobre towarzystwo mogło przynieść beztroskę, ale...
Nagle z odmętów przeszłości do Erika zaczęło nawoływać dawne wspomnienie. Zabawa pośród młodych, pot lejący mu się po plecach, odgłosy czegoś musującego, może jakichś pastylek witaminowych z Apteki? Mówił ci ktoś kiedyś, że jesteś bardzo fotograficzny? Masz świetny... Profil. Mężczyzna wyprostował się momentalnie, obracając w dłoniach naczynie z wybranym wcześniej drinkiem.
Te dwa zdania rozgościły się w jego umyśle wraz z losowym zbiorem obrazów, których nie potrafił w żaden sposób dopasować do żadnego konkretnego zdarzenia, czy osoby. Czyżby alkohol wydobył na wierzch wspomnienie dawnej imprezy? Och, nie. To lepiej było zostawić w spokoju. To nie był dobry moment na wspominki. Odsunął mętną wizję na bok, pozwalając, aby ta zniknęła na wieki wieków pośród szumu fal w jego głowie.
— Może usiądziemy? — rzucił z nadzieją, przesuwając się w stronę jednego ze stolików. — Chyba muszę chwilę odsapnąć, jeśli mam dziś wrócić do Doliny. A jak jeszcze trochę wypije, to po tym dniu nawet powrót Błędnym Rycerzem może być ryzykowny.
Jakimś cudem udało mu się zachować resztki poczucia odpowiedzialności. Nie wlał w siebie następnej kolejki, ani też nie podążył na parkiet, aby spróbować odbić Patrickowi Norze w tańcu. Ba, nawet czekał cierpliwie, aż Elliot znajdzie czas i do niego podejdzie. Oczywiście, mógł go uprzedzić, ale nie chciał być natarczywy... Poza tym nawet nie wiedział, od czego winien był zacząć rozmowę. Tyle się wydarzyło, mieli tyle do omówienia, że niezobowiązująca rozmowa wydawała się, jak ucieczka od problemów wiszących nad ich głowami. Problemów, które sam sprowadził na Malfoya i Figg, gdy przyjął od nich wianek na Beltane.
— Więc... To twój pierwszy raz tutaj, czy wpadałeś wcześniej do Nory? — zagaił, pozwalając, aby impreza toczyła się dalej bez ich bezpośredniego udziału.
Wraz z kolejnymi wymienianymi między mężczyznami historiami, sala pustoszała, informując ich, że część gości zdecydowanie nie zamierzała (lub nie mogła) balować do rana. Erik został nieco dłużej od innych, poniekąd zmuszając Laurenta do tego, aby dotrzymał mu towarzystwa. Miał wrażenie, że gdyby nagle został sam na kilka minut, to położyłby się na podłodze i zasnął. A Nora zdecydowanie nie chciała mieć na porannej zmianie połamanego po walkach na ''Perle Morza'' Longbottoma, który na dodatek wymieszał eliksiry lecznice z alkoholem. Gdy nadszedł czas, Longbottom opuścił lokal, żegnając się z Norą i Thomasem i udając się do najbliższej uliczki, co by wezwać swój transport do domu. Może przeżyje podróż Błędnym do Doliny Godryka w jednym kawałku.
Erik Longbottom & Laurent Prewett
Postacie opuszczają sesję
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞