28.11.2022, 12:44 ✶
To była mała katastrofa. Nawet nie dlatego, że wszyscy będą potem mówić o zamieszaniu z bobrem – matka Erika i Brenny pewnie podsumowałaby to słowami, że bal przynajmniej będzie długo zapamiętany. Chodziło raczej o Norę Figg.
Brenna naprawdę wolałaby zostać transmutowana na oczach gości osobiście. Byłoby jej głupio, owszem, ale ona po czymś takim wstałaby pewnie wspominając coś o tym, że jej bobrza fryzura wyglądała lepiej niż normalna. Głównie dlatego, że mogła sobie pozwolić na uchodzenie za miejscowego pajaca.
Jeżeli szło o Norę…
Parę osób, szczęśliwie, zaczęło ustawiać się tak, by zablokować dostęp fotografom. Brenna zaś ruszyła prosto do panny Fig, by przy niej przyklęknąć. W tej chwili, niezależnie od tego, co mówiło się o rodzinie Blacków, ich obsesji na punkcie czystości krwi, nienawiści do mieszańców i wydziedziczania własnych krewnych, była bardzo wdzięczna Perseusowi za to, że dał Norze swoją pelerynę.
- Chodź, kochanie – poprosiła łagodnie, starając się zmusić Norę, by wstała. I przy okazji starając się użyć płaszcza tak, by jak najbardziej zakryć ją przez fotografami. Osłonić nim, sobą, by na zdjęciach nie znalazła się przypadkiem twarz kobiety. Na całe szczęścia, była o tyle wyższa i mocniej zbudowana, że mogła przynajmniej częściowo zasłonić kobietę i poprowadzić do wyjścia nawet, jeżeli ta po tej całej przygodzie wciąż była zdezorientowana. - Zabiorę cię stąd, żebyś doszła do siebie.
Starała się pociągnąć Norę ku jednemu z przejść, wiodących do przejścia w głąb domu. Podejrzewała, że Nora niekoniecznie miała chęć na dalszą zabawę, a nawet jeżeli tak – świetnie, ale lepiej, by wróciła tu za parę minut, gdy goście nie będą już starali się dowiedzieć, co się stało…
Brenna naprawdę wolałaby zostać transmutowana na oczach gości osobiście. Byłoby jej głupio, owszem, ale ona po czymś takim wstałaby pewnie wspominając coś o tym, że jej bobrza fryzura wyglądała lepiej niż normalna. Głównie dlatego, że mogła sobie pozwolić na uchodzenie za miejscowego pajaca.
Jeżeli szło o Norę…
Parę osób, szczęśliwie, zaczęło ustawiać się tak, by zablokować dostęp fotografom. Brenna zaś ruszyła prosto do panny Fig, by przy niej przyklęknąć. W tej chwili, niezależnie od tego, co mówiło się o rodzinie Blacków, ich obsesji na punkcie czystości krwi, nienawiści do mieszańców i wydziedziczania własnych krewnych, była bardzo wdzięczna Perseusowi za to, że dał Norze swoją pelerynę.
- Chodź, kochanie – poprosiła łagodnie, starając się zmusić Norę, by wstała. I przy okazji starając się użyć płaszcza tak, by jak najbardziej zakryć ją przez fotografami. Osłonić nim, sobą, by na zdjęciach nie znalazła się przypadkiem twarz kobiety. Na całe szczęścia, była o tyle wyższa i mocniej zbudowana, że mogła przynajmniej częściowo zasłonić kobietę i poprowadzić do wyjścia nawet, jeżeli ta po tej całej przygodzie wciąż była zdezorientowana. - Zabiorę cię stąd, żebyś doszła do siebie.
Starała się pociągnąć Norę ku jednemu z przejść, wiodących do przejścia w głąb domu. Podejrzewała, że Nora niekoniecznie miała chęć na dalszą zabawę, a nawet jeżeli tak – świetnie, ale lepiej, by wróciła tu za parę minut, gdy goście nie będą już starali się dowiedzieć, co się stało…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.