Oczy jej błysnęły, a na twarzy pojawił się uśmiech. Takiego pomysłu się nie spodziewała, najwyraźniej ten mężczyzna był naprawdę bardzo nieprzewidywalny, nie bał się też dzielić z nią tymi dziwnymi myślami. Bawiło ją to, w zasadzie nigdy nie miała doczynienia z kimś takim. Może dlatego była aż tak bardzo jego ciekawa. Rozmowa z nim była dla niej wyjściem poza pewną strefę komfortu. - Ugryźć go w owłosioną łydkę, to na pewno byłoby niezapomniane uczucie nie tylko dla niego, ale i dla mnie, może faktycznie kiedyś spróbuję. - Dodała jeszcze.
Uważnie obserwowała jego reakcję na to, co dla niego przyniosła. Lubiła zaskakiwać, szczególnie swoimi wyrobami cukierniczymi. Była to jedna z nielicznych dziedzin, w których potrafiła w pełni pozwolić sobie na odejście od oczekiwanych standardów. Te słodycze, które tworzyła były małymi dziełami sztuki, często pozwalała sobie na szaleństwo, gdy tworzyła nowe receptury. - Czy twoim zdaniem, to, że kawiarnia znajduje się przy Pokątnej świadczy o jej jakości? - Nie wydawało się to dla niej takie oczywiste. Wystarczyło mieć trochę kasy, aby otworzyć tu sobie lokal, każdy mógł to zrobić, jednak nie każdy był wyśmienitym rzemieślnikiem. - Nie sprawiasz wrażenia snoba, ale osoby, która nie z jednego pieca chleb jadła. - Wyróżniał się na tle większości osób, które znała. Wydawało jej się, nie wiedzieć czemu, że bywał w różnych miejscach.
- To coś nas łączy, bo ja też dawno tak nie byłam ciekawa czyjejś opinii. - Uśmiechnęła się przy tym serdecznie, ciepło, jak miała w zwyczaju. Ten uśmiech mógł topić lód. - Tak, przepraszam, za bardzo się chyba przejęłam tym, żeby ci to wszystko smakowało. Nie możesz go pamiętać, bo otworzyłam je w marcu, jest zupełnie nowe, myślę, że teraz będzie to twój stały punkt do odwiedzenia, kiedy będziesz w okolicy. - Mimo tego, że raczej była nieco wycofana i miewała problemy z pewnością siebie, to w tym momencie nie było po niej tego zupełnie widać. Nie miała problemu, żeby się przed nim otworzyć. Miał w sobie coś takiego, że nie czuła się źle w jego towarzystwie, nie czuła, że musiała udawać, mogła być po prostu sobą. Dosyć odważne to było posunięcie, jak na to, że znali się tak krótko.
Nie skomentowała jego wyboru, jednak uważała, że sięgnął po odpowiedni słodycz, przynajmniej na sam początek. Patrzyła na to, jak pochłania tarteletkę jednym gryzem. Nie opuściła wzroku nawet na moment. - Mam nadzieję, że nie jest to dla ciebie niekomfortowe, czasem nie potrafię się opanować. - Przed przyglądaniem się, jak inni jedzą.
@The Edge