Znajdowali się z dala od ciekawskich oczu, jezioro miało ochłodzić ich niepokorne myśli, natura jednak tylko i wyłącznie potęgowała to, co działo się między nimi. Noc była ich przyjacielem, w ciemności łatwiej było podejmować decyzje, decydować się na rzeczy, które dniem mogły zawstydzać. Nie zamierzała z tym walczyć, wręcz przeciwnie chciała dać się temu uczuciu ponieść. Przekroczyć granice, pozwolić sobie zapomnieć o całym świecie, nie przejmować się tym, co będzie jutro, bo liczyło się tylko tu i teraz. Ta krótka, ulotna chwila w jego objęciach. Kiedy na nią spoglądał, czuła, że żyje, nic więcej nie potrzebowała do szczęścia od tego spojrzenia błękitnych oczu, w których mieścił się aktualnie jej cały świat.
Ogromne miała szczęście, że zechciał się do niej zbliżyć, że los postanowił sprawić im tę przyjemność; że dwójka dzieciaków trafiła na siebie kiedyś zupełnie przypadkiem, aby teraz mogli spoglądać na siebie w ten sposób. Byli w tym zupełnie niedoświadczeni, sprawdzali na co mogą sobie pozwolić, co tylko dodawało uroku tej chwili. Nie czuła wstydu, chociaż myśli miała różne, wydawało jej się jednak, że nie robią nic złego. Po co mieli walczyć z tym, co się między nimi działo, nie było takiej potrzeby. Rozsądek już dawno przestał być jej przyjacielem.
Dosrzegła, że zbliża się do niej jeszcze bardziej. Czekała na ten moment, bardzo chciała aby to się wydarzyło. Poczuć smak jego ust, w pełni się z nim tutaj zatracić. Było blisko, bardzo blisko, zdążyła już zamknąć oczy, aby nie popsuć magii, która się miała wydarzyć. Tyle, że bardzo szybko zostali sprowadzeni na ziemię.
Odsunęła się od Sama, kiedy tylko doszedł do niej dźwięk obcego głosu. Miała ochotę zapaść się pod ziemię, chociaż w tym momencie łatwiej byłoby chyba pod wodę. Poczuła, że na jej policzkach pojawiły się rumieńce, jak zawsze zresztą, gdy czuła wstyd, nie potrafiła nad tym panować.
Miał ochotę uciec spojrzeniem, bo sytuacja była dla niej dosyć mocno niekomfortowa, jednak jej wybranek parsknął śmiechem. Na pewno żadne z nich się tego nie spodziewało, Norka mu zawtórowała, przynajmniej pozbyła się tych dziwnych emocji, które przed chwilą się pojawiły. Śmiech zawsze był dobrym wyborem.
Wtedy zbliżył się do niej ponownie, nie musiał długo czekać, aby zarzuciła swoje ręce na jego silnych ramionach. Bez problemu wiele razy wcześniej unosił ją w powietrze, teraz jednak oparawa była zdecydowanie przyjemniejsza. Nie zmieniał też tego fakt, że gdzieś tam w łodce czaił się obserwator. Roześmiała się radośnie, gdy tylko znalazła się w powietrzu, ta chwila mogła trwać wiecznie.