11.02.2024, 23:11 ✶
Efemeryczne dziewczę w odpowiedzi roześmiało się perliście, a jej jasny głos podobny harmonii poruszanych wiatrem dzwoneczków poniósł się echem pośród górskich szczytów. Próżno jednak było doszukiwać się w jego brzmieniu złośliwości; kojarzył się bowiem z pobłażliwością i radością. A gdy przestała się śmiać, jej drobne ramiona uniosły się i opadły w cichym westchnieniu, jakby właśnie złożono na nie ogromny ciężar. Teraz patrzyła na was spod pół przymkniętych powiek, jej gęste długie rzęsy kładły się cieniem na jej policzkach, a jej usta poruszyły się w bezgłośnym “oczywiście”. Zaraz potem zamknęła oczy, a wiosenny wiatr nabrał na sile i zmienił kierunek; teraz wiał zza pleców dziewczyny, a był tak silny, że uniósł jej jasne włosy, które na krótką chwilę utworzyły aureolę wokół jej głowy, lecz kiedy podmuch dotarł do was, był jedynie lekką bryzą, niosącą ze sobą zapach kwiatów i zbliżającego się deszczu.
W tym samym momencie poczułyście, jakby spłynął na was spokój. Rozwarta gardziel przestrzeni kosmicznej nad waszymi głowami wydała wam się nagle zwyczajnym zjawiskiem, podobnie jak obecność osobliwej istoty podobnej elfowi z mugolskich wierzeń. Czyżby potrafiła wpływać także na wasze nastroje?
— Nie szkodzi, Raine. Ja znam was wszystkie — zwróciła się do półwili łagodnie, tylko po to, by w następnej sekundzie jej twarz zmarkotniała — I wcale nie umarłyście — zaprotestowała, zwracając się teraz w stronę Sarah, a jej usta wygięły się w podkówkę, jakby sama myśl o tym, że jej piękna krokusowa łąka mogłaby być krainą śmierci, zimnej i bezwzględnej, była dla niej głęboką urazą. Na słowa Maeve zaś tylko pokręciła głową.
— Jestem sama, ale nigdy samotna. To wy wpadłyście tu przez dziurę w zasłonie — mówiąc to skierowała swój wzrok ku górze i pomachała beztrosko nogami; jeśli podążyłyście za nią spojrzeniem, mogłyście w tym momencie zauważyć, że mgławica swym kształtem w rzeczy samej przypomina rozpruty materiał - dokładnie w taki sam sposób, w jaki rozpruta była sukienka dziewczęcia na wysokości łydki - nawet smętny kawałek materiału wisiał w tym samym miejscu, w którym gwiezdny obłok się załamywał i przechodził w czerń.
— Dlaczego ludzie ofiarują śmierć bogowi życia? — zapytała nagle ze skargą w głosie, gładząc poskręcane białe futro zwierzęcia, które spoczęło u jej stóp.
W tym samym momencie poczułyście, jakby spłynął na was spokój. Rozwarta gardziel przestrzeni kosmicznej nad waszymi głowami wydała wam się nagle zwyczajnym zjawiskiem, podobnie jak obecność osobliwej istoty podobnej elfowi z mugolskich wierzeń. Czyżby potrafiła wpływać także na wasze nastroje?
— Nie szkodzi, Raine. Ja znam was wszystkie — zwróciła się do półwili łagodnie, tylko po to, by w następnej sekundzie jej twarz zmarkotniała — I wcale nie umarłyście — zaprotestowała, zwracając się teraz w stronę Sarah, a jej usta wygięły się w podkówkę, jakby sama myśl o tym, że jej piękna krokusowa łąka mogłaby być krainą śmierci, zimnej i bezwzględnej, była dla niej głęboką urazą. Na słowa Maeve zaś tylko pokręciła głową.
— Jestem sama, ale nigdy samotna. To wy wpadłyście tu przez dziurę w zasłonie — mówiąc to skierowała swój wzrok ku górze i pomachała beztrosko nogami; jeśli podążyłyście za nią spojrzeniem, mogłyście w tym momencie zauważyć, że mgławica swym kształtem w rzeczy samej przypomina rozpruty materiał - dokładnie w taki sam sposób, w jaki rozpruta była sukienka dziewczęcia na wysokości łydki - nawet smętny kawałek materiału wisiał w tym samym miejscu, w którym gwiezdny obłok się załamywał i przechodził w czerń.
— Dlaczego ludzie ofiarują śmierć bogowi życia? — zapytała nagle ze skargą w głosie, gładząc poskręcane białe futro zwierzęcia, które spoczęło u jej stóp.
adnotacja moderatora
Proszę o odpis do czwartku (15.02) do godziny 12