12.02.2024, 11:56 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2024, 14:56 przez Samuel McGonagall.)
Gdy Eric mówił, Sam wrzucił w siebie resztkę jajecznicy, by w pełni skupić wzrok i dłonie na psie. Jego twarz pozostała rozpromieniona, swobodna. Zniknęła rezerwa i zawodowy dystans. Choć nie używał słów zdawał się być o wiele bardziej otwarty do kontaktu z Ponurakiem, niż w pierwszych chwilach w rozmowie z Erikiem.
Podrapał futrzaka za uchem, po czym na moment ściągnął brwi i szybkim, wprawnym ruchem wykręcił kleszcza. Początkowe powitanie zmieniło się w aktywne dbanie o i tak przecież zadbanego psa. Odłożył talerz na ziemię, i pozostając w kucu, przejrzał mu okolice drugiego ucha, zatapiając palce głęboko w przywołującą u innych lęk i przesąd psią egzystencję.
– Po zimie mogę zajrzeć i sprawdzić stan starych, com je zostawił. Trzeba impregnować, glony czyścić wodą z octem, czasem przejechać szczotką, żeby drzazgi i pęknięcia wyrównać. O taką... – kiedy mówił cały czas oczami i palcami śledził skórę psa, ale teraz na moment oderwał się od niego i wciąż kucając wygiął się w tył, rozglądając na boki za swoim narzędziem.
Zmarszczył nos niezadowolony, bo szczotkował deski wczoraj i zdał sobie sprawę, że dziś tego już nie robił, więc zamist tego sięgnął do wąskiej i zabezpieczonej kieszeni w spodniach, by wyciągnąć długą kasztanową różdżkę. Skupił się i wymamrotał słowa zaklęcia, a leżący na ziemi talerz zaczął się kurczyć, a potem grubieć. Biel porcelany przeszła w słoneczną, płową żółć podobną do roztrzepanych kosmyków Samowej czupryny - jego broda była trochę ciemniejsza o nieco grubszym włosiu.
Cmoknął, chowając różdżkę i sięgnął po szczotkę, by podać ją Ericowi i w końcu spojrzeć na niego błękitem szczerych, znów niepewnych oczu.
– Najtwardsze włosie, jakie się da, wygodna parciana taśma, choć pewnie nie Ty będziesz się tym zajmował? – uśmiechnął się krzywo, a potem szybko znów spuścił głowę, wracając do psa.
– Ponurak... – sapnął w rozbawieniu, próbując szybko zmienić temat, bo może jednak do panicza trzeba było mówić per "pan" i nie sugerować, że jest leniem. – Testrale też cieszą się złą sławą, a to jedne z najwspanialszych, najwierniejszych i najwytrwalszych stworzeń, jakie widziałem. Nikt nie opiekuje się tak młodymi, jak tabun testrali. Ciekawe czy i one mają przesądy wobec ludzi. Zobaczysz człeka z piórem we łbie, i patykiem w dłoni, znak żeś pechowy i żywot Twój końca dobiega.– zaśmiał się krótko, ale jakby mówił do siebie, czy może raczej rozmawiał z psem, a nie Erikiem.
transmutacja szczotki
Podrapał futrzaka za uchem, po czym na moment ściągnął brwi i szybkim, wprawnym ruchem wykręcił kleszcza. Początkowe powitanie zmieniło się w aktywne dbanie o i tak przecież zadbanego psa. Odłożył talerz na ziemię, i pozostając w kucu, przejrzał mu okolice drugiego ucha, zatapiając palce głęboko w przywołującą u innych lęk i przesąd psią egzystencję.
– Po zimie mogę zajrzeć i sprawdzić stan starych, com je zostawił. Trzeba impregnować, glony czyścić wodą z octem, czasem przejechać szczotką, żeby drzazgi i pęknięcia wyrównać. O taką... – kiedy mówił cały czas oczami i palcami śledził skórę psa, ale teraz na moment oderwał się od niego i wciąż kucając wygiął się w tył, rozglądając na boki za swoim narzędziem.
Zmarszczył nos niezadowolony, bo szczotkował deski wczoraj i zdał sobie sprawę, że dziś tego już nie robił, więc zamist tego sięgnął do wąskiej i zabezpieczonej kieszeni w spodniach, by wyciągnąć długą kasztanową różdżkę. Skupił się i wymamrotał słowa zaklęcia, a leżący na ziemi talerz zaczął się kurczyć, a potem grubieć. Biel porcelany przeszła w słoneczną, płową żółć podobną do roztrzepanych kosmyków Samowej czupryny - jego broda była trochę ciemniejsza o nieco grubszym włosiu.
Cmoknął, chowając różdżkę i sięgnął po szczotkę, by podać ją Ericowi i w końcu spojrzeć na niego błękitem szczerych, znów niepewnych oczu.
– Najtwardsze włosie, jakie się da, wygodna parciana taśma, choć pewnie nie Ty będziesz się tym zajmował? – uśmiechnął się krzywo, a potem szybko znów spuścił głowę, wracając do psa.
– Ponurak... – sapnął w rozbawieniu, próbując szybko zmienić temat, bo może jednak do panicza trzeba było mówić per "pan" i nie sugerować, że jest leniem. – Testrale też cieszą się złą sławą, a to jedne z najwspanialszych, najwierniejszych i najwytrwalszych stworzeń, jakie widziałem. Nikt nie opiekuje się tak młodymi, jak tabun testrali. Ciekawe czy i one mają przesądy wobec ludzi. Zobaczysz człeka z piórem we łbie, i patykiem w dłoni, znak żeś pechowy i żywot Twój końca dobiega.– zaśmiał się krótko, ale jakby mówił do siebie, czy może raczej rozmawiał z psem, a nie Erikiem.
transmutacja szczotki
Rzut Z 1d100 - 59
Sukces!
Sukces!