Może gdyby nie to wydarzenie, które ponad pół roku temu, odebrało mu głos i chęci do życia, przejawiając traumę koszmarami sennymi, być może dzisiaj nie przeszkadzały mu wszelkie szalone pomysły i niespodzianki Olivii. Przez to co przeszedł, miał wrażenie że niebezpieczeństwo może czyhać na niego z każdej strony. Bo przecież, oni nie skończyli. Dostał dość dobitne ostrzeżenie. Widziała jego blizny na ciele. Domyślała się czegokolwiek?
Dlatego wolał, aby o tak naprawdę szalonych wycieczkach, jednak z nim rozmawiała przed realizacją. Aby on sam zapoznał się z tym, czy podoła. Czy będzie wstanie pozwolić sobie na przełamanie kolejnych narzuconych barier. I tak dzięki niej, zrobił spore postępy. Bez niej pewnie by sobie nie poradził.
Skoro łódka była na tyle szeroka, że mogłaby bez problemu pomieścić ich razem obok siebie, z przodu, Tristan pomógł Olivii się na nią dostać, że mogli razem usiąść obok siebie. Objął ją ramieniem, kiedy się wtuliła. Odpowiedziała na jego gest, odnośnie jakiejś wyszukanej plaży w Londynie. Aż z zainteresowaniem zaczął rozglądać się, czy była gdzieś u brzegu Tamizy. Czy to może jakaś wysepka?
Na jej wyjaśnienia i tłumaczenia o podsłuchiwaniu, uśmiechnął się. No jakby jej nie znał. Udawała, że nie podsłuchuje a potrafiła wyłapywać każde interesujące ją słowa, opowieści. Skinął głową w zrozumieniu. Że przyjął do wiadomości informacje odnośnie tej miejscówki.
Spojrzał na Olivię, kiedy zadała mu pytanie. A widząc poważną minę, miał wrażenie, że to będzie coś bardziej osobistego. Skinął głową na zgodę. Może mu zadać. A czując, że będzie musiał najpewniej pisać, gdyż dziewczyna nie rozumiała jeszcze w pełni języka migowego, wyjął z tylnej kieszeni spodni swój mały podręczny notes i długopis.