12.02.2024, 15:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2024, 15:26 przez Erik Longbottom.)
Jak prezentował się Erik podczas przeprawy z wybrzeża na wyspę? Twarz wskazywała na zmęczenie, a wory pod oczami zdawały się podkreślać, że ostatnie kilka nocy nie należało w jego przypadku do przespanych. W jego ruchach czaiła się też pewna nerwowość; ilekroć ktoś zwracał się bezpośrednio do niego, chwilę przed nawiązaniem kontaktu wzrokowego, oglądał się gwałtownie na prawo i lewo, jakby wyrwany z głębokich przemyśleń. Do pełnego obrazka brakowało mu tylko poplamionego t-shirtu i znoszonych spodni. Tutaj na szczęście Malwa wkroczyła do gry.
Wybrana przez nią jasnobrązowa kurtka ze sztruksu przylegała do niego jak druga skóra, dostoswując się do konturu jego szerokich ramion. Pod spód przywdział flanelową koszulę w kratę, której wzory układały się w mozaikę ziemi i leśnych zieleni. Strój uzupełniały sztruksowe spodnie, ciemniejsze o kilka tonów od grubej kartki, a chociaż w takim stroju mógłby bez większego problemu paradować po ulicach zarówno magicznego jak i niemagicznego Londynu, tak skórzane buty wspinaczkowe ewidentnie wskazywały na to, że nie szykował się na zwykły spacer.
Gdy dotarli na brzeg i zaczęli przebijać się przez las, Erik trzymał się z tyłu, zamykając pochód prowadzony przez siostrę. Bądź co bądź, tak było najbezpieczniej. Zarośla i roślinność nie stanowiły dla niego jakiejś większej atrakcji, aczkolwiek zanotował sobie w głowę, że tak duże ich zagęszczenie mogło wskazywać, że byli pierwszymi osobami, które trafiły do tego miejsca od dłuższego czasu. Jakiś czas później doszli do groty, którą zauważył, jako ostatni, z racji tego, że szedł na końcu. Na jej widok wejścia do jaskini zaczął kręcić powoli głową, dotykając porośniętego zarostem policzka.
— Nie ma innej drogi? Wysadzenie wejścia w powietrze nie wchodzi w grę? — spytał chrapliwym głosem, podchodząc bliżej Brenny. — Nie podoba mi się to. Ani trochę mi się to nie podoba.
Wrócił do reszty grupy, pocierając jedną dłonią o drugą, słuchając uwag siostry. Pragnienia i strachy... Oczywiście. Jakby nie miał wystarczająco dużo własnych problemów, to teraz te miały jeszcze wyjść na wierzch według doniesień Salta. Już chyba wolałby walczyć z kolejnym anty-patronusem. Jak na zawołanie, zwróciła się do niego Heather, która również brała udział w tej potyczce. Spiął się, gdy odezwała się do niego, jednak zaraz zrelaksował, wypuszczając głośno powietrze z ust.
— Jak sobie życzysz. Tylko od razu mówię... Pożałujesz tego, młoda. Nie radzę sobie zbyt dobrze w tego typu miejscach — poinformował ją, unoszą lewy kącik ust w krzywym uśmiechu. To nie był czas na trzymanie tej informacji w tajemnicy.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
Lektura dodatkowa: Cierpienia panicza Erika