Zakrztusiła się zawartością swojej szklanki w momencie, w którym Erik zaczął swoją opowieść. Czy naprawdę musiał jej ciągle o tym przypominać? Była to jedna z najbardziej żenujących historii z jej życia, co najgorsze przydarzyło się to tutaj, w tym domu, przez co przez moment nawet przestała się tu pokazywać, bo nie mogła spojrzeć jego rodzinie w oczy, a on teraz do tego wracał z taką lekkością? Nie odpechnęła jednak jego ręki, ba zbliżyła się nawet nieco bardziej do Erika zachęcona tym gestem, może nie miał nic złego na myśli, kiedy o tym wspomniał. - Największa skandalistka Wielkiej Brytanii, to prawda, cała ja. - Roześmiała się głośno, w sumie po tych kilku miesiącach zaczynało ją to bawić, może było to lepsze podejście?
Przewróciła oczami, gdy Erik odsunął się na krześle, aby wyrazić swoją dezaprobatę. Fakt, był jej najbliższą osoba, ale czasem trochę za bardzo angażował się w jej życie, przez co spokój, który w nim gościł znikał, a ona naprawdę ceniła sobie stagnację...
- To strasznie smutne, co mówisz. Nie potrafiłabym tak, wiecie? Całe życie w kłamstwie. - Dodała słysząc to, co powiedział starszy z Longbottomów. Kto to widział brać śluby z takich powodów, ona sama nigdy nie wpadałaby na podobny pomysł. Zresztą nadal czekała na to, aż jakiś książę spadnie jej z nieba i będą żyć długo i szczęśliwie.
- Może kiedyś i ja się do tego przyzwyczaję. - Jeśli Morpheus nie będzie zbyt często wyjeżdzał, to na pewno przywyknie do tych jego wybuchów mistycyzmu, póki co, jeszcze musiała nieco mniej się tym przejmować. Najwyraźniej po prostu często mu się zdarzały podobne momenty.
- Czyli już niedługo, Ty również będziesz taki? Muszę chyba szybciej to zaakceptować. - Przyglądała mu się teraz trochę dłużej, bo wspomniał o tym upływie czasu, niezbyt często o tym wspominali, miała wrażenie, że jej przyjaciel nadal ma jakieś dwadzieścia lat. - Chyba czas zakupić trumnę, albo chociaż miejsce na cmentarzu. - Powiedziała żartobliwie, bo Erik najwyraźniej bardzo przejmował się przekroczeniem tej magicznej granicy.
- Nie powtórzę tego drugi raz, bo zapomniałam. - Figg zaczęła bujać się na krześle w oczekiwaniu, kiedy wujek przyniesie im kolejną butelkę. Oczy miała rozmyte, zdecydowanie dużo już wypiła, jeszcze trochę alkoholu, a padnie tutaj i będą ją musieli zanieść do Lizzy, bo nie dojdzie tam o własnych siłach.
Przyklasnęła Erikowi, ten to miał łeb, sama nigdy by pewnie nie wpadła na takie urozmaicenie. - GRAMY, gramy! - Przyciszyła trochę głos, żeby przypadkiem nie obudzić reszty mieszkańców tego domu.
Obserwowała bardzo uważnie kręcącą się butelkę, nie zamierzała odebrać starszemu panu tej przyjemności, niech też ma coś z życia, niech kręci jako pierwszy. Oczywiście, że padło na nią. To było do przewidzenia, właśnie... - Czy przewidziałeś to, że trafisz na mnie? - Ciekawiło ją, jak właściwie działa ta jego tajemna moc.
- Wyzwanie. - Może trochę się porusza, a przy okazji otrzeźwieje?
Wysłuchała zadania, które wymyślił dla niej Morpheus, nie skomentowała tego, ale bała się trochę, że Godryk więcej nie wpuści jej do domu. - Całkiem łatwe. - Powiedziała kiedy podnosiła się skrzesła, to jednak nie okazało się takim prostym zadaniem, bo zahwiała się unosząc swój zadek z krzesła, szybko jednak złapała równowagę.
- Erik, musisz mi pomóc, nie dosięgnę tam. - Podskakiwała przy szafce, jednak te meble znajdowały się na zbyt wysokiej wysokości, w tym domu nikt nie myślał o niziołkach, jak ona.
Udało jej się załatwić sprawę nie budząc przy tym całego domu, płuca Godryka będą jej na pewno bardzo wdzięczne za to zamieszanie.
Następnie wróciła na swoje miejsce i zakręciła butelką, wypadało na wujka. - To mamy odwet, proszę sobie wybrać wyzwanie, czy pytanie. - Sama zaczęła myśleć o tym, co mogłaby mu zaproponować.
Jeśli Morpheus wybrał prawdę to zadała mu pytanie: Którego Longbottoma lubisz najbardziej? W sensie wiesz, kogo ze swojej rodziny. Nie mogło być zbyt prosto, a to pytanie mogło okazać się trochę problematyczne. Jeśli zaś sięgnął po wyzwanie to powiedziała mu, żeby przez najbliższe pół godziny mówił tylko słowa na literę P.