12.02.2024, 16:21 ✶
Nie miał wyrzutów sumienia, no może małe i raczej wynikające ze strachu, bo jednak posłał szczura do faceta, którego nie znał. Skąd ta nagła złość w nim? Skąd ta chęć zemsty? Czy tak wyglądał rozwój, czy to wynik jego wewnętrznych frustracji, które nie miały ani grama sensu? Miały sens, miały dużo sensu, jednak wychowano go inaczej, czy teraz to do niego docierało? Czy zrobił głupio? Czy zachował się jak dzieciak? A co? Nie może? Czemu?
Słyszał zamieszanie na zapleczu, tupanie i szamotanie się, ale nie było to jego sprawą. Z trudem, bo z trudem wyrwał dziennik od stołu. Mógł rozproszyć zaklęcie, ale wolał nie ryzykować, że się to nie uda. Jakoś tak też odzwyczaił się trochę od czarowania w miejscach publicznych, które nie były jego pracą, w końcu nigdy nie wiadomo czy nie ma tu jakichś zbłąkanych turystów, a terenów tych i ludzi nie znał. Stał przy swoim stoliku, zbierając się do wyjścia i wtedy zły facet wyszedł do niego.
Świadomość popełnionego błędu go dopadła, choć to nie był błąd, to mężczyzna się obraził za nic i zachował jak szczeniak w szkole, utrudniając życie klientowi, a powinno mu zależeć na dobrej reputacji tego miejsca, w końcu widać był blisko związany z właścicielką. Chociaż czy zdanie jednej obcej osoby się liczy? Nie bardzo.
Nie uciekał przez mężczyzną, stał dalej na swoim miejscu, patrząc na niego hardo i wspierając dłonie na biodrach.
-Co ja? Wybacz, ale nie przyjmuję zleceń o tej porze.-burknął mu tak samo, jak to w drugą stronę poszło kilka chwil temu. Nie wiedział jako kto pracuje sam i o jakich zleceniach mówi, ale sam miał swój biznes i nie miał zamiaru przyjmować zleceń. Dzieciaki, no normalnie w podstawówce jakby byli. Co teraz? Złapie go chłop za fraki i wyprowadzi? Czy może nie posłucha się właścicielki? Używanie siły, co? Może i jego w skrzyp zmieni, hm? Niech próbuje i szykuje się na to, że sam zostanie ślimakiem, czy innym robakiem.
Słyszał zamieszanie na zapleczu, tupanie i szamotanie się, ale nie było to jego sprawą. Z trudem, bo z trudem wyrwał dziennik od stołu. Mógł rozproszyć zaklęcie, ale wolał nie ryzykować, że się to nie uda. Jakoś tak też odzwyczaił się trochę od czarowania w miejscach publicznych, które nie były jego pracą, w końcu nigdy nie wiadomo czy nie ma tu jakichś zbłąkanych turystów, a terenów tych i ludzi nie znał. Stał przy swoim stoliku, zbierając się do wyjścia i wtedy zły facet wyszedł do niego.
Świadomość popełnionego błędu go dopadła, choć to nie był błąd, to mężczyzna się obraził za nic i zachował jak szczeniak w szkole, utrudniając życie klientowi, a powinno mu zależeć na dobrej reputacji tego miejsca, w końcu widać był blisko związany z właścicielką. Chociaż czy zdanie jednej obcej osoby się liczy? Nie bardzo.
Nie uciekał przez mężczyzną, stał dalej na swoim miejscu, patrząc na niego hardo i wspierając dłonie na biodrach.
-Co ja? Wybacz, ale nie przyjmuję zleceń o tej porze.-burknął mu tak samo, jak to w drugą stronę poszło kilka chwil temu. Nie wiedział jako kto pracuje sam i o jakich zleceniach mówi, ale sam miał swój biznes i nie miał zamiaru przyjmować zleceń. Dzieciaki, no normalnie w podstawówce jakby byli. Co teraz? Złapie go chłop za fraki i wyprowadzi? Czy może nie posłucha się właścicielki? Używanie siły, co? Może i jego w skrzyp zmieni, hm? Niech próbuje i szykuje się na to, że sam zostanie ślimakiem, czy innym robakiem.