12.02.2024, 19:30 ✶
Starucha podniosła wzrok i wbiła swoje spojrzenie przed siebie, jakby interesował ją jakiś punkt ponad waszymi głowami. Gdybyście jednak odwrócili się i spróbowali odszukać to, na co patrzyła Starucha, dostrzeglibyście jedynie brunatnoszarą korę dębów i groteskowo wygięte półnagie konary na tle zapadającego zmierzchu. Nie powinno was to już dziwić; ta niepozorna sędziwa kobieta udowodniła już wam, że potrafi spojrzeć tam, gdzie wzrok ludzki nie sięgał.
Przeszłość, przyszłość i teraźniejszość zdawały się łączyć ze sobą w jedność. Przez krótką chwilę - zaledwie ułamek sekundy mierzony jednym płytkim oddechem - zdawało wam się, że oto przed wami siedzi młoda złotowłosa dziewczyna odziana w białą szatę, ubrana na szaro ciężarna kobieta i Starucha jednocześnie. Obrazy te nachodziły na siebie, rozmyte i niejasne. Zostawiły was z narastającym poczuciem konsternacji.
— Isobell stała się więźniem własnych ambicji — odpowiedziała wreszcie; głos miała podszyty pretensją, choć trudno określić, w czyją stronę jest ona wymierzona — Ale dziewczynie nic nie będzie. Żaden rytuał się nie powiedzie, lecz nie zaszkodzi upuścić jej nieco krwi.
Wyjęła z kieszeni znoszonego płaszcza jakiś proszek, po czym zdmuchnęła go z otwartej dłoni wprost do ognia. Płomienie zmieniły kolor na błękitny, a zaraz potem wyłoniło się z nich Stonehenge. Dokładnie w takiej formie, w jakiej zbudowano kromlech przed tysiącami lat.
— To miejsce stworzono dla innych bogów; zapomnianych i uśpionych — mówiła powoli, podczas gdy obraz się zmienił. Teraz ukazywał ołtarz, z jaśniejącymi nań runami — Potrzebuję nowego ołtarza.
Przeszłość, przyszłość i teraźniejszość zdawały się łączyć ze sobą w jedność. Przez krótką chwilę - zaledwie ułamek sekundy mierzony jednym płytkim oddechem - zdawało wam się, że oto przed wami siedzi młoda złotowłosa dziewczyna odziana w białą szatę, ubrana na szaro ciężarna kobieta i Starucha jednocześnie. Obrazy te nachodziły na siebie, rozmyte i niejasne. Zostawiły was z narastającym poczuciem konsternacji.
— Isobell stała się więźniem własnych ambicji — odpowiedziała wreszcie; głos miała podszyty pretensją, choć trudno określić, w czyją stronę jest ona wymierzona — Ale dziewczynie nic nie będzie. Żaden rytuał się nie powiedzie, lecz nie zaszkodzi upuścić jej nieco krwi.
Wyjęła z kieszeni znoszonego płaszcza jakiś proszek, po czym zdmuchnęła go z otwartej dłoni wprost do ognia. Płomienie zmieniły kolor na błękitny, a zaraz potem wyłoniło się z nich Stonehenge. Dokładnie w takiej formie, w jakiej zbudowano kromlech przed tysiącami lat.
— To miejsce stworzono dla innych bogów; zapomnianych i uśpionych — mówiła powoli, podczas gdy obraz się zmienił. Teraz ukazywał ołtarz, z jaśniejącymi nań runami — Potrzebuję nowego ołtarza.
adnotacja moderatora
Proszę o odpis do piątku (16.02) do godziny 12.