12.02.2024, 19:50 ✶
Zatem w taki sposób zginę, myślał Laurence, obserwując zbliżającego się do siebie niedźwiedzia. Tylko tyle mógł zrobić sparaliżowany strachem. Nie mam szans z jego olbrzymimi łapami i ostrymi niczym dziesiątki brzytew pazurami, które zaraz rozszarpią mnie na kawałki, oddech stał się płytki w miarę tego, jak szarżujący zwierz skracał dzielący ich dystans. Podręczniki survivalowe, które trzymał w swoim londyńskim mieszkaniu z pewnością powiedziałyby mu, co powinien w tej sytuacji zrobić. Sęk w tym, że Selwyn nigdy żadnego z nich nie przeczytał; kupił je tylko dlatego, że ich okładki pasowały kolorystycznie do wystroju mieszkania, a także dopełniały kreowany przez niego wizerunek męskiego mężczyzny, samca alfa i co tam jeszcze próbował wymyślić, choć w rzeczywistości bliżej mu było eterycznego chłopca.
Ryk. Na Merlina, już po mnie, to właśnie tak dokonam swojego żywota? Gdybym wiedział, nie umawiałabym się na jutro z Garrickiem w Stonehenge... Nie chcę umierać, nie zobaczywszy go choć jeszcze raz... RATUNKU, RATUNKU!
Ale ratunek nie nadchodził. Był tylko starszy przerażony człowiek (właściwie, to wcale nie był taki stary, ale lubił dokładać sobie powagi i lat) i dzika bestia. Gdy znajdowała się już kilka metrów od niego, nagły skok adrenaliny przypomniał mu o notesie, który natychmiast rzucił przed siebie, celując prosto w nos zwierzęcia. A potem świat zawirował i zapanowała ciemność; jego nie tak młode już serce, przez lata nadwyrężane używkami, nie wytrzymało tej sytuacji i stwierdziło, że się ewakuuje, zabierając ze sobą świadomość mężczyzny.
Tak oto Laurence Selwyn zemdlał na widok niedźwiedzia.
Ryk. Na Merlina, już po mnie, to właśnie tak dokonam swojego żywota? Gdybym wiedział, nie umawiałabym się na jutro z Garrickiem w Stonehenge... Nie chcę umierać, nie zobaczywszy go choć jeszcze raz... RATUNKU, RATUNKU!
Ale ratunek nie nadchodził. Był tylko starszy przerażony człowiek (właściwie, to wcale nie był taki stary, ale lubił dokładać sobie powagi i lat) i dzika bestia. Gdy znajdowała się już kilka metrów od niego, nagły skok adrenaliny przypomniał mu o notesie, który natychmiast rzucił przed siebie, celując prosto w nos zwierzęcia. A potem świat zawirował i zapanowała ciemność; jego nie tak młode już serce, przez lata nadwyrężane używkami, nie wytrzymało tej sytuacji i stwierdziło, że się ewakuuje, zabierając ze sobą świadomość mężczyzny.
Tak oto Laurence Selwyn zemdlał na widok niedźwiedzia.
the others say
that i’m just good enough to cut the cats’ throats
but i never killed a cat
that i’m just good enough to cut the cats’ throats
but i never killed a cat