12.02.2024, 22:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.06.2024, 09:56 przez Laurence Selwyn.)
Przyjmował to z pokorą, z uniżonym zasłużyłem na to wszystko wkradającym się w każdy jego ruch, przeplatającym się z zmieniłem się i spokorniałem. Nie chciał nigdy skrzywdzić Garricka, nie chciał skrzywdzić jego żony, Septimy i jej brata, brutalnie wdzierając się w ich życie i wywracając je do góry nogami. Miał w sobie dość sił i rozsądku, by nie niszczyć jego małżeństwa, jednak niewystarczająco dużo, by zrezygnować z tej relacji.
Należało mu się za swoją zachłanność.
— Być może uda mi się coś zorganizować — odparł wesoło, choć sytuacja, w jakiej się znaleźli, z pewnością do wesołych nie należała. Schował nieszczęsną różdżkę do kieszeni i być może na tym ten wątek by się skończył, gdyby Septima nie wplątała w to wszystko swego ojca. Garrick, Garrick...! Mimowolnie wstrzymał oddech, gdy w jego myślach zamajaczyła postać posiwiałego różdżkarza i uśmiechnął się pod nosem, czule, choć miał smutne. Zależało mu przecież, na swój dziwny, pokręcony sposób.
— To miłe z twojej strony, ale nie trzeba, naprawdę — zaprotestował, czując, jak pąsowiały mu policzki. Zaraz jednak skupił całą swoją uwagę na czymś bardziej istotnym w tym momencie.
Posągowa dziewczyna.
— To nie jest jakaś klątwa? — zastanawiał się na głos, opierając ręce na biodrach — Nie wiem, czy to sprawa dla aurora, ale nie zaszkodzi zapytać... Chyba?
A więc zapytali. I dowiedzieli się, że dziewczynie nie można pomóc.
Należało mu się za swoją zachłanność.
— Być może uda mi się coś zorganizować — odparł wesoło, choć sytuacja, w jakiej się znaleźli, z pewnością do wesołych nie należała. Schował nieszczęsną różdżkę do kieszeni i być może na tym ten wątek by się skończył, gdyby Septima nie wplątała w to wszystko swego ojca. Garrick, Garrick...! Mimowolnie wstrzymał oddech, gdy w jego myślach zamajaczyła postać posiwiałego różdżkarza i uśmiechnął się pod nosem, czule, choć miał smutne. Zależało mu przecież, na swój dziwny, pokręcony sposób.
— To miłe z twojej strony, ale nie trzeba, naprawdę — zaprotestował, czując, jak pąsowiały mu policzki. Zaraz jednak skupił całą swoją uwagę na czymś bardziej istotnym w tym momencie.
Posągowa dziewczyna.
— To nie jest jakaś klątwa? — zastanawiał się na głos, opierając ręce na biodrach — Nie wiem, czy to sprawa dla aurora, ale nie zaszkodzi zapytać... Chyba?
A więc zapytali. I dowiedzieli się, że dziewczynie nie można pomóc.
Koniec sesji
the others say
that i’m just good enough to cut the cats’ throats
but i never killed a cat
that i’m just good enough to cut the cats’ throats
but i never killed a cat