12.02.2024, 22:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.03.2024, 13:29 przez Neil Enfer.)
Szedł rozglądając się po okolicy. Wszystko wyglądało tak cudownie, wydeptane ścieżki, zupełnie jakby szli tam gdzie kryją się największe tajemnice. Przesuwał dłonią po co bardziej wyrośniętych w górę źdźbłach, pozwalając Morpheusowi na swobodne opowieści. No po za jednym momentem, gdy chciał zaprzeczyć teleportacji, ale rozmówca go wyprzedził, na co uśmiechnął się tylko. Oczywiście, że Morpheus wiedział takie rzeczy.
-Zapamiętam.-obiecał ze skinięciem głowy. Nie miał zamiaru ignorować jego ostrzeżenia.
Spojrzał na opuszczony sad, który mógł być ciekawym miejscem na znalezienie szalenie powyginanej gałęzi idealnej do ozdobienia jego pokoju, jednak po przekroczeniu bramki wszystko wyglądało jeszcze lepiej, aż z ust Neila wyrwało się westchnienie zachwytu. Kwiaty, rośliny, wszystko dookoła. Wielkimi oczyma obserwował otoczenie, widząc tyle zastosowań dla roślin, dla miodu. To był jego mały, zielarski raj, a skoro tak późną porą robił mocne wrażenie, to nie chciał myśleć o tym, jak cudownie będzie wyglądać za dnia.
Zapatrzony w otoczenie wzdrygnął się nieznacznie słysząc uniesiony głos i od razu spojrzenie przerzucił na mężczyznę, zaraz jednak wpatrując się w istotę przed nimi. Co to?... Padały polecenia i stworzenie tak jak się pojawiło, tak zniknęło. Widział spojrzenie na sobie, sam je odwzajemniał, ale gdy znów zostali sami, spojrzał na towarzysza.
-Paniczu?-podszedł do niego o krok, splatając niewinnie dłonie za plecami.-Musi Pan być tu bardzo ważny.-uśmiechnął się do niego, obdarzając go zaczepnym spojrzeniem, które zaraz rozproszyło się i przeniosło na krzew nieopodal, do jakiego ruszył spokojnym krokiem.-Gdybym wiedział, że masz tu tyle roślin, nie kwapiłbym się, żeby iść nad jezioro.-skomentował, pochylając się do krzewu, ujmując delikatnie jeden z różowo-białych kwiatów i powąchał go z przymkniętymi oczyma.-Na jesieni będziesz tu miał masę owoców na herbatę.-puszczając kwiat wyprostował się powoli i obejrzał na niego. Morpheus idealnie pasował teraz do ogrodu. Przemoczony lśnił w świetle księżyca, aż ciężko było oderwać od niego wzrok.
-Zapamiętam.-obiecał ze skinięciem głowy. Nie miał zamiaru ignorować jego ostrzeżenia.
Spojrzał na opuszczony sad, który mógł być ciekawym miejscem na znalezienie szalenie powyginanej gałęzi idealnej do ozdobienia jego pokoju, jednak po przekroczeniu bramki wszystko wyglądało jeszcze lepiej, aż z ust Neila wyrwało się westchnienie zachwytu. Kwiaty, rośliny, wszystko dookoła. Wielkimi oczyma obserwował otoczenie, widząc tyle zastosowań dla roślin, dla miodu. To był jego mały, zielarski raj, a skoro tak późną porą robił mocne wrażenie, to nie chciał myśleć o tym, jak cudownie będzie wyglądać za dnia.
Zapatrzony w otoczenie wzdrygnął się nieznacznie słysząc uniesiony głos i od razu spojrzenie przerzucił na mężczyznę, zaraz jednak wpatrując się w istotę przed nimi. Co to?... Padały polecenia i stworzenie tak jak się pojawiło, tak zniknęło. Widział spojrzenie na sobie, sam je odwzajemniał, ale gdy znów zostali sami, spojrzał na towarzysza.
-Paniczu?-podszedł do niego o krok, splatając niewinnie dłonie za plecami.-Musi Pan być tu bardzo ważny.-uśmiechnął się do niego, obdarzając go zaczepnym spojrzeniem, które zaraz rozproszyło się i przeniosło na krzew nieopodal, do jakiego ruszył spokojnym krokiem.-Gdybym wiedział, że masz tu tyle roślin, nie kwapiłbym się, żeby iść nad jezioro.-skomentował, pochylając się do krzewu, ujmując delikatnie jeden z różowo-białych kwiatów i powąchał go z przymkniętymi oczyma.-Na jesieni będziesz tu miał masę owoców na herbatę.-puszczając kwiat wyprostował się powoli i obejrzał na niego. Morpheus idealnie pasował teraz do ogrodu. Przemoczony lśnił w świetle księżyca, aż ciężko było oderwać od niego wzrok.