13.02.2024, 03:02 ✶
Może Sarah miała rację. Może jej wybranek faktycznie dostrzegał piękno w czymś innym, ale to stwierdzenie w pewien sposób Dorę bolało. Bo dla niej Sarah była piękna w każdym, nawet najmniejszym calu. Na zewnątrz i wewnątrz, nawet jeśli Crawley najpewniej nie znała wszystkich tych fragmentów układanki, które składały się na całą Macmillanównę. Wiedziała jednak, że jej przyjaciółka była dobra, łagodna i posiadała w sobie światło, które ją samą przyciągało w pewien czarujący sposób.
I bardzo chciała, żeby przestała się martwić. Ale niestety, czasem cokolwiek się nie zrobiło, trzeba było pozwolić tej drugiej osobie przejść przez smutki. Pozwolić im wybrzmieć i w naturalny sposób rozmyć się.
- Jeszcze kiedyś się tak zaśmiejesz, jestem tego pewna - powiedziała cicho, przeczesując jej włosy tak, jak naturalnie się układały, cofając jednak wreszcie rękę, kiedy Sarka uniosła się na ręce i spojrzała na nią. Zmrużyła lekko oczy, słysząc jej deklarację. Akurat z wierzeniem, Dora nie miała większych problemów, bo bywała czasem zwyczajnie naiwna. A kiedy wreszcie usłyszała kto skradł jej serce, uśmiechnęła się lekko, a potem parsknęła śmiechem. - Oh, pan Leach. Pamiętam jak czytałam w szkole o jego przemówieniach. W sumie... wcale ci się nie dziwię - uśmiechnęła się do niej nieco, podsumowując.
Otoczyła ją ramionami znowu, kiedy porzuciły dawne sympatie i Crawley postanowiła zmienić nieco taktykę, rozwodząc się nad ostatnimi wydarzeniami w Warowni, chcąc już całkiem odbiec od nieprzyjemnych, ponurych tematów i dać Sarce szansę na wyciszenie się.
I bardzo chciała, żeby przestała się martwić. Ale niestety, czasem cokolwiek się nie zrobiło, trzeba było pozwolić tej drugiej osobie przejść przez smutki. Pozwolić im wybrzmieć i w naturalny sposób rozmyć się.
- Jeszcze kiedyś się tak zaśmiejesz, jestem tego pewna - powiedziała cicho, przeczesując jej włosy tak, jak naturalnie się układały, cofając jednak wreszcie rękę, kiedy Sarka uniosła się na ręce i spojrzała na nią. Zmrużyła lekko oczy, słysząc jej deklarację. Akurat z wierzeniem, Dora nie miała większych problemów, bo bywała czasem zwyczajnie naiwna. A kiedy wreszcie usłyszała kto skradł jej serce, uśmiechnęła się lekko, a potem parsknęła śmiechem. - Oh, pan Leach. Pamiętam jak czytałam w szkole o jego przemówieniach. W sumie... wcale ci się nie dziwię - uśmiechnęła się do niej nieco, podsumowując.
Otoczyła ją ramionami znowu, kiedy porzuciły dawne sympatie i Crawley postanowiła zmienić nieco taktykę, rozwodząc się nad ostatnimi wydarzeniami w Warowni, chcąc już całkiem odbiec od nieprzyjemnych, ponurych tematów i dać Sarce szansę na wyciszenie się.
Koniec sesji
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.