13.02.2024, 13:28 ✶
To co dla jednych było magnesem, świzgoty, kolory, krzyczące reklamy, wirujące światła – dla młodziutkiego, nienawykłego umysłu mogła to być pułapka bez wyjścia, albo niekończąca się tortura. W przypadku Sama zdecydowanie Pokątna jawiła się jako piekło na ziemi i dopiero ów cichość i niepozorność, swojski kurz, zapach drewna... To otuliło ciepłem i obiecało chwilę wytchnienia.
Uwaga sprzedawcy zatrzęsła klientem jak osiką na wietrze. Podniósł głowę na przyjazną twarz nieznajomego, którego głos i cała prezencja pasowała do tego sklepu, zupełnie jakby był w niego wrośnięty podobnie jak Sam miał już zapuszczone swoje kilkunastoletnie korzenie w Knieję. Ten cień grozy, niepewności, błysku w oku, choć może to był sposób, w jaki się uśmiechał, kojarzył mu się z wilczym dołem, czy mokrym poszyciem w okolicy jaskini. Pozornie niepokojące, a przecież znajome. Bliższe niż fałszywe uśmiechy na okrągłych twarzach. Niż kobiety pachnące martwymi kwiatami.
Chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział co.
Zamrugał kilkukrotnie, próbując odgonić łzy i nie myśleć o tym jak bardzo pije go kołnierzyk, jak cała skóra krzyczy w nowych, wykrochmalonych ubraniach, jak jedyne, o czym marzy, to schowanie się w szopce nad kozami, zakopanie się w słomie i zasłuchanie w śpiewie świergotków mieszkających nad nieco dziurawym dachem.
Odetchnął głęboko, otarł ręce o uda. To ważny dzień. Spojrzał na matkę, szukając pomocy, chociaż wiedział, jak bardzo ceni ona samodzielność. Jej szorstka miłość popychała do działania, nie do mazgajenia się. Tata powiedział, że ma im przynieść dumę.
– Przyszedłem kupić różdżkę. – powiedział bardzo, bardzo, bardzo cicho. – Pan sprzedaje różdżki, prawda? Czy ja muszę... czy ja muszę zdać jakiś Test, żeby którąś dostać? A może ma pan gotowy dla mnie Egzamin? – Próbował brzmieć dorośle i mądrze, ale wciąż przesuwane pudełko z różdżką w środku byłoby głośniejsze od chłopięcego głosu. Testy i Egzaminy te słowa pojawiały się w szeptanych rozmowach w kłótniach bez krzyku, nocnych demonach szarpiących jego umysł, który nie rozumiał w ogóle tych słów. Szkoła była ważna z powodu Egzaminów, Egzaminy zapewniały Przyszłość. Albo nie, bo zły System nie rozwiązuje problemów. Jakiś... Czy on był Problemem? Bał się pytać, teraz jednak choć nie starczyło mu odwagi na zwiększenie wolumenu, to sięgnął po słowa związane ze Szkołą, które zdawały mu się ważne. W końcu zakup różdżki to był właśnie Początek jego Systemu. Albo Przyszłości. Nie był pewien.
Uwaga sprzedawcy zatrzęsła klientem jak osiką na wietrze. Podniósł głowę na przyjazną twarz nieznajomego, którego głos i cała prezencja pasowała do tego sklepu, zupełnie jakby był w niego wrośnięty podobnie jak Sam miał już zapuszczone swoje kilkunastoletnie korzenie w Knieję. Ten cień grozy, niepewności, błysku w oku, choć może to był sposób, w jaki się uśmiechał, kojarzył mu się z wilczym dołem, czy mokrym poszyciem w okolicy jaskini. Pozornie niepokojące, a przecież znajome. Bliższe niż fałszywe uśmiechy na okrągłych twarzach. Niż kobiety pachnące martwymi kwiatami.
Chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział co.
Zamrugał kilkukrotnie, próbując odgonić łzy i nie myśleć o tym jak bardzo pije go kołnierzyk, jak cała skóra krzyczy w nowych, wykrochmalonych ubraniach, jak jedyne, o czym marzy, to schowanie się w szopce nad kozami, zakopanie się w słomie i zasłuchanie w śpiewie świergotków mieszkających nad nieco dziurawym dachem.
Odetchnął głęboko, otarł ręce o uda. To ważny dzień. Spojrzał na matkę, szukając pomocy, chociaż wiedział, jak bardzo ceni ona samodzielność. Jej szorstka miłość popychała do działania, nie do mazgajenia się. Tata powiedział, że ma im przynieść dumę.
– Przyszedłem kupić różdżkę. – powiedział bardzo, bardzo, bardzo cicho. – Pan sprzedaje różdżki, prawda? Czy ja muszę... czy ja muszę zdać jakiś Test, żeby którąś dostać? A może ma pan gotowy dla mnie Egzamin? – Próbował brzmieć dorośle i mądrze, ale wciąż przesuwane pudełko z różdżką w środku byłoby głośniejsze od chłopięcego głosu. Testy i Egzaminy te słowa pojawiały się w szeptanych rozmowach w kłótniach bez krzyku, nocnych demonach szarpiących jego umysł, który nie rozumiał w ogóle tych słów. Szkoła była ważna z powodu Egzaminów, Egzaminy zapewniały Przyszłość. Albo nie, bo zły System nie rozwiązuje problemów. Jakiś... Czy on był Problemem? Bał się pytać, teraz jednak choć nie starczyło mu odwagi na zwiększenie wolumenu, to sięgnął po słowa związane ze Szkołą, które zdawały mu się ważne. W końcu zakup różdżki to był właśnie Początek jego Systemu. Albo Przyszłości. Nie był pewien.