14.02.2024, 13:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.02.2024, 13:32 przez Bard Beedle.)
Jego sąsiadka była podstarzałą wróżbitką i medium. Czasami też robiła bardzo twarde, wielobarwne i obrazoburczo długie paznokcie. Madame Amelie uwielbiała swoją rdzawą czuprynę i niejednokrotnie żarotwała o rdzawym dachu i podmokłej piwnicy. Dwukrotnie nawet propnowała Neilowi, czy by nie chciał sprawdzić jej rur i nigdy młodzik nie mógł być pewien, o jakie rury jej chodzi.
Teraz bez pudła mógł rozpoznać jej głos, gdy w akompaniamencie poddenerwowanych dodrzwiowych pukań dopytywała:
– Kochaneczku wszystko dobrze, słyszałam przez ścianę, że coś Ci dolega? Otwórz mnie młody człowieku, karty powiedział mi, że mogę dziś być aniołem ulgi dla młodego pazia, bez wątpienia chodziło o Ciebie. – jej pomarszczony jak wyschnięte jabłko głos, ociekał słodkim lukrem przebrzmiałego flirtu.
Jeśli tylko jej otworzył, zobaczył kobietę zdrowo po osiemdziesiątce, drobną i lekko przygarbioną w kwiaciastej sukni, okrytą soczyście zielonym szalem. Jej zdobne perłowym cieniem powieki uginały się od sztucznych rzęs, karminowe ustka od uśmiechu przeszły w pełne troski "Oh", gdy czujne oczka ześlizgnęły się z buzi na kapelusz. Przekrzywiła z zaciekawieniem głowę, czerwone potrójne kule stanowiące jej kolczyki zadrżały, a jej ułożona wymodelowana fryzura nie zmieniła kształtu ani o jotę i bezczelnie postąpiła kilka kroków do przodu, naruszając domowy mir swoją niegasnącą pewnością siebie. Unosiła się za nią ściana dusznego, kwiatowego zapachu, ale był to obecnie najmniejszy problem jej obecności w mieszkaniu.
Złączyła przed sobą ręce, splotła palce lśniące od pierścieni i szlachetnych [u]szkiełek[/i] kamieni gwarantujących jej czakrom właściwy przepływ. Zamlaskała kilkukrotnie, taksując krytycznie Neila.
– Mówże więc. Jestem cała twoja.
![[Obrazek: 1a8549280a6a927c64a6389bc73610d39c6a7b53.gif]](https://64.media.tumblr.com/40ce05de07d75959bae28083554e048e/13802de07f470544-43/s540x810/1a8549280a6a927c64a6389bc73610d39c6a7b53.gif)