Jej pierwsze zdanie go nie zaskoczyło. Wierność w takich sytuacjach była wręcz oczywista. Nawet nie musiał pytać, aby wiedzieć, że kobieta nie zechce mu od razu niczego powiedzieć. To go jednak nie zraziło, nie zamierzał się poddawać. W końcu Brenna mu zaufała, oczekiwała od niego wręcz, że cokolwiek jej powie, że cokolwiek zdziała na Nokturnie. Ona nawet jako Brygadzistka nie miała szans na dotarcie do większości informacji, których się dowiedział. Jej niewiele osób by zaufało w takim miejscu. Nie zrażał się więc, nadal na jego ustach był uśmiech, taki zwykły, nienatarczywy. Chciał wzbudzić w kobiecie jak najwięcej dobrych reakcji i emocji, niż tych złych, które wzbudzał, gdy kogoś zastraszał. Ona nawet jeśli była chłodna, oddalona, zdystansowana – wydawała mu się być niewinna. Może to była jej dobra gra, jako osoba z jej profesji na pewno miała spore umiejętności manipulacji.
– Masz rację – dodał krótko i powiódł spojrzeniem po otoczeniu, odruchowo. Przyjrzał się niektórym rzeczom. Sam nigdy nie zamieszkałby w takim miejscu, ale z drugiej strony jego własny dom był po prostu graciarnią. Nie potrafił go urządzić nawet w taki sposób jak tutaj, ale miał sentyment do różnych przedmiotów. Do tej pory miał nawet cylinder od Brenny, który był żartem z ich ostatniego spotkania z dziennikarzem. Po prostu składował graty, więc nie oceniał mieszkania, które było urządzone w sposób funkcjonalny.
Prewett był też romantykiem, więc taka historia go w pewnym sensie urzekła? Można tak powiedzieć. Spodobało mu się to, że kobieta znalazła kogoś, kto zechciał jej dać normalne życie. Sam unikał ślubu jak ognia, bo nie chciał się z nikim męczyć w aranżowanych małżeństwach, a tak kobieta nigdy nie miała szansy na to, aby samemu uwolnić się z Nokturnu.
– Co to znaczy, że została z niego pusta skorupa? – drążył marszcząc brwi w zamyśleniu. – Napisał wiersz o wyspie, to z niej wrócił odmieniony? Co się takiego wydarzyło, że nie wrócił do ciebie? Wiesz o co chodzi? Nie chce sprawiać ci przykrości, ale potrzebuję tych informacji – odparł dosyć łagodnie przyglądając się jej. – Nie chce też jego skarbów, które przywiózł – dodał jeszcze.