Mogli tak sobie w kółko mówić o tym, jaka decyzja była słuszna, jaka niesłuszna. Laurent miał wrażenie w tym momencie, że to chyba nigdy nie zniknie. Zawsze będzie jakieś "mogłem...", a dalej dopisane wszystkie te najlepsze scenariusze, jakie mogły zostać wykonane, ale nie zostały. Pewnie już nie zostaną. W zaczynaniu od początku problem leżał tam, gdzie nie wszystko dało się wykasować. Nie można mieć białej kartki z kimś, z kim łączy cię taki kawał historii. Musiał się zastanowić nad tym, co tutaj usłyszał i może udowodnić, albo właśnie zaprzeczyć, że niektóre obawy należy brać pod uwagę wpisując je w schemat swojego funkcjonowania. Że pewnych decyzji obawiać się można, a obawy przed innymi były zupełnie bzdurne, niepotrzebne. To nie była kwestia winienia, czy też niewinienia, przynajmniej dla niego samego. To był czysty fakt o ile byłoby to lepsze dla nich obojga. Nie odpowiedział jednak na to już niczego. Przeszedł do barku, gdzie pochowane były butelki - nie było ich dużo, bo w końcu Laurent sam nie zwykł pić. Tym nie mniej trzymał alkohol dla gości, a i ostatnimi czasy jakoś dobrze mu robiły procenty. Układały do snu i odcinały jak nic innego. Choć nadal starał się nie sięgać po wdzięczące się szyjki butelek.
- Dziękuję za komplement. - Uśmiechnął się, stojąc plecami do mężczyzny. Można doceniać czyjąś urodę, ale docenić czyjś umysł - to był wyższy próg komplementu. Przynajmniej dla Laurenta. Był pewien, że komplement był szczery, chociaż taki prosty w swoim przekazie to nie potrzebował wcale wspinać się na drabiny Homera, żeby przynieść ze sobą ciepłe emocje i poczucie docenienia.- A to "taki" to znaczy - jaki? - Troszkę chciał go zaczepić, żeby wyjść z tego paskudnego, ciężkiego nastroju, jaki im tutaj nastał. Chociaż troszkę. Z zaczepianiem Philipa należało bardzo uważać, bo nigdy nie było pewne, kiedy nadepnie się na punkt, w którym to już byłoby za dużo dla jego dumy, dla jego wyobrażenia własnej osoby w oczach innych. Ale to była tylko malutka zaczepka, niegroźna w jego wyobrażeniu. - Tak, zamierzam napić się z tobą. - Odparł spokojnie i obrócił głowę w jego kierunku. - Tylko trochę. Obawiam się, że nie dotrzymam tempa.