15.02.2024, 10:47 ✶
Gdy tak mówiła o tym swoim złykowacieniu to parsknął śmiechem gubiąc całą pozę. Byłby zaiste kiepskim satyrykiem, gdyby kiedykolwiek celował w ten zawód, albowiem śmianie się z własnych dowcipów, było szalenie kiepskim pomysłem, jeśli miałby on rzeczywiście dobrze bawić publiczność. Potem uśmiechnął się zadowolony z tego, że powiedziała, że nie powie, nie widząc za bardzo powodów, żeby jej nie wierzyć. Nawet jeśli by jej nie uwierzył, to kiepsko byłoby mu na niej wymusić cokolwiek innego. Wbrew okolicznościom – nie planował przecież zabójstwa.
Na wzmiankę o mugolce zbladł.
– A...ale... mugole nie myślą, że to przeklęty las? – jego nogi mimowolnie podążyły ścieżką dalej, w tym charakterystycznym tempie sugerującym znak zapytania: "idziesz ze mną?". Lubił być w ruchu, jego ciało domagało się cały czas zginania i prostowania mięśni, przemieszczania się, aktywności. Pod tym względem miał szczęście. Nawet podczas nauki nie ograniczała go szkolna ławka. Ciężko było też mówić o zadaniach domowych, skoro wszystko co trzeba było zrobić, robił ze swoimi rodzicami na bieżąco.
– Sam. Właściwie Samuel, ale Sam jest dla mnie ok. – "Uproszony od Boga", to było biblijne imię, a on w sumie nie wiedział o Biblii zbyt dużo. Czasem zastanawiał się, czy skoro "el" było bogiem, to samo "sam" oznaczało właśnie tego całego "uproszonego". Ojciec mówił mu, że to imię po jego dawno zmarłym dziadku. Czy dziadek też był uproszony? A może przeproszony?
– A w ogóle, to ty nie jesteś mugolką, przecież mieszkasz w Warowni. – spiął się nieco, łącząc kropki. Był spragniony towarzystwa, ale to oznaczało, że dziewczynka z którą rozmawiał jest częścią Systemu, a System był zły. Nie wiedział do końca dlaczego dziewczynka miałaby być z tego powodu "zła", ale może rzeczywiście miała rację i powinien być ostrożniejszy. Westchnęł, to wszystko zdawało mu się bardzo skomplikowane. A on po prostu chciał porozmawiać...
Na wzmiankę o mugolce zbladł.
– A...ale... mugole nie myślą, że to przeklęty las? – jego nogi mimowolnie podążyły ścieżką dalej, w tym charakterystycznym tempie sugerującym znak zapytania: "idziesz ze mną?". Lubił być w ruchu, jego ciało domagało się cały czas zginania i prostowania mięśni, przemieszczania się, aktywności. Pod tym względem miał szczęście. Nawet podczas nauki nie ograniczała go szkolna ławka. Ciężko było też mówić o zadaniach domowych, skoro wszystko co trzeba było zrobić, robił ze swoimi rodzicami na bieżąco.
– Sam. Właściwie Samuel, ale Sam jest dla mnie ok. – "Uproszony od Boga", to było biblijne imię, a on w sumie nie wiedział o Biblii zbyt dużo. Czasem zastanawiał się, czy skoro "el" było bogiem, to samo "sam" oznaczało właśnie tego całego "uproszonego". Ojciec mówił mu, że to imię po jego dawno zmarłym dziadku. Czy dziadek też był uproszony? A może przeproszony?
– A w ogóle, to ty nie jesteś mugolką, przecież mieszkasz w Warowni. – spiął się nieco, łącząc kropki. Był spragniony towarzystwa, ale to oznaczało, że dziewczynka z którą rozmawiał jest częścią Systemu, a System był zły. Nie wiedział do końca dlaczego dziewczynka miałaby być z tego powodu "zła", ale może rzeczywiście miała rację i powinien być ostrożniejszy. Westchnęł, to wszystko zdawało mu się bardzo skomplikowane. A on po prostu chciał porozmawiać...