15.02.2024, 18:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.02.2024, 18:15 przez Neil Enfer.)
Wspomnienia wracały, z domu rodzinnego z akademii, tyle się działo. Bardzo mu tego brakowało choć normalnie o tym nie myślał. Dopiero teraz go to uderzyło. Czy był szczęśliwy w tym kraju? Czy nie powinien kiedyś wrócić? W końcu to nie tak, że wyjechali tu ze względu na aspiracje i marzenia o podróżach. Bardziej musieli i zostali, bo nie mieli dokąd wracać i zaczęcie wszystkiego od nowa byłoby za mało opłacalne.
Ze skinięciem głowy wszedł do środka, rozglądając się dookoła pobieżnie. Trochę to było z zaskoczenia, na swój sposób irracjonalne. Dalej było mu głupio, że tak mężczyznę nachodzi wieczorem. Nie chciał mu zajmować zbyt wiele czasu, ale też nie chciał dawać poczucia, że całe to spotkanie było bez sensu.
-Tak, poproszę. Obojętnie jaką, bez cukru.-złożył swoje zamówienie starając się być jak najmniej wymagającym. Zrobienie herbaty chwilę zajmie, do tego zanim ostygnie i będzie gotowa do picia też... Czeka ich chwila rozmowy.
Grzecznie usiadł na miejscu, jakie wyłapał za przeznaczone dla klientów i siedział tak śledząc wzrokiem różne kąty pomieszczenia, ozdoby, meble, dywan. Dalej coś mu nie grało, ale odczytywało to jako nieprzyzwyczajenie do bycia w gościach. Rzadko kiedy kogoś odwiedzał, no bo i kogo?
Po chwili właściciel domu wrócił. Popatrzył na niego, odwzajemnił uśmiech, choć znów na jego twarzy malowała się lekka niezręczność.
-Oh.. Neil-powiedział przypominając sobie, ze się nie przedstawił. No tak, na sekundę o tym zapomniał i liczył, że sprawa ta zostanie zapomniana. Zaczął bawić się luźno splecionymi dłońmi.-Długo Pan tu mieszka? Wydaje mi się, że to niemożliwe, żebyśmy się nigdy nie widzieli, albo faktycznie aż tak bardzo nie zwracam uwagi na to co jest dookoła.-zagadał z cichym śmiechem, nie wiedząc jak rozpocząć spowiedź.
Ze skinięciem głowy wszedł do środka, rozglądając się dookoła pobieżnie. Trochę to było z zaskoczenia, na swój sposób irracjonalne. Dalej było mu głupio, że tak mężczyznę nachodzi wieczorem. Nie chciał mu zajmować zbyt wiele czasu, ale też nie chciał dawać poczucia, że całe to spotkanie było bez sensu.
-Tak, poproszę. Obojętnie jaką, bez cukru.-złożył swoje zamówienie starając się być jak najmniej wymagającym. Zrobienie herbaty chwilę zajmie, do tego zanim ostygnie i będzie gotowa do picia też... Czeka ich chwila rozmowy.
Grzecznie usiadł na miejscu, jakie wyłapał za przeznaczone dla klientów i siedział tak śledząc wzrokiem różne kąty pomieszczenia, ozdoby, meble, dywan. Dalej coś mu nie grało, ale odczytywało to jako nieprzyzwyczajenie do bycia w gościach. Rzadko kiedy kogoś odwiedzał, no bo i kogo?
Po chwili właściciel domu wrócił. Popatrzył na niego, odwzajemnił uśmiech, choć znów na jego twarzy malowała się lekka niezręczność.
-Oh.. Neil-powiedział przypominając sobie, ze się nie przedstawił. No tak, na sekundę o tym zapomniał i liczył, że sprawa ta zostanie zapomniana. Zaczął bawić się luźno splecionymi dłońmi.-Długo Pan tu mieszka? Wydaje mi się, że to niemożliwe, żebyśmy się nigdy nie widzieli, albo faktycznie aż tak bardzo nie zwracam uwagi na to co jest dookoła.-zagadał z cichym śmiechem, nie wiedząc jak rozpocząć spowiedź.