Norka nie spodziewała się tego, że zainteresowanie cukiernią będzie aż tak duże. Pracowała od rana do wieczora, praktycznie codziennie. Udało jej się wyrwać i zamknąć wcześniej podczas kilku ostatnich dni. Teraz trochę tego żałowała, bo zamiast odpocząć, to nabawiła się kolejnych problemów. Nie powinna opuszczać kuchni, bo to zdecydowanie jej nie służyło. W czasie pracy jej myśli były zajęte innymi sprawami, kiedy jednak przychodził wieczór nawiedzały ją myśli związane z tym wszystkim, co się jej ostatnio przytrafiło. Nie potrafiła ich od siebie odsunąć.
Część mieszkalna, jaką udało jej się wydzielić na tyłach cukierni nie była duża. Dwa niewielkie pokoje, łazienka, kuchni nie potrzebowała - miała przecież tą cukierniczą. Nie był to szczyt jej marzeń, jednak aktualnie wystarczało i dla niej i dla córki. Norka siedziała na kanapie - w swoim pokoju, który był również salonem. Gości miała w zwyczaju raczej przyjmować z cukierni, wolała, żeby nie wiedzieli, jak żyje. Mabel miała przygotowany przez nią dziecięcy pokój, dla prawdziwej księżniczki. Sobie mogła odmówić wszystkiego - jednak jej córka zasługiwała na to, co najlepsze. Tego się trzymała.
Norka w swoim pokoju miała jedynie kanapę, biurko pełne ksiąg, krzesło i lampę. Nic więcej nie było jej potrzebne do szczęścia. - Nie wydaje mi się, żebym się nadawała to przejęcia władzy nad światem, Salem.- Pogłaskała kota, który wskoczył na jej kolana.
Miała świadomość, że kto, jak kto, ale zwierzę wyczuje to, w jak podłym nastroju ostatnio była, przed nim nic się nie ukryje. Słysząc jego kolejne słowa ciężko westchnęła, wolałaby o tym nie mówić. - Ten bal, to był jakiś dramat.- Nie wiedziała, czy powinna mu o wszystkim odpowiedzieć. Od czego właściwie zacząć? Spotkałam ojca Mabel, którego nie widziałam od momentu w którym mnie zostawił, zostałam zamieniona w bobra, a gdy mnie odmienili to gryzłam laskę jakiegoś bogatego faceta? Czy może jeszcze warto wspomnieć o przepowiedni jaką miała dla niej Szeptucha. Nora nie mogła o niej zapomnieć. To wszystko powodowało, że ostatnio była naprawdę okropnie spięta, a dodatkowo przepracowana, jednak nie była w stanie dźwignąć prowadzenia cukierni w pojedynkę. - Salem, co byś powiedział, gdybyś dowiedział się, że ktoś został zamieniony podczas balu w bobra?- Oczywiście jeszcze nie wspomniała, że chodziło o nią.