Wpatrywała się w niego intensywnie. To nie była randka, to nie była randka, to nie była randka – krzyczała w swojej głowie próbując uspokoić rozkołatane serce. Pochodziła z rodu Chang, z rogu potężnych czarownic, handlarek opium i właścicielek największej palarni na podziemnych ścieżkach, a miał ją pokonać stres związany ze spotkaniem jakiegoś dziwacznego mężczyzny w kawiarni?! Musiała się wziąć w garść, musiała przywrócić swoją potęgę, musiała… Być Mayą Chang. Uśmiechnęła się delikatnie, można powiedzieć, że nawet figlarnie obserwując uważnie mężczyznę. Jej końcówki nadal były różowe, bo zawstydzenia przed nim nie umiała ukryć. Wręcz nie panowała nad swoją mocą w jego obecności, ale jeszcze to wypracuje, prawda?
Słowotok mężczyzny był momentami przytłaczający, ale dzięki temu miała czas, aby mu się przyjrzeć, zapamiętać jego słowa, przetrawić informacje, które jej dawał. Lubił czytać, był medykiem, chciał być detektywem. Ciekawe, ale podejrzewała, że Leo był osobą, która mogła i chciała być każdym, wić to na niej wrażenia nie miało prawa zrobić, prawda? Lecz ten medyk zapadł jej w pamięć. Musiał mieć jakąś wiedzę nie tylko o medycynie, ale też zielarstwie i eliksirach, zapewne miał też dostęp do różnych szklarni, więc mogłaby go wykorzystywać, nie?
– Jesteś medykiem? – założyła nogę na nogę i spojrzała mu w oczy. Jej własne odrobinę złagodniały, kolor jej czarnych oczy zrobił się też bardziej cieplejszy, przyjemniejszy, starała się być przyjemniejsza w jego oczach. Czy próbowała z nim flirtować? Oh, chciała spróbować innej taktyki. Mężczyznami idzie łatwo manipulować, prawda? Jej ciotki często to robią, więc czemu ona nie mogła tego spróbować? – Dziękuję za kwiatka – odparła nie przestając się uśmiechać. – Też lubię czytać inne książki, ale zielarstwo jest moje ulubione – powiedziała coś o sobie.
Wstał dreptając w jednym miejscu, co zadziwiało ją ogromnie, gdy tak stąpał z nogi na nogę. Niepohamowana energia. Leo wręcz wyglądał jak definicja przeciwieństwa jej samej.
– W takim razie zdam się na twoją intuicję. Może dzisiaj nas nie zawiedzie. Uznałeś dzisiejszy dzień za wspaniały, nie? Więc takim go uczyńmy – upiła odrobinę kawy brudząc sobie wargę bitą śmietaną. Czy zrobiła to specjalnie? Kto wie…