Spanikowała. Noc nie była spokojna, zdarzyło już się jej kiedyś coś podobnego, tyle, że wtedy mężczyzna wspomniał o tym, że pozbył się kogoś, kto chciał ją skrzywdzić. Tym razem było inaczej, ktoś chciał ją zabić - we śnie. Tylko, czy było to w ogóle możliwe? Coś musiało w tym być skoro obudziła się w łóżku, w którym była krew. Jakimś cudem, to co stało się we śnie oddziaływało na jej życie w normalnym świecie. Tylko jak? Jak to w ogóle było możliwe - nie miała pojęcia, w głowie pojawiało się też pytanie dlaczego, nie był to jednak odpowiedni moment, aby się na tym skupić. Wiedziała jedynie, że ręka cholernie ją piekła, musiała coś z tym zrobić. Na pewno nie chciała iść do Munga.
Narzuciła na siebie szlafrok, Mabel na całe szczęście nie było dzisiaj w cukierni, została oddelegowana do dziadków kilka dni temu, nie musiała patrzeć na to, co przytrafiło się jej matce.
Norka w swojej spiżarni posiadała podstawowe zioła, próbowała stworzyć na szybko jakąś mieszankę, którą mogłaby przyłożyć do rany, aby zatamować krwawienie. Rana okazała się być dosyć głęboka, jednak wydawało się jej, że jest sobie w stanie z tym poradzić, nie miała czasu na wizyty w Mungo.
Sowa, którą otrzymała od Patricka potwierdziła tylko, że był on tam z nią, to się wydarzyło, nie był to sen, a jawa, przynajmniej po części.
Usłyszała głośne pukanie do drzwi i głos, który dochodził z zewnątrz. Przecież napisała mu, że nic jej nie jest, że nie potrzebuje pomocy. Nie chciała być problemem kogokolwiek, ruszyła jednak od razu w stronę drzwi.
- Już idę. - Krzyknęła jeszcze, żeby go poinformować o swoich zamiarach, po chwili znalazła się przed drzwiami i je otworzyła.
Wpuściła mężczyznę do środka. Stała teraz i wpatrywała się w niego swoimi zielonymi oczami, nie do końca wiedziała, co ma mu powiedzieć. - Dziękuję. - Bo był tam z nią, to dzięki niemu nic jej się nie stało, no prawie nic, zdecydowanie mogła skończyć dużo gorzej, mogło jej tu nie być, gdyby temu mężczyźnie udało się ją dopaść, na szczęście zjawiał się w odpowiedniej chwili i to aż trzy razy. Wcale nie wydawało jej się dziwne to, że Patrick gościł w jej śnie, chociaż może powinno ją to zastanowić. - Nie wiem, co się stało. - Było to dziwne, bardzo dziwne.