Działanie alkoholu mogło mieć przyczyny. Nie tylko sama adrenalina, ale także reakcja organizmu, procenty zawarte w napoju? Nie był to byle jaki alkohol z najtańszych, a zakupiony lub otrzymany z rodzinnych stron Nicholasa. Ważne, że działał i pomagał na tyle ile, ile było to od niego oczekiwane. Firma nie zawiodła.
Czy faktycznie można było tutaj mówić o oczekiwanej kolejnej okazji, niż działalność losu, aby ponownie próbować o awans? Być może. Tylko taka też nie prędko się pewnie pojawi. Chyba, że wymusi się pewne czynniki. Z drugiej strony, wiedząc jak bardzo Ministerstwo jest zepsute od środka, Nicholas rozważał odejście. Niejednokrotnie. Nie podejmował jeszcze w tym kierunku żadnych działań, gdyż nie miał pojęcia, co miałby potem robić, aby finansowo zarabiać. Wrócić do publikacji artykułów naukowych? Iść w ślady ojca i pisać książki? Podręczniki? Otworzyć swoją działalność badawczą nad tajnikami śmierci? Mógł także zająć się badaniem magicznych stworzeń. Po matce. Możliwości miał kilka. Które, pozwoliłyby mu normalnie pracować, bez potrzebny obawiania się o wykrycie mrocznego znaku na jego lewym przedramieniu. Choć Departament Tajemnic był samodzielnie pracującym, nie podlegającym Departamentowi Prawa, tak lepiej zachowywać cały czas ostrożność. Biorąc pod uwagę, że sprawa Muciberów niespodziewanie pojawiła się na pierwszych stronach gazet Proroka Codziennego.
- Jak odrzucą, to zastanowię się, czy warto tam nadal pracować.Westchnął, wyrażając swoje zdanie na ten temat. Ale tak, byliby głupcami. Zgadzał się z Rodolphusem w stu procentach. Niemal dziesięć lat pracy, dzięki Mulciberom udało mu się wiele nauczyć, nawiązać ścisłą współpracę między komnatami a także utrzymał dzięki ich pomocy i wsparciu na swoim stanowisku. Gdy odeszli, musiał radzić sobie sam. Dlatego nie w głowie było mu myślenie o jakimś małżeństwie. Aż po dzień dzisiejszy.
Nicholasa ucieszył fakt, że Rodolphus szybko rozprawił się z ”siewcą” o jakim parę dni temu rozmawiali. Nie dopytywał o szczegóły. Ważny był efekt końcowy. Nie byli bliskimi sobie kolegami, aby aż tyle rzeczy sobie mówić. Nicholas po rozmowie z Robertem wiedział, że może ufać Lestrange’owi. Tylko to zaufanie, nawet między nimi miało dystans. Nie mówili sobie dosłownie wszystkiego.
Rozmowa się zakończyła. Siedzieli w milczeniu. Skoro tematy się im wyczerpały, Nicholas przygotował koledze kanapę i pościel. Na czymś i gdzieś musiał spać. Chyba, że preferował łóżko. We dwoje by się zmieścili bez problemu. Tego jednak nie proponował, jeżeli Rodolphus nie wyrażał po sobie jakiegoś sprzeciwu. Przy czym Lestrange, oznajmił , że zostanie na góra dwie noce.
- Nie mam. Jak mówiłem. Możesz zostać ile chcesz.Nicholasowi to nie przeszkadzało. Nawet jeżeli był śmierciożecą, dawał radę zaklęciami ukryć swój mroczny znak.
- Tam jest łazienka. Jak nie chcesz wracać po swoje kosmetyki, możesz skorzystać z moich.
Wskazał mu drzwi do łazienki. Po czym spojrzał na Rodolphusa, jakby mu się przyglądał.
- Pożyczyć Ci na jutro koszulę?
Zwrócił uwagę na ubrudzony mankiet od krwi. Byli podobnego dość wzrostu i budowy, więc jakakolwiek powinna na kolegę pasować.